Strona główna Wiadomości Recenzja The xx na Coachelli – niezależne trio ponownie łączy siły, by...

Recenzja The xx na Coachelli – niezależne trio ponownie łączy siły, by stworzyć urzekający, mocny set | Coachella

10
0


Kiedy Jamie Smith, Oliver Sim i Romy Madley Croft wyszli na główną scenę Coachelli w piątkowy wieczór, można było wybaczyć, że zapomnieliście o doniosłości tego wydarzenia. Trio znane jako xx nie występowało razem od ośmiu lat, z wyjątkiem kilku występów na rozgrzewkę w Mexico City przed festiwalem w Kalifornii, choć prawie nie było ich nieobecnych na scenie muzycznej. Smith, znany producent muzyki elektronicznej znany jako Jamie xx, jest obecnie ostoją festiwali, podczas gdy Madley Croft i Sim opracowali charakterystyczne dla tego indie rockowego nawiedzonego brzmienia swoim solowym materiałem, odpowiednio klubowym Mid Air z 2023 r. i zabarwionym horrorem Hideous Bastard z 2022 r.

Trzej przyjaciele z dzieciństwa nadal współpracują – Jamie wyprodukował Sim’s Hideous Bastard – a ich długo oczekiwane spotkanie na Coachelli, pierwszy występ w ramach zaplanowanego festiwalu i „nowy rozdział”, bardziej przypominało podglądanie trwającego połączenia umysłów niż jeden z najgłośniejszych setów festiwalu. Grupa pojawiła się w swoim charakterystycznym, całkowicie czarnym stroju i wypuściła swój debiutancki singiel „Crystalised” z 2009 roku, jakby nie minął żaden czas.

Co nie znaczy, że się nie ruszał. Przez prawie godzinę z 16 utworami, które płynnie połączyły przyszłościowy, intymny rock na słuchawkach z solowym materiałem, xx dostarczył imponująco dźwięczny i zmienny set, pasujący do weterana, który naginał gatunki, którym się stał. Będę pierwszym, który przyzna, że ​​choć tradycyjne brzmienie xx – klimatyczne, intymne, z Madley Croft i Simem wymieniającymi zamyślone teksty z zapadającą w pamięć powagą – ma niezaprzeczalny wpływ, to być może nie jest to idealny nastrój festiwalowy. Trudno wyobrazić sobie Billie Eilish bez charakterystycznie widmowej produkcji xx („bez wątpienia ich „nawiedzenie” jest przywoływane przynajmniej co drugą sesję” – powiedział kiedyś płodny autor tekstów do wynajęcia Ryan Tedder), choć muzyka zespołu ogólnie wydaje się antytłumowa. Na szczęście grupa ma wirtuozowskie wyczucie klimatu, a także niezrównaną produkcję Jamiego xx – nawet powolne utwory, takie jak VCR z debiutu zatytułowanego w 2009 r. i Say Something Loving z 2017 r., dostają napędzający zastrzyk beatów z hipnotycznymi skutkami (i ku zachwytowi kilku brytyjskich akcentów, które wyłapałem w tłumie).

Niektórzy programiści festiwalu Coachella mają niesamowity instynkt: transformacyjny set xx, który rozpoczął się w okazałej skali szarości i rozkwitł w pełnokolorowe światła stroboskopowe, został idealnie zgrany w czasie z zachodem słońca, gdy zmierzch zabarwił chmury na różowo-złoty kolor, a potem pociemniał, gdy muzyka zmieniła się z zamyślonej w klubową. O zmroku pryzmatyczna produkcja Jamiego xx znalazła się w centrum uwagi podczas radosnego utworu Treat Each Other Right, przenikliwego remiksu On Hold i poprawionej wersji utworu Sima GMT, po tym jak piosenkarz wkroczył w tłum. Ale to nigdy nie mniej niż wysiłek zespołowy – tak dobrze, że Madley Croft i obolały wokal Sima wciąż dobrze ze sobą współgrają, tak łatwo łączą się z urzekającymi bitami Jamiego, że trudno powiedzieć, gdzie kończy się praca solowa, a zaczyna praca zespołu.

Wyjątkowo mocne wydanie I Dare You, być może najjaśniejszej piosenki zespołu, zatoczonej w pełnym słońcu, zatoczyło podróż, zanim zatrzymała publiczność przy ostatnim utworze, ironicznie zatytułowanym i natychmiast rozpoznawalnym Intro. Ten zestaw, jak mówi Sim w swoim wstępie, „wydawał się najbardziej wyjątkowy po tak długiej nieobecności”. Nakręcony ponownie w skali szarości, zespół rozdarł to, co stało się ich popową wizytówką, jakby odkrywał ją na nowo, a następnie zdekonstruował mglisty instrument w grzmiącą bombę, która odbiła się rykoszetem od ciemnych teraz terenów festiwalu. Wydawało mi się to zarówno zapowiedzią powrotu, jak i przypomnieniem, że to, co kiedyś pozostało: podróż trwa i trwa.