Siedząc wysoko na blankach Alcazaby z X wieku w Almerii i patrząc na mozaikę płaskich dachów opadających w dół do morza, przypominam sobie klasyk podróży autora Geralda Brenana na południe od Granady i jego wrażenia po przybyciu do Almerii w 1920 r.: „Oczywiście wydawało się, że morze jest tu podwójnie śródziemnomorskie, a miasto… zawiera w sobie echa odległych cywilizacji”.
Brenan, brytyjski poszukiwacz przygód, latynos i członek grupy Bloomsbury, przybył pieszo do Almerii, skąd mieszkał niedaleko Granady, najwyraźniej po to, by kupić dodatkowe meble w ramach przygotowań na wizytę Virginii Woolf i przyjaciół. Sto lat później moja podróż tutaj 30-letnią furgonetką z Londynu jest nieco mniej zauważalna, ale gdy zachwycam się niemal surrealistycznym żarem Med i labiryntem starożytnych ulic pode mną, również odczuwam wrażenie podróży w czasie.
Ilustracja: Grafika/Grafika Strażnika
Brenan byłaby wówczas nowością. I nawet dzisiaj, w przeciwieństwie do Malagi, położonej zaledwie kilka godzin drogi wzdłuż wybrzeża, Almería jest rzadko odwiedzana przez turystów zagranicznych, chociaż podobieństwa między obydwoma miastami są uderzające. Obydwa to starożytne porty z urzekającymi, wysadzanymi drzewami ulicami, lśniącą plażą, mauretańskim fortem i XVI-wieczną katedrą, jednak Almería jak dotąd pozostawała w cieniu, podczas gdy Malaga zmagała się ze skutkami nadmiernej turystyki. Almería przypomina starą Malagę sprzed przebudowy w latach 90. XX wieku, kiedy jej reputacja podejrzanego miasta portowego została przekształcona w wyniku dużych inwestycji i remontu nabrzeża w bezduszną dzielnicę handlowo-gastronomiczną.
Almería położona jest 200 km na wschód wzdłuż wybrzeża, w zubożałej południowo-wschodniej części Hiszpanii, na jedynej pustyni w Europie i na skraju kontynentu. Bliżej Maroka niż Madrytu, wydaje się, że to placówka. Istnieje namacalne poczucie bycia z dala od działań – i funduszy – ale wraz z uruchomieniem nowej usługi kolei dużych prędkości z Madrytu w 2027 r. oraz rozbudową doków w ciągu najbliższych kilku lat, aby umożliwić przyjęcie luksusowych statków wycieczkowych, łącznie z terenami zielonymi, status nieoszlifowanego diamentu Andaluzji może wkrótce ulec zmianie.
podwójny cudzysłówZ pewnością wydawało się, że morze jest tu podwójnie śródziemnomorskie, a miasto… zawarte w nim echa odległych cywilizacjiGerald Brenan
Na razie Almería pozostaje żywym, działającym portem, bezpretensjonalnym w swoim uroku, gdzie ozdobne, ale delikatnie rozpadające się kamienice stoją obok wyblakłych witryn sklepowych z połowy stulecia, a zapach oleju napędowego i ryb w słonym powietrzu przypomina, że nabrzeże jest przeznaczone wyłącznie do celów biznesowych. Chociaż port w Maladze jest obecnie najpopularniejszym miejscem do obserwowania superjachtów, głównym przeznaczeniem doków w Almerii jest terminal promowy obsługujący połączenia do Algierii i Maroka. Granica wydaje się tu nieszczelna, pobliskie ulice przypominają raczej przedłużenie Afryki Północnej, z arabskimi tabliczkami reklamującymi bilety promowe, sklepami oferującymi marokańskie kieliszki do herbaty i garstką afrykańskich rybaków naprawiających sieci.
Bar tapas Casa Puga. Zdjęcie: Luis Dafos/Alamy
Jeśli nie przeszkadza Ci spacer za miasto przez pustkowia pełne wybielonych na słońcu betonowych magazynów, na parkingach dla ciężarówek, zostaniesz nagrodzony wystawną ucztą z owoców morza w barze 900 Millas, prawdziwej kryjówce wciśniętej pomiędzy stanowiskami załadunkowymi, serwującej świeże połowy z pobliskiego targu rybnego. Przyjdź o 4 rano w dzień powszedni na śniadanie z rybakami lub dołącz do Almeríenses, ubranych perfekcyjnie na niedzielny lunch.
Mieszkaliśmy w spokojnym hotelu Catedral, XIX-wiecznym pałacu w centrum miasta, przy deptaku Plaza de la Catedral. Bar na dachu oferuje zbliżone widoki na katedrę i częściowo odrestaurowaną Alcazabę, oświetloną każdego wieczoru na szczycie wzgórza.
Gdziekolwiek się udasz w Almerii, Alcazaba góruje nad tobą. W czystym śródziemnomorskim słońcu chłodne kamienne mury, cyprysy i palmy oraz ogrody z płynącymi kanałami wodnymi zapewniają oazę spokoju pachnącą rozmarynem. Jeśli kiedykolwiek byłeś pędzony wokół Alhambry w Granadzie w ściśle określonym przedziale czasowym, antidotum będzie poranek w Alcazabie w Almerii. Wstęp jest bezpłatny dla obywateli Europy (w tym Brytyjczyków). Możesz zwiedzać w wolnym czasie, podziwiając spektakularne, 360-stopniowe widoki, od suchych gór za nimi, po błyszczące morze i wąskie uliczki La Chanca, historycznej arabskiej dzielnicy miasta, poniżej.
Historycznie zamieszkiwana przez Cyganów i rybaków La Chanca odgrywa znaczącą rolę w tożsamości Almerii. Mieszanka domów w jaskiniach i maleńkich domków, opadających ze wzgórza do doków, na przemian szorstkich i romantycznych, posłużyła jako źródło inspiracji dla Movimiento Indaliano, awangardowego kolektywu artystycznego i kulturalnego, który powstał tu po drugiej wojnie światowej. Stała kolekcja obrazów tego ruchu, wiele przedstawiających sceny i mieszkańców La Chanca, jest prezentowana w galerii sztuki Doña Pakyta w centrum miasta, zapewniając urzekający wgląd w Almerię z połowy stulecia.
„Jeśli kiedykolwiek byłeś zaganiany wokół Alhambry w Granadzie w ściśle określonym przedziale czasowym, antidotum będzie poranek w Alcazabie w Almerii”. Fot. Marek Stepan/Alamy
W pobliżu Alcazaby marokańska kawiarnia Teteria Almedina serwuje na zielonym tarasie gorącą herbatę miętową i schłodzoną lemoniadę miętową. Na starym mieście na każdym kroku znajdują się bary tapas, zawsze pełne. W Casa Puga, jednym z najstarszych barów tapas w Almerii, będziesz miał szczęście, jeśli przeciśniesz się przez drzwi, nie mówiąc już o zajęciu miejsca. Almería to jedno z najbardziej słonecznych miast w Europie, gdzie czterogodzinna sjesta jest przestrzegana niczym religia (nie próbuj nic robić po południu), a weekend w całości poświęcony jest kontaktom towarzyskim. Kiedy wędrujemy od wzburzonego placu do wzburzonego placu, zazdroszczę mu tego zaciekłego poświęcenia się wypoczynkowi. Można odnieść przyjemne wrażenie, że analogia XX wieku nadal króluje.
w cudzysłowie Almería to jedno z najbardziej słonecznych miast Europy, w którym czterogodzinna sjesta jest przestrzegana niczym religia. Istnieje przyjemne uczucie, że analogowe sposoby wciąż dominują
Almería, miasto i prowincja, to odosobnienie nie tylko pod względem geograficznym, ale także duchowym, mówi José Antonio González Perez z lokalnego biura informacji turystycznej: „Nie jesteśmy tacy jak reszta Andaluzji. Mamy własny dialekt, własną kuchnię. Ale przez długi czas o nas zapomniano”.
Ten duch niezależności jest namacalny w dumie z dziedzictwa kulturowego Almerii. Fascynujące muzeum gitary upamiętnia wybitnego lutnika Antonio de Torres Jurado, uważanego za ojca nowoczesnej gitary, który urodził się i zmarł w tym mieście. W muzeum kina i na trasie spacerowej kręcono wiele filmów, które kręcono w mieście i na otaczającej go pustyni, w tym spaghetti westerny Sergio Leone, Indiana Jones i ostatnia krucjata oraz Lawrence z Arabii. W bocznej uliczce znajduje się nawet bar La Mala, inspirowany twórczością Russa Meyera.
Jak na małe miasto, życie nocne i twórczy duch Almerii są silne. Tętniąca życiem księgarnia Picassa to instytucja posiadająca pełen kalendarz wydarzeń autorskich; Paseo79 sprzedaje niedrogie dzieła lokalnych artystów; i lokalny kolektyw muzyczny Clasijazz odmienił życie setek osób dzięki swojemu oddolnemu konserwatorium, którego zadaniem jest szkolenie młodych muzyków, prowadzenie jam session i koncertowanie.
Isleta del Moro w parku przyrody Cabo de Gata-Níjar. Zdjęcia: Luis Dafos/Getty Images
Almería może poszczycić się własną plażą miejską o długości 3 km, ale stanowi także doskonałą bazę wypadową do odkrywania dzikiego wybrzeża tego zakątka Andaluzji oraz parku przyrody Cabo de Gata-Níjar. Ta dzika przyroda o powierzchni 180 mil kwadratowych jest jedyną pustynią w Europie, stąd jej rola w podwojeniu amerykańskiego Zachodu w tak wielu filmach. Jego plaże są niezniszczone przez zabudowę, z zaledwie kilkoma maleńkimi białymi wioskami położonymi w zatoczkach, z kołyszącymi się palmami i kępami czerwonych, różowych i fioletowych bugenwilli odzwierciedlających wybrzeże Afryki Północnej po drugiej stronie wody. W głębi lądu warto odwiedzić Sierra Alhamilla i starożytną mauretańską wioskę Níjar u podnóża wzgórz, znaną z rękodzieła, w tym tradycyjnej glazurowanej ceramiki i jarapas (andaluzyjskich dywanów tkanych).
Kiedy Gerald Brenan przybył do Almerii, jego wrażenie było jak „wiadro wapna wyrzucone u podnóża nagiej, szarawej góry. Mała oaza…”. Zamierzał jedynie kupić meble i wrócić, ale czekając na przelew pieniędzy, wdał się w kontakt z miejscowym draniem, który sprowadził go na manowce, do kotłów z mięsem i marynarskich nor. Wywarło to na nim wyraźne wrażenie, gdyż przez lata nadal ciągnęło go do Almerii, opisując ją jako „poetyckie” miasto z „zagubioną”, „zapomnianą” atmosferą. Powiedział, że wywołało to w nim podekscytowanie, jakiego nie czuł w innych hiszpańskich miastach. Jako osoba, która od wielu lat zwiedza Hiszpanię, wiem dokładnie, co ma na myśli.
Więcej informacji można znaleźć na stronie turismodealmeria.org