29 listopada 1781 roku kapitan Luke Collingwood stanął przed decyzją. Dowodził statkiem zwanym Zong, który wypłynął z Akry z 442 Afrykanami, którzy mieli zostać sprzedani w niewolę. Jednak załoga Zonga w drodze na Jamajkę ciągle się gubiła. Teraz ich przepełniony „ładunek” był nękany chorobami i odwodnieniem. Zbliżając się do celu, zdali sobie sprawę, że gdyby Afrykanie zginęli na lądzie, byłaby to strata dla armatorów. Gdyby jednak „zaginęli na morzu”, ubezpieczyciele pokryliby koszty. Wkrótce wyrzucono za burtę ponad 130 osób, począwszy od mniej wartościowych handlowo kobiet i dzieci. W wynikłej sprawie sądowej dwa lata później głównym obszarem sporu było to, czy działanie to unieważnia wypłatę pieniężną. Żadna z zaangażowanych instytucji prawnych i finansowych miasta Londynu nie zastanawiała się, czy masowe utonięcie stanowi przestępstwo.
Ten epizod z nieludzkiej i niechlubnej historii niewolnictwa w Wielkiej Brytanii przyszedł mi na myśl w tym tygodniu, kiedy przeczytałem, że w odpowiedzi na niedawną, cieszącą się dużym poparciem rezolucję ONZ uznającą historyczną zbrodnię niewolnictwa, organizacja Reform UK Nigela Farage’a oświadczyła, że odmówi wszelkich wiz do Wielkiej Brytanii osobom z krajów ubiegających się o zadośćuczynienie za niewolnictwo od Wielkiej Brytanii. Kraje takie jak Nigeria, Jamajka i Ghana, skąd Zong wypłynął wiele lat temu.
Łatwo zapomnieć, że Reforma powstała w niedalekiej przeszłości jako partia Brexitu. Kluczową częścią tej wizji Brexitu było, według własnych słów Farage, ponowne nawiązanie kontaktu z naszymi „rodzinami i krewnymi we Wspólnocie”. Co się stało z ponownym nawiązaniem kontaktu z „2,2 miliarda ludzi żyjących we Wspólnocie” dzięki naszemu wspólnemu językowi, kulturze i historii? Dziesięć lat po referendum, które miało rozwiązać wszystkie nasze problemy, proponowana przez Reformę kara dla każdego kraju, który ośmieli się wystąpić z roszczeniem o reparacje, daje pewien wgląd w to, dlaczego Wielka Brytania wciąż nie może odnaleźć swojego miejsca w tym szybko zmieniającym się i podzielonym świecie.
Od ponad stu lat reparacje stanowią ugruntowaną i legalną część prawa międzynarodowego, a obecnie obowiązuje kilka traktatów i instrumentów prawnych zapewniających ku temu podstawę prawną. ONZ opracowała kompleksowe wytyczne określające, kiedy naruszenia międzynarodowego prawa dotyczącego praw człowieka dają prawo do naprawienia szkody i zadośćuczynienia. Niemcy wypłaciły odszkodowania za Holokaust i zobowiązały się do wypłacenia Namibii płatności w formie pomocy w związku z ludobójstwem w Herero-Nama.
Wielka Brytania nie jest jedynym krajem w historii, który stanął w obliczu potencjalnych roszczeń odszkodowawczych; nie jest to nawet jedyny kraj omawiany w obecnych propozycjach przedstawianych przez kraje Afryki Zachodniej i Karaibów. Kraje mogą wnosić roszczenia, jeśli uznają, że mają wystarczające podstawy. Oczywiście nie musisz akceptować ich roszczenia i możesz je kwestionować, a celem każdego systemu prawnego jest sprawiedliwe orzeczenie co do istoty problemu. Jednak próba grożenia innej stronie, aby uniemożliwić jej wniesienie sprawy do sądu, nie jest dokładnie krzykiem o narodzie ceniącym zasady demokratyczne, nie mówiąc już o takim, który twierdzi, że jest ojczyzną „rządów prawa”. To jest zachowanie bandyty.
Dzięki tej wściekłej reakcji na kraje, które rzekomo są członkami rodziny Wspólnoty Narodów, „Reform” pokazało, do jakiego stopnia członkowie brytyjskiej klasy politycznej wciąż walczą o to, by postrzegać byłe kolonie jako suwerenne i równe sobie. Był to problem, który stał się wyraźnie widoczny, gdy urzędnicy państwowi słynęli z kryptonimu strategii handlowej po brexicie „Imperium 2.0”, a następnie starali się zrozumieć, dlaczego kraje Wspólnoty Narodów nie spieszyły się z podpisaniem umowy. Nie możesz mieć nadziei na skorzystanie z „wspólnej historii” z kimś, jeśli całkowicie odmówisz zabawienia, nawet przez sekundę, tego, jakie były jej doświadczenia związane z tą historią.
Poza tym niezależnie od tego, czy mówimy o wzroście gospodarczym, demografii czy geopolityce, rzeczywistość jest taka, że XXI wiek należy bardziej do krajów takich jak dawne kolonie Wielkiej Brytanii niż do samego starego mistrza. W 2024 r. Wielka Brytania podpisała przełomowe, wzmocnione partnerstwo handlowo-inwestycyjne z Nigerią, aby stworzyć bezproblemowy handel z krajem, który ówczesny sekretarz ds. biznesu i handlu Kemi Badenoch trafnie określił jako posiadający „jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek na świecie”.
Jaki wpływ miałoby nałożenie całkowitego zakazu wydawania wiz na Nigerię na wszystkie brytyjskie przedsiębiorstwa, które od lat nawiązywały partnerstwa w tym kraju, lub na brytyjskie uniwersytety, które obecnie szaleją, próbując rekrutować studentów z anglojęzycznego kraju o rosnącej, młodej populacji? W 2022 r. na brytyjskich uniwersytetach rozpoczęło się ponad 44 000 studentów z Nigerii, co stanowi trzecią co do wielkości liczbę ze wszystkich krajów i rośnie szybciej niż gdziekolwiek indziej. Czy nasz borykający się z problemami system szkolnictwa wyższego mógłby się bez nich obejść? A co z rodziną należącą do Wspólnoty Brytyjskiej na Karaibach? Jeśli, powiedzmy, Jamajka zemści się za zakaz wprowadzony przez reformę, nakładając w zamian ograniczenia na obywateli brytyjskich, może to nie spodobać się zbyt popularnemu wśród 230 000 z nas, którzy co roku spędzają wakacje na wyspie. Trudne rozmowy są w porządku, dopóki nie będą oznaczać, że Twoi kibice będą musieli odwołać luksusowy rejs, na który zaoszczędzili. Brytyjscy politycy już narzekają, że kraje karaibskie odwracają się od Wspólnoty Narodów w kierunku Chin – ale sytuacja ta będzie tylko przyspieszać w obliczu zagrożeń takich jak te ze strony reformy.
Debata na temat odszkodowań dotyczy w równym stopniu określenia warunków teraźniejszości i przyszłości, jak i naprawienia krzywd wyrządzonych w przeszłości. Gdybyśmy rzeczywiście przyjrzeli się precedensom ustanowionym w innych krajach, zobaczylibyśmy, że odszkodowania nie ograniczają się do rekompensaty finansowej, ale mogą obejmować szeroki zakres innowacyjnych polityk, takich jak wolne od patentów dzielenie się technologiami zielonej energii lub redystrybucja siły głosu w międzynarodowych instytucjach finansowych, takich jak Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Może pomóc uczynić kraje, które na dobre lub na złe, nadal blisko związane z Wielką Brytanią, silniejszymi partnerami w obliczu burzliwego porządku światowego.
W czasach, gdy wszyscy borykają się z trudnościami finansowymi, zrozumiałe jest, że wiele osób w Wielkiej Brytanii może być zaniepokojonych pomysłem nałożenia na państwo kolejnych kosztów w związku z roszczeniem odszkodowawczym Wspólnoty Narodów. Jednak reakcją nie jest próba grożenia lub zastraszania, aby znaleźć sposób na wyjście z problemu. Dni, w których zmuszano początkujących tubylców do robienia tego, co im się każe, za pomocą „dyplomacji kanonierskiej”, mamy już dawno za sobą. I tym lepiej dla nas. Te czasy stworzyły wiele nierówności, które nadal nękają nasz świat, zarówno w kraju, jak i za granicą. Próba stawienia czoła tym wyzwaniom za pomocą polityki zwróconej do wewnątrz, która odcina nas od świata, jest po prostu nierealistyczna. Przed nami szansa, aby usiąść i właściwie rozważyć wyzwanie, jakim jest przeprojektowanie świata, który będzie sprawiedliwy dla wszystkich.
Dr Kojo Koram jest profesorem prawa i ekonomii politycznej na Uniwersytecie Loughborough. Jego najnowsza książka, The Next Fix, ukaże się 4 czerwca
Czy masz opinię na temat kwestii poruszonych w tym artykule? Jeśli chcesz przesłać odpowiedź zawierającą maksymalnie 300 słów pocztą elektroniczną, aby uwzględnić ją w publikacji w naszej sekcji listów, kliknij tutaj.