Strona główna Wiadomości Dla Trumpa i Hegsetha wojna w Iranie to gra | Judyta Levine

Dla Trumpa i Hegsetha wojna w Iranie to gra | Judyta Levine

11
0


Trump zagroził popełnieniem ludobójstwa, a Iran usiadł do stołu. Wystarczyło niewielkie zagrożenie – plus śmierć tysięcy Irańczyków i 13 Amerykanów, zniszczenie szkół, domów, szpitali i meczetów, zmarnowanie 40 miliardów dolarów przez Stany Zjednoczone i straty dla krajów Zatoki Perskiej sięgające aż 200 miliardów dolarów – wystarczyło. Ergo: grożenie ludobójstwem działa.

W każdym razie to właśnie „sekretarz wojny” Pete Hegseth stanowczo zasugerował na środowej konferencji prasowej, dzień po tym, jak prezydent obiecał wymazać „całą cywilizację” Iranu z mapy, a kilka godzin później ogłosił zawieszenie broni, eliminując potrzebę wymazania cywilizacji irańskiej z mapy przynajmniej na dwa tygodnie.

Podsumowując, „wielki dzień dla pokoju na świecie!” Trump opublikował – lub, jak to ujął Hegseth: „Prawda”.

Hegseth miał na sobie swój zwykły niebieski garnitur wzmacniający mięśnie; – zadeklarował w swoim zwykłym stylu, gotowym do premiery. A mimo to wyglądał nietypowo na wychudłego i opuchniętego. Wojna to piekło dla cery. Mimo to sekretarz miał dość energii, by rozpisywać się o całym irańskim sprzęcie wojskowym, który został „zniszczony”, „zatopiony”, „zniszczony”, „wyczerpany i zdziesiątkowany” w wyniku operacji Epic Fury. Przechwalał się, że także krajowe fabryki zostały „zrównane z ziemią”. Ale było o wiele więcej do trafienia. „Widzicie, gdyby Iran odmówił naszych warunków, następnymi celami byłyby jego elektrownie, mosty oraz infrastruktura naftowa i energetyczna” – powiedział Hegseth, wyliczając wszystkie rzeczy, których umyślne zniszczenie stanowi zbrodnię wojenną.

Szczęśliwy wojownik wywyższył swojego przywódcę jak lwa: „Żaden inny prezydent nie pokazał odwagi i determinacji tego naczelnego wodza”. A także jako baranek: „Prezydent Trump miał moc sparaliżowania całej gospodarki Iranu w ciągu kilku minut. Ale wybrał – wybrał miłosierdzie.”

Zaledwie 40 dni później: „Iran błagał o zawieszenie broni” – stwierdził Hegseth – „i wszyscy o tym wiemy”. Wszyscy z wyjątkiem Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, której oświadczenie z 8 kwietnia brzmiało częściowo: „Nasze ręce pozostają na spuście i jeśli wróg popełni najmniejszy błąd, zostanie on ukarany z całą siłą”.

Wtedy to prezydent wyjaśnił, że siły amerykańskie pozostają skupione wokół Iranu, a w mało prawdopodobnym przypadku naruszenia zawieszenia broni „rozpoczyna się strzelanina”, większa, lepsza i silniejsza niż ktokolwiek kiedykolwiek wcześniej widział”. Do czasu podpisania paktu dodał, „nasza wielka armia ładuje się i odpoczywa, właściwie nie mogąc się doczekać kolejnego podboju”.

Oprócz byłej przedstawicielki Gruzji Marjorie Taylor Greene, która nazwała tyrady Trumpa „złem i szaleństwem” i zażądała jego usunięcia w drodze 25. poprawki do konstytucji, niewielu Republikanów uznało publicznie ogłaszany zamiar prezydenta popełnienia przestępstw na tyle obraźliwy, że mógł się temu sprzeciwić. Jednym z odważnych krytyków był przedstawiciel Teksasu Nathaniel Moran, który napisał: „Wyjaśnijmy więc jasno: nie popieram zniszczenia „całej cywilizacji”.

No, może część. Moran głosował wraz ze swoją partią przeciwko powtarzającym się próbom powoływania się przez Demokratów na ustawę o siłach zbrojnych z 1973 r., która kodyfikuje uprawnienia do wypowiadania wojny przyznane przez konstytucję wyłącznie Kongresowi. W czwartek Demokrata w Izbie Reprezentantów był gotowy przedstawić uchwałę dotyczącą sił wojennych, ale przewodniczący sesji Republikanin zakończył ją, nie wzywając go.

Tak naprawdę Republikanie woleli nazywać to, hm, wydarzenie, podczas którego zrzucane są bomby i giną ludzie, raczej „operacją bojową” niż wojną, mimo że prezydent często to robi, a Hegseth nigdy nie przestaje. To nie tylko grzeczność. Gdyby najazd Iranu był wojną, prawodawcy byliby zmuszeni głosować za lub przeciw, a żadna z tych opcji nie jest atrakcyjną opcją polityczną.

Na konferencji prasowej Hegseth oświadczył: „Amerykańskie wojsko osiągnęło każdy cel zgodnie z planem, zgodnie z harmonogramem i dokładnie tak, jak założono od pierwszego dnia”. Obserwatorzy zauważają, że chociaż Stany Zjednoczone wysadzili w powietrze dużą część irańskiego uzbrojenia, niewiele wskazuje na to, że udało im się osiągnąć swój główny zamierzony cel, jakim było wyeliminowanie potencjału nuklearnego kraju. Piękno braku jasnych celów, planu i harmonogramu polega na tym, że pozwala na swobodę działania.

Nikt już nawet nie mówi o wyzwoleniu narodu irańskiego. W rzeczywistości, jak napisał Benjamin Wallace-Wells w „The New Yorker”, „jedną z tragedii wojny Trumpa jest to, że w styczniu reżim irański znalazł się pod ogromną presją protestów, które stłumił, mordując tysiące. Odpowiedni rodzaj skoordynowanego nacisku mógłby go obalić”. Zamiast tego Trump i Hegseth porzucili irański opór i uwolnili maksymalną śmiercionośną potęgę najpotężniejszej armii na świecie.

„Stoimy przeciwko obcym najeźdźcom i reżimowi” – ​​ubolewał irański poeta w anonimowej depeszy z Teheranu opublikowanej w „New York Review of Books”. „Zostaliśmy podwójnie sami”.

Czy wojna się skończyła? Być może to dobry znak, że prezydent prosi Kongres o jedynie 80–100 miliardów dolarów w postaci funduszy uzupełniających dla Pentagonu, czyli mniej niż połowę z 200 miliardów dolarów, o które miał się ubiegać zaledwie kilka dni temu. Oszczędza amerykańskiemu podatnikowi 120 miliardów dolarów!

A to nie koniec zysków, jakie mogą popłynąć z Zatoki Perskiej: „Zostaną zarobione duże pieniądze” – zagrzmiał Trump w Truth Social. Magnaci finansowi i nieruchomości Jared Kushner i Steve Witkoff z pewnością skorzystali z wielomiliardowych możliwości, jakie otworzyły się dzięki ich niezależnym występom w charakterze wysłanników USA na Bliski Wschód. Trump też ma pomysły na biznes. W programie ABC rozmyślał o „wspólnym przedsięwzięciu” Iranu i Stanów Zjednoczonych, które zarządzałoby cieśniną Ormuz. „To piękna rzecz” – powiedział, nie precyzując, co to „to” mogłoby być. Jak oświadczył Hegseth: „Nikt nie zawiera lepszego układu niż prezydent Trump”.

Jaką umowę zawiera Trump? Zawieszenie broni zaczęło się rozpadać, zanim się rozpoczęło, skazane na porażkę przez izraelski atak na Liban. W środę podczas rozmowy telefonicznej prezydent USA poprosił Benjamina Netanjahu, aby uczynił tę kampanię „bardziej powściągliwą”, co izraelski premier stanowczo ignoruje. W czwartkowy wieczór Trump dał już wyraz swojej irytacji. „Istnieją doniesienia, że ​​Iran pobiera opłaty od tankowców przepływających przez Cieśninę Ormuz – lepiej, żeby tak nie było, a jeśli tak, to lepiej się teraz zatrzymajcie!” wysłał wiadomość tuż po godzinie 17:00. A półtorej godziny później: „Iran wykonuje bardzo kiepską robotę, niektórzy powiedzieliby haniebną, przepuszczając ropę naftową przez Cieśninę Ormuz. Nie mamy takiego porozumienia!”

Jednak kilka godzin później uwaga naczelnego wodza zaczęła już odwracać się od przyziemnych kłopotów i skupiać się na wznioślejszym dziedzictwie. W piątek o 13:13 ponownie zamieścił artykuł z prawicowej publikacji justthenews.com: „Z Trumpem za joystickiem misja księżycowa zapoczątkowuje patriotyzm przed 250. rocznicą w Ameryce”. Po południu udostępnił projekty swojego łuku triumfalnego.