Strona główna Wiadomości Nieprawdopodobny urok chodzenia boso: „Dzięki niemu czujesz się dość pierwotny” | Australijski...

Nieprawdopodobny urok chodzenia boso: „Dzięki niemu czujesz się dość pierwotny” | Australijski styl życia

8
0


Kiedy Gen Blades wyruszała na wędrówkę szlakiem Namsan Dulle-gil w Korei Południowej, nie spodziewała się, że zdejmie buty w połowie trasy.

Blades, wykładowca i badacz zajmujący się edukacją na świeżym powietrzu, mieszkający w Castlemaine w stanie Wiktoria, pokonywał 147-kilometrowy szlak w Seulu, gdy teren nagle się zmienił. Przed nami leżał wilgotny kawałek gliny – znany jako „hwangto” – przeznaczony do chodzenia boso. Naturalnie, rzuciła się na nogi.

„Jest coś w tym bezpośrednim kontakcie podeszwy stopy z gliną. Czujesz się prawie jak w błocie” – mówi. „Ale potem zdajesz sobie sprawę: «O tak, to sączy się między moimi palcami!»”

„To trochę ożywiające, jak masaż” – kontynuuje. „Twój dominujący zmysł staje się teksturą ziemi na twoich stopach”.

Na szczęście dla Bladesa na śliskim gliniastym odcinku znajdowały się stanowiska do mycia stóp, szafki na buty i poręcz bezpieczeństwa. Tego typu szlaki są powszechne w całej Korei Południowej, gdzie chodzenie boso jest powszechnie akceptowane ze względu na korzyści zdrowotne. W samym Seulu w ponad 150 parkach znajdują się wyznaczone miejsca do spacerów boso. „Szlaki często znajdowały się w ruchliwej części miasta, gdzie ludzie ćwiczyli po pracy” – mówi Blades.

„To prawie tak, jakby mieli pedicure”: Dale Noppers o niezamierzonych konsekwencjach chodzenia boso. Zdjęcie: Dale Noppers

Jednak w Australii każdy, kto chce tego spróbować, z większym prawdopodobieństwem wytycza własną ścieżkę. Dale Noppers, 37-letni inspektor ds. zdrowia i bezpieczeństwa z Perth, spaceruje boso od około siedmiu lat. To, co zaczęło się jako ciekawostka związana z umiejętnościami przetrwania w buszu, stało się od tego czasu regularnym hobby. „To sprawia, że ​​czujesz się dość pierwotny” – mówi – „będąc w naturze i spowalniając wszystko”.

Jego wczesne wędrówki boso trwały niewiele dłużej niż pół godziny. Obecnie może podróżować nawet siedem godzin – na szlakach takich jak 14-kilometrowy szlak Kitty’s Gorge w parku narodowym Serpentine, charakteryzujący się stromymi, skalistymi zboczami, nierównym podłożem, błotem i jego najmniej ulubioną nawierzchnią – żwirem grochowym. Noppers twierdzi, że jego stopy dobrze się przystosowały pomimo nierównego terenu. „Podeszwy moich stóp są ładne, miękkie i giętkie… czuję się prawie tak, jakby miały pedicure” – mówi ze śmiechem.

Obecnie organizuje grupowe wędrówki boso po krzakach wokół Perth. Noppers twierdzi, że frekwencja jest skromna – większość spacerów przyciąga tylko trzy lub cztery inne osoby, choć czasami pojawia się nawet 10 osób. W grupie znajdują się osoby w różnym wieku, w tym jego pięcioletni syn Achille, który czasami przyłącza się do łagodniejszych wycieczek (nazwanych na cześć greckiego bohatera, a nie ścięgna – wyjaśnia).

„Kiedy chodzisz boso, otwiera się świadomość podłoża. Zauważam mrówki i odsuwam się na bok” – mówi Gen Blades. Zdjęcie: Stuart Walmsley/The Guardian

Chociaż chodzenie boso może dla niektórych być wyzwalające, podiatra dr George Murley twierdzi, że nauki nie są jednoznaczne. „To naprawdę zależy od konkretnej osoby” – mówi, zauważając, że zarówno zbyt miękkie obuwie, jak i chodzenie boso bez klimatyzacji mogą prowadzić do kontuzji.

Jednak chodzenie bez butów może poprawić równowagę i koordynację, mówi Murley: „Nasze stopy to jedna z najbardziej wrażliwych części ciała. Jeśli umieścisz między skórą a podłożem element przypominający but z miękką amortyzacją, zmniejszysz wkład nerwowy docierający do organizmu”. Zauważa również, że wiele typowych problemów ze stopami, takich jak modzele i zmiany uciskowe, jest spowodowanych przez obuwie.

Osobom zainteresowanym wędrówką boso Murley sugeruje stopniowe ograniczanie tej aktywności. „Trzeba działać powoli i postępowo” – mówi. „Prawie jak traktowanie tego jako sesji na siłowni dla stóp”.

​​Chodzenie bez butów wymaga oczywiście pewnego poziomu czujności. Mrówki, pająki, węże i okazjonalne odłamki szkła należą do zagrożeń, na które należy uważać. „Błędy to jedna z tych rzeczy, które pojawiają się na danym terenie” – mówi Noppers i dodaje, że nie spotkał węży, spacerując boso. Miał jeden wypadek: „Kiedyś, gdy po spacerze wszedłem do rzeki, zostałem mocno skaleczony rozbitą butelką, ale poza tym nie było żadnych innych problemów”.

W przypadku Blades ta zwiększona uwaga jest częścią atrakcyjności. „Kiedy chodzę boso, otwiera się świadomość podłoża. Zauważam mrówki i odsuwam się na bok” – mówi.

W przypadku Uralli Luscombe-Pedro chodzenie boso zaczęło się na długo przed tym, zanim stało się zamierzoną praktyką. 32-letni badacz zajmujący się ochroną przyrody dorastał na farmie w pobliżu Walpole na południowym wybrzeżu Australii Zachodniej. „Chodzenie boso było dla mnie prawdopodobnie całkiem przystępne” – mówi. „Bardziej niż gdybym dorastał w mieście i musiał cały czas chodzić po cemencie”.

Jako dorosły Luscombe-Pedro posunął się dalej, przemierzając boso setki kilometrów dzikiego wybrzeża. W 2020 roku spędziła dwa tygodnie pieszo z Batemans Bay do Mallacoota na wschodnim wybrzeżu Australii, biwakując po drodze na plażach. Niedawno spędziła tydzień, przemierzając południowe wybrzeże Australii Zachodniej od Zatoki Bremer w kierunku Albany.

W przeciwieństwie do tradycyjnych szlaków turystycznych, te nadmorskie szlaki nie mają drogowskazów ani znaczników. Luscombe-Pedro po prostu podąża wzdłuż linii brzegowej, żeglując po piasku, granitowych wychodniach i zaroślach, obierając objazdy w głąb lądu, gdy klify lub przylądki blokują drogę. „Twoje stopy to narządy zmysłów” – mówi. „Możesz czuć stopami tak, jak możesz czuć rękami”.

„Chodzenie jest już radykalnym aktem w naszym współczesnym świecie” – mówi Blades. „Decydujesz się zwolnić – chodzenie boso jeszcze bardziej spowalnia”. Zdjęcie: Stuart Walmsley/The Guardian

Urok, jak mówi, stanowi samotność i sam krajobraz: błękitna woda sięgająca horyzontu, puste plaże i osłonięte zatoki, w których można pływać, kiedy tylko chcesz. Po tygodniach chodzenia w ten sposób czuje, jak zmienia się jej ciało. „Zdecydowanie czujesz się jak szczuplejsze zwierzę” – mówi. „Twoje ciało czuje się bardziej zdolne”.

To doświadczenie zmieniło także jej sposób myślenia o nowoczesnych środowiskach. „Nasze ludzkie środowisko jest dziwnie nudne w porównaniu ze środowiskami, z którymi możemy wchodzić w interakcje”.

W przypadku Blades spacer boso na szlaku Dulle-gil w Seulu odzwierciedlał pomysły, które zgłębiała od lat w swoich badaniach nad spacerami i edukacją na świeżym powietrzu.

Jej doktorat dotyczył „ucieleśnionego” doświadczenia chodzenia – zwracając uwagę na to, co faktycznie czuje ciało podczas poruszania się po krajobrazie. Eksperymentowała z chodzeniem boso w różnych miejscach, w tym na odcinkach szlaku dziedzictwa Lurujarri na północ od Broome, 80-kilometrowej nadmorskiej trasy prowadzonej przez starszych z Goolarabooloo.

Dla Blades atrakcyjność wynika częściowo z tego, jak chodzenie boso zakłóca tempo współczesnego życia. „Chodzenie jest już radykalnym aktem w naszym współczesnym świecie” – mówi. „Decydujesz się zwolnić – chodzenie boso jeszcze bardziej spowalnia wszystko. Twoje zmysły stają się bardziej dostrojone do tego, co Cię otacza. „

Mówi, że spacerując boso w pobliżu swojego domu w Castlemaine, wolniejsze tempo często ujawnia drobne szczegóły, które w przeciwnym razie mogłaby przeoczyć: maleńkie orchidee przepychające się przez trawę, delikatną pajęczynę rozciągniętą na ścieżce, subtelne zmiany w fakturze ziemi. Uważa, że ​​w czasach kryzysu klimatycznego i wymierania gatunków taka dbałość o świat żywych ma znaczenie.

„Chodzenie boso pozwala zanurzyć się w krainie. Postrzegasz nie tylko oczami, ale także ciałem. „