Strona główna Wiadomości Obawy dotyczące motocyklowego szlaku turystycznego po śmierci brytyjskiego nastolatka w Wietnamie |...

Obawy dotyczące motocyklowego szlaku turystycznego po śmierci brytyjskiego nastolatka w Wietnamie | Wietnam

7
0


Niedawna śmierć brytyjskiego studenta na gap-year na pętli Ha Giang, popularnej wycieczce motocyklowej przez góry w północnym Wietnamie, zwiększyła obawy dotyczące szlaku uznawanego za jeden z najniebezpieczniejszych w kraju.

Według lokalnych mediów 19-letnia Orla Wates z Surrey jechała na tylnym siedzeniu, kiedy upadła i została potrącona przez nadjeżdżającą ciężarówkę. Została zabrana do szpitala w Hanoi, gdzie w zeszłym tygodniu zmarła w wyniku odniesionych obrażeń.

Przed rozpoczęciem studiów na Uniwersytecie w Durham tej jesieni Wates podróżował do Wietnamu i prawdopodobnie widział niektóre z wielu postów w mediach społecznościowych na temat „robienia pętli”.

Wijąca się wąskimi górskimi drogami w pobliżu granicy z Chinami, przez dżunglę i tarasy ryżowe, pętla Ha Giang stała się obowiązkową przygodą dla młodych, szukających mocnych wrażeń turystów z Azji Południowo-Wschodniej.

W recenzjach internetowych opisują go określeniami takimi jak „najlepsze cztery dni w moim życiu”. Niemniej jednak pokonanie pętli, zwłaszcza na motocyklu, nie jest pozbawione ryzyka. Osoby mieszkające i pracujące w Ha Giang powołują się na trudne warunki drogowe, nieprzewidywalną pogodę, osunięcia się skał i okazjonalnie luźny inwentarz żywy.

Podróżni wyruszają z miasta Ha Giang na motocyklach prowadzonych przez lokalnych przewodników zatrudnionych w firmach turystycznych. Zagraniczni goście jadący samotnie muszą posiadać pełne prawo jazdy na motocykl, aby móc jeździć tą trasą, a jeśli zostaną przyłapani bez niego, grozi im kara.

Każdego roku Ha Giang odwiedza około 200 000 turystów, głównie po to, by przejechać się trasą motocyklową. Fot.: Włodzimierz Borzykin/Alamy

Pętla, która przed rekonstrukcją w latach 60. XX wieku była siecią gruntowych szlaków dla rolników i koni jucznych, ma ponad 350 km długości, a jej ukończenie zajmuje od trzech do czterech dni. Całodzienna przejażdżka często kończy się wizytą nad wodospadem, aby się ochłodzić, a następnie jedzeniem i winem kukurydzianym u rodziny goszczącej.

Ha Giang to jedna z najbiedniejszych prowincji Wietnamu. Szacuje się, że co roku odwiedza ją około 200 000 turystów, głównie w celu przebycia pętli.

Elle, która poprosiła o utajnienie jej nazwiska, jest 23-letnią Australijką, która dzieli swój czas między Australię i Wietnam i 16 razy pokonała pętlę Ha Giang. Powiedziała, że ​​jego popularność doprowadziła do „poziomu zatorów, na który drogi nie były gotowe”.

Dodała, że ​​widziała, jak turyści proszą swoich przewodników, aby „jechali szybciej, aby wyprzedzić wolniejsze grupy lub aby mogli nakręcić bardziej ekscytujące treści w mediach społecznościowych”. Radziła odwiedzającym, aby „ostrożnie wybierali firmę turystyczną – niektórzy naprawdę traktują priorytetowo bezpieczeństwo, podczas gdy inni skupiają się wyłącznie na liczbach”.

W ostatnich latach pojawiły się lokalne doniesienia o śmierci turysty po upadku z przełęczy z wysokości 100 metrów oraz o dwóch uczestnikach śmiertelnego czołowego zderzenia z ciężarówką. Miejscowi, którzy znają drogi, również padają ofiarą wypadków, a brak placówek medycznych w odosobnionych górach zwiększa niebezpieczeństwo.

Matt Struthers, współwłaściciel Road Kings, firmy turystycznej, która od kilku lat oferuje wycieczki po pętli Ha Giang, powiedział: „Tak, staramy się zapewnić wycieczkę życia, ale co ważniejsze, ludzie ufają nam, że postąpimy właściwie. Istnieją sposoby, aby uczynić podróż znacznie bezpieczniejszą, (na przykład dzięki odpowiedniemu sprzętowi bezpieczeństwa i ostrożnemu zespołowi, który prowadzi.”

Zapytany, czy jego zdaniem śmierć Watesa powinna być sygnałem ostrzegawczym w Ha Giang, Struthers powiedział: „Naprawdę mam taką nadzieję. Bezpieczeństwo zawsze było naszym głównym celem. Kiedy dzieje się coś takiego, ma to wpływ na całą branżę. Mam nadzieję, że zachęci to wszystkich do podniesienia swoich standardów.”