Strona główna Wiadomości Gwiazda o gwiazdach: czy tracimy sztukę przeprowadzania wywiadów z wielką gwiazdą? |...

Gwiazda o gwiazdach: czy tracimy sztukę przeprowadzania wywiadów z wielką gwiazdą? | Kultura

8
0


Żyjemy w czasach, w których ultrabogaci biznesmeni zgromadzili więcej bogactwa i władzy niż kiedykolwiek wcześniej, co tworzy rosnące poczucie, że należy ich pociągnąć do odpowiedzialności, co niewątpliwie pogłębia fakt, że bogaty biznesmen sprawuje urząd prezydenta USA po raz drugi, wzbogacając się. Naturalnie więc CNN, rzekomy nemezis Donalda Trumpa, znalazła najlepszy sposób wykorzystania swoich zasobów, aby lepiej przesłuchiwać tę wyższą klasę: umożliwiając im przeprowadzanie wzajemnych wywiadów na temat swoich firm. Nazwa pojedynku 1 na 1 nie pochodzi od prawdziwego dziennikarza walczącego z głównym liderem biznesu; prawdopodobnie nigdy by się na to nie zgodzili. Zamiast tego dyrektorzy generalni mogą się nawzajem „przepytywać” na temat tego, o co wspólnie uznają, że należy pytać inne elity. Rzecznik twierdzi, że te rozmowy będą „odświeżająco bezpośrednie”. Nie określono dokładnie, dla kogo, ale można się domyślić.

Jest to rozczarowujące, ale także nieuniknione. Wywiady, zwłaszcza wywiady przed kamerą z osobami niezwiązanymi bezpośrednio z polityką, w coraz większym stopniu stają się tematami wielotematycznymi i pozbawionymi perspektyw, zaczynając od zera branży rozrywkowej – lidera we wzajemnym podziwianiu treści i światła. Na przykład w nowym, olśniewającym artykule dla Vogue’a dziennikarz, którego podpis jest przypisany do rozmowy z Meryl Streep i Anną Wintour powiązanej z premierą „Diabeł ubiera się u Prady 2”, doprowadza dziennikarską reklamę do skrajności: „moderatorem” tej rozmowy jest Greta Gerwig, celebrytka Streepa i Wintour. Tymczasem Chloe Malle, pisarka i następczyni Wintour na stanowisku redaktorki Vogue, porównuje siebie do „stenografa sądowego”, nie wspominając, że w sądach prawnicy i sędzia zazwyczaj nie grają w tym samym zespole. We wstępie do innego niedawnego utworu, w którym Marc Jacobs – w końcu pochwalił się tą niedocenianą postacią, nie ma żadnego podpisu! – rozmawia z Sabriną Carpenter. Prawdopodobnie ktoś inny był z nimi w pokoju – chyba że Jacobs przyniósł własny magnetofon, wykonał własne transkrypcje i anonimowo napisał to intro. Dziennikarzy najwyraźniej nie należy szczególnie widzieć ani słyszeć.

To podejście nie jest nowością w latach 20. XX wieku. Przez lata magazyn Interview prosperował (a przynajmniej istniał) w oparciu o pomysł, że fajniej byłoby dobierać w pary celebrytów na przyjacielską pogawędkę, zamiast zatrudniać doświadczonego ankietera, który będzie grillował jednego lub drugiego. I nie do końca się mylili! Oczywiście jest coś kuszącego w tym, że druga (lub w przypadku Vogue’a trzecia) osoba w artykule lub filmie również szczyci się pseudonimem. Można odnieść wrażenie, że są to dwie rozmowy kwalifikacyjne w cenie jednej. Wielu fanów filmu nie może się doczekać corocznego serialu „Aktorzy na aktorach” magazynu Variety, w którym na przykład Adam Sandler rozmawia z Arianą Grande, Leonardo DiCaprio miesza to z Jennifer Lawrence, a Sydney Sweeney rozmawia o rzemiośle z Ethanem Hawke. Pary są często inspirowane, a klipy stają się, co zrozumiałe, wirusowe.

Jednak obejrzenie całego wywiadu często pozostawia widza niedożywionego. Na przykład Sandler jest notorycznie nieśmiały wobec prasy, a kiedy opadnie jego urok wymieniania anegdot z Grande, zdajesz sobie sprawę, że ich wywiad to w dużej mierze seria komplementów. Aktorzy mogą mieć wnikliwą wiedzę na temat swojego rzemiosła, ale nie wszyscy są przeszkoleni w sztuce, powiedzmy, zadawania dodatkowych pytań. Chętnie też pozostawiają wszelkie niepokojące tematy niedostępne dla swoich przyjaciół i rówieśników. To prawie krok poza gotowe, wstępnie zatwierdzone pytania, które nawiedzają niektóre wywiady z prawdziwymi gwiazdami. Gwiazdy mogą ze sobą rozmawiać, wiedząc, że nie odczują nawet chwilowego dyskomfortu związanego z faktem, że ich publicysta będzie musiał powiedzieć Kate Hudson, co jest zabronione. Ona wie. Ona też jest gwiazdą. Ona to rozumie.

Trend ten ma wiele poprzedników; Nic więc dziwnego, że większość z nich była kiedyś odświeżająca. Łatwo teraz odrzucić natarczywie zabawny i pozbawiony treści klimat teleturniejów Tonight Show Jimmy’ego Fallona. Jednak po latach zatęchłego żartu z Jayem Leno pomysł, że Fallon będzie namawiał swoich gości na pokazy dobrej wiary w sporcie, takie jak głupie szkice lub celowo głupie konkursy, był początkowo całkiem atrakcyjny; to nie tak, że rozmowy w talk-show były aż tak odkrywcze. Jednak wiele lat później, kiedy autentyczny drażliwy charakter Davida Lettermana już dawno zniknął z anteny, a jego następca Stephen Colbert (najlepszy obecnie prowadzący wywiad w nocnych programach chatshow) wkrótce podąży jego śladem, nagle nie ma zbyt wiele dla kontrastu. Podobnie popularny podcast Good Hang prowadzony przez Amy Poehler jest niezwykle atrakcyjny, biorąc pod uwagę, że często Poehler rozmawia swobodnie (i pozornie otwarcie) z różnymi przyjaciółmi i znajomymi-celebrytami. Jest to także rodzaj symulowanej intymności o niskim ryzyku, która wypacza afirmację.

To prawdopodobnie nie przypadek, że Fallon i Poehler przeżyli swój wielki przełom w Saturday Night Live; koleżeństwo zamaskowane jako spontaniczność to duża część wieczornych programów. Jako kultura uwielbiamy, gdy gwiazdy występują w roli gospodarzy SNL, mimo że oczywiście program ma na celu zapewnić gościom dobry wygląd. Teraz członkowie obsady tego programu pojawiają się także w filmach promocyjnych bez przeprowadzania wywiadów, w których wygłupiają się, grając w quizy w stylu Fallon lub w konkursach kulinarnych – a jeśli prześlizgnie się coś nieco nietypowego, staje się to miniskandalem.

Amy Poehler pojawia się za kulisami po zdobyciu Złotego Globu dla najlepszego podcastu. Zdjęcie: Jim Ruymen/UPI/Shutterstock

To kolejna oczywista wada podporządkowania się prawdziwemu ankieterowi: tak wiele osobistości kulturowych jest tak izolowanych, że każdy, kto powie coś bardziej spontanicznego, natychmiast się wyróżnia – często jako cel internetowego gniewu. Jack White musiał wydać oświadczenie, w którym ponownie się wyjaśnił, ponieważ uwaga, którą poczynił Guardianowi na temat własnego procesu muzycznego, została odebrana jako złośliwość Taylor Swift. (Niezwykle łatwo jest wyobrazić sobie wersję tego wywiadu z gwiazdami, która skierowałaby rozmowę od punktu White’a i skierowałaby ją w stronę upewnienia się, że Swift został odpowiednio pochwalony). Nic dziwnego, że wiele osób na podobnym stanowisku wolałoby bardziej przyjazną atmosferę, która nie niesie ze sobą bagażu etykietki unikającej prasy.

Oczywiście narzekanie na wywiady z gwiazdami jako pisarz również tworzy dziwną dynamikę; to brzmi jak marudzenie z powodu wygnania ze stołu fajnych dzieciaków. I szczerze mówiąc, jest mnóstwo quasi-przeprowadzających wywiady, dla których podejście typu „ups, wszystkie gwiazdy” wydaje się mądre; Wydarzenia i imprezy na czerwonym dywanie są teraz kiepskie, ponieważ niewykwalifikowani wpływowi ludzie zadają bezsensowne, a czasem naprawdę błędne pytania. Dla porównania, Sandler i Grande są mistrzami w przeprowadzaniu wywiadów. Zresztą ten pisarz kultury nie określiłby siebie jako mistrza formy; przeprowadzanie wywiadów z ludźmi jest znacznie trudniejsze niż pisanie esejów lub recenzji. Wymaga to wielu przygotowań i, co bardziej przerażające, praktyki, która czasami może przybrać przypadkową formę, powiedzmy, uzasadnionego zamartwiania się, że facet z jednego z twoich ulubionych zespołów uważa cię za idiotę. Właśnie dlatego należy chronić ludzi, którzy są w tym naprawdę dobrzy.

W ostatecznym rozrachunku nie ma większego znaczenia, czy aktor lub muzyk da się nakłonić przez profesjonalnego ankietera do powiedzenia czegoś naprawdę interesującego. Jednak to podejście od wewnątrz zaczęło przenikać do samej sztuki, a nie tylko do dyskusji na jej temat. Coraz częściej większość filmów biograficznych o muzykach popowych powstaje w ściśle kontrolowanych warunkach, w których aktorzy tacy jak Colman Domingo czy Miles Teller grają w piłkę z posiadłością Michaela Jacksona. Utalentowana i błyskotliwa reżyserka, taka jak Sofia Coppola, nakręci swój pierwszy film dokumentalny, którego tematem będzie… jej przyjaciel Marc Jacobs. Co więcej, gdy służalczość wkracza w obszary mające wpływ na życie większej liczby ludzi, na przykład dyrektorów generalnych zatrudniających tysiące ludzi, traktowanie dzieci w rękawiczkach nagle zaczyna wyglądać na znacznie gorszy kompromis w zakresie dostępu. (Przynajmniej gdy dwóch aktorów podaje sobie ręce przez 25 minut, przed kamerą często pojawia się podstawowy poziom charyzmy, którego kilku dyrektorów generalnych nie jest w stanie zagwarantować). Z definicji bogaci i potężni zawsze będą przez kogoś traktowani preferencyjnie. Ale media nie muszą zapewniać umeblowania i nie należy wmawiać opinii publicznej, że jest to jakikolwiek rodzaj dziennikarstwa.