Strona główna Wiadomości Alex Scott i Bournemouth zadają cios, który podważa nadzieje Arsenalu na tytuł...

Alex Scott i Bournemouth zadają cios, który podważa nadzieje Arsenalu na tytuł | Pierwsza liga

9
0


Dla cierpliwych kibiców Arsenalu napięcie emocjonalne osiąga poziom nie do zniesienia. Mogli tylko patrzeć z oszołomieniem i niedowierzaniem, jak gol Alexa Scotta 16 minut przed czasem skazał liderów Premier League na porażkę, której obawiają się, że która okaże się niezwykle znacząca.

Choć Arsenal nadal prowadzi do Manchesteru City z dziewięcioma punktami, porażka na Etihad w przyszłą niedzielę może dać City szansę na zrównanie się liczbą punktów, jeśli jutro pokonają Chelsea, a następnie wygrają jednorazowo z Crystal Palace. Arsenal, który narzucił tempo od początku października, jest koszmarnym scenariuszem, z którym musi się teraz pogodzić. Bournemouth, które jest niepokonane od 12 meczów, miało doskonałą wartość, odnosząc tutaj drugie zwycięstwo z rzędu po tym, jak Eli Kroupi Junior dał im szybkie prowadzenie.

Viktor Gyökeres wyrównał z rzutu karnego, ale Arsenalowi przez cały czas brakowało intensywności, za co goście słono zapłacili.

Bournemouth przybyło na boisko zdeterminowane, by odegrać rolę imprezowiczów, podczas gdy Kroupi został wystawiony w ataku obok Evanilsona, odważnym posunięciem Andoniego Iraoli. Wymagania napiętego harmonogramu wystawiły na próbę głęboki skład Arsenalu, a nieobecność Bukayo Saki w czwartym meczu z rzędu będzie poważnym problemem, biorąc pod uwagę jego znaczenie dla tego zespołu. Kapitan Martin Ødegaard również nieobecny był ze względu na problemy z kolanem, więc Kai Havertz wkroczył w twórczą przerwę, a Myles Lewis-Skelly po raz drugi w sezonie rozpoczął sezon w Premier League na pozycji lewego obrońcy, zastępując Riccardo Calafiori.

Mikel Arteta z pewnością posłuchał swojego przedmeczowego przesłania, w którym zachęcał kibiców, aby wstali przed wczesnym rozpoczęciem i na linii bocznej był kłębkiem nerwowej energii. Jednak jego niepokój nie trwał długo, gdy Arsenal zaczął powoli, a Bournemouth do przerwy wyglądało coraz groźniej.

Tak też się stało, gdy w 17. minucie Noni Madueke nie dogoniła biegu Adriena Trufferta, a Ben White był zdecydowanie za wolny, by zareagować na niebezpieczeństwo. Dośrodkowanie Trufferta poszybowało obok Williama Saliby w tylny słupek, gdzie Kroupi czekał na oddanie strzału. 19-latek, który dołączył do drużyny z Lorient zeszłego lata, jest pierwszym nastolatkiem od czasów Robbiego Keane’a, który w swoim debiutanckim sezonie w Premier League zdobył dwucyfrowe punkty i wygląda całkiem obiecująco.

Eli Junior Kroupi z Bournemouth wzbija się w powietrze i daje swojej drużynie prowadzenie. Zdjęcie: Katie Chan/Action Plus/Shutterstock

Havertz niemal natychmiast oddał strzał z rzutu rożnego, ale uderzył głową, a napięcie wśród kibiców gospodarzy wzrosło. Po stadionie zapanowała fala ulgi, gdy Michael Oliver wskazał na to miejsce po tym, jak Bournemouth nie wybił rzutu rożnego Madueke, a Ryan Christie poradził sobie w walce wręcz, mimo że szkocki pomocnik wyraźnie czuł się zmęczony.

Havertz początkowo chciał przyjąć rzut karny, ale Gyokeres nalegał, a król strzelców Arsenalu nie popełnił błędu od razu i wydał potężny ryk zachęty, gdy piłka trafiła w siatkę.

Bournemouth w dalszym ciągu wyglądało niebezpiecznie, a Evanilson przetestował Davida Rayę z krawędzi pola karnego, po tym jak White ponownie został złapany na straconej pozycji.

Arteta potrzebował zaledwie ośmiu minut drugiej połowy na działanie. Eberechi Eze, Max Dowman i Leandro Trossard zostali wezwani z ławki rezerwowych, aby nadać drużynie trochę pilności. Jednak niecelne podanie Rayi, które prawie dało Evanilsonowi otwartą bramkę, pokazało, że zawodnikom Arsenalu wciąż dokuczały nerwy. Nie mogli uciec przed zdyscyplinowanym, wysokim pressingiem Bournemouth, a gol Gyökeresa nie został uznany, ponieważ znajdował się na kilku jardach na spalonym, po tym jak przedarł się do długiego podania White’a.

Dobra passa Declana Rice’a zakończyła się, gdy pomocnik Anglii zmusił Djordje Petrovica do obrony opuszkiem palca, podczas gdy Arsenal próbował zwiększyć presję. Zawsze jednak towarzyszyło nam dręczące przeczucie, że Bournemouth może ponownie strzelić gola i te najgorsze obawy się spełniły. Scott przyłapał Martina Zubimendiego na drzemce i był w stanie wykorzystać podanie Christiego w polu karnym, po czym pokonał Rayę świetnym finiszem.

W miarę jak desperacja narastała, Gyökeres przegapił wspaniałą okazję na zdobycie cennego punktu, a kibice Bournemouth świętowali po ostatnim gwizdku, podczas gdy Arsenal rozważał coś nie do pomyślenia.