Szwedzka artystka Hilma af Klint zmarła w przekonaniu, że świat nie jest gotowy na mistyczne obrazy, które pół wieku później zszokowały świat sztuki.
Malarka, obecnie uznawana za pionierkę ruchu sztuki abstrakcyjnej, nie szukała uznania po tym, jak rówieśnicy odrzucili jej awangardowe prace. Zamiast tego nakazała je ukryć przez 20 lat po jej śmierci i nigdy nie sprzedawać.
Teraz jasnowidząca i mistyczka, która wierzyła, że kieruje nią wyższe duchy, ponad 80 lat po jej śmierci, otrzyma swoją pierwszą indywidualną wystawę we Francji.
Wystawa zorganizowana przez Grand Palais i Centrum Pompidou będzie upamiętniać jej opus magnum, Obrazy dla świątyni, które powstało, gdy należała do duchowej grupy kobiet podzielających utopijne wizje.
Colombe, nr 8, 1915. Zdjęcie: Moderna Museet, Sztokholm/Dzięki uprzejmości Fundacji Hilma af Klint
Pascal Rousseau, kurator wystawy, powiedział, że Af Klint był od dawna pomijany we Francji, a wydarzenie było częścią międzynarodowej ponownej oceny twórczości artystki i „roli kobiet w dziedzinie sztuki współczesnej”.
„Ta wystawa podkreśla wiele źródeł inspiracji w jej twórczości i stawia pytanie, dlaczego historia sztuki tak długo pomijała artystki i ich wkład w ruchy założycielskie” – powiedział.
Nawet dziś nazwisko Af Klint nie jest od razu rozpoznawalne, w przeciwieństwie do jej męskich następców: Wassily’ego Kandinsky’ego, Pieta Mondriana i Kazimierza Malewicza, którzy ogłosili się wynalazcami abstrakcji. Kiedy w latach 80. prace Af Klint wreszcie wystawiono poza Szwecją, pokazując, że była pierwszą od kilkudziesięciu lat, podręczniki historii sztuki trzeba było napisać na nowo.
Urodzona w 1862 roku Af Klint była jedną z pierwszych kobiet przyjętych do Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Sztokholmie, gdzie kształciła się w zakresie malarstwa klasycznego. Większość swoich najlepszych prac stworzyła jako członkini Towarzystwa Teozoficznego i „Piątki”, grupy spirytystycznej, którą założyła wraz z czterema innymi kobietami. Teozofię, popularną w kręgach artystycznych pod koniec XIX wieku, opisywano jako formę okultyzmu obejmującą wierzenia ezoteryczne lub nadprzyrodzone.
Hilma af Klint ok. 1895 r. Fot. Moderna Museet, Sztokholm/Dzięki uprzejmości Fundacji Hilma af Klint
Rousseau powiedział, że Af Klint wierzy w anioły, reinkarnację i przesłania z innych światów.
„To była szalona obsesja, która trwała 30 lat, ale niesamowite jest to, co z nią zrobiła, że wykorzystała ją do stworzenia tak oryginalnych i przełomowych prac” – powiedział.
Af Klint tworzyła i sprzedawała klasyczne portrety i pejzaże, ale trzymała swoje duchowe obrazy w tajemnicy, przekonana, że świat nie zrozumie ukrytych w nich tajnych znaków i tajemniczych kodów.
Najwspanialsza dziesiątka, nie. 7 (Dorosłość), 1907. Zdjęcie: Moderna Museet, Sztokholm/Dzięki uprzejmości Fundacji Hilma af Klint
Co najmniej jedno muzeum w Sztokholmie odmówiło wystawiania prac malarek, a kiedy w 1908 roku namówiła filozofa i artystę Rudolfa Steinera, także teozofa, aby obejrzał jej prace, nie wyraził entuzjazmu, sugerując, że są one mało warte.
Przed śmiercią w 1944 r. poleciła, aby jej prace, w tym ponad 1200 obrazów i 126 ilustrowanych szkicowników, pozostawały zapieczętowane przez 20 lat i nigdy nie były sprzedawane.
Ekspertka ds. sztuki, profesor Caroline Levisse, stwierdziła, że Af Klint wzniosła się ponad ziemskie troski i celowo zdecydowała się nie kontaktować z rówieśnikami, co tylko pogłębiło jej zapomnienie.
„Właściwie nie chciała, żeby ją wystawiano w muzeum, chciała, żeby jej prace znajdowały się w świątyni. To, co ją pociągało, to duchowość” – powiedziała Levisse. „Myślę, że jej postawa była następująca: to sztuka przyszłości i ludzie w końcu ją zrozumieją”.
Poza kilkoma kameralnymi wystawami w Szwecji, szerszej publiczności jej obrazy pokazano dopiero w 1986 roku w Los Angeles. Międzynarodowe zainteresowanie zyskała dopiero po wystawieniu 230 jej prac na wyprzedanej wystawie w Sztokholmie w 2013 roku. W 2022 roku ukazała się jej biografia, a rok później stała się bohaterką nominowanego do Oscara filmu.
„Nawet gdy odkryto ją po raz pierwszy w latach 80. często ją ignorowano. W 2010 r. MoMa (w Nowym Jorku) zorganizowała wystawę sztuki abstrakcyjnej i nie uwzględniła jej, co jest szalone” – powiedziała Levisse.
„Teraz przyznano jej należne jej miejsce w historii sztuki abstrakcyjnej, ale oznacza to, że byliśmy zmuszeni do ponownego przemyślenia tej historii. To, co zrobiła, było eksperymentalne, nowe i imponujące. Zdecydowanie najpierw zajmowała się sztuką abstrakcyjną. „
Figuratywy Les Grandes Peintures, 1907. Zdjęcie: Moderna Museet, Sztokholm/Dzięki uprzejmości Fundacji Hilma af Klint
Wystawa w Paryżu obejmuje Dziesięć największych Af Klinta – serię obrazów na papierze naniesionych na płótno, każdy o wymiarach około 3,3 x 2,4 metra (10,8 x 7,9 stopy).
„Są bardzo delikatne i wymagają renowacji, więc może to być ostatnia szansa, aby je zobaczyć na jakiś czas” – dodał Rousseau.