Strona główna Wiadomości „Wszystko zniknęło”: Izrael niszczy całe wioski w Libanie | Liban

„Wszystko zniknęło”: Izrael niszczy całe wioski w Libanie | Liban

16
0


W ramach inwazji na południowy Liban izraelskie wojsko zburzyło całe wioski, wyposażając domy w materiały wybuchowe i zrównując je z ziemią w wyniku potężnych, zdalnych detonacji.

The Guardian przejrzał trzy filmy opublikowane przez izraelskie wojsko i w mediach społecznościowych, które pokazywały Izrael przeprowadzający masowe detonacje w wioskach Taybeh, Naqoura i Deir Seryan wzdłuż granicy izraelsko-libańskiej. Libańskie media donoszą o większej liczbie masowych detonacji w innych przygranicznych wioskach, ale zdjęcia satelitarne nie były łatwo dostępne, aby zweryfikować te twierdzenia.

Do rozbiórki doszło po tym, jak izraelski minister obrony Israel Katz wezwał do zniszczenia „wszystkich domów” w przygranicznych wioskach „zgodnie z modelem zastosowanym w Rafah i Beit Hanoun w Gazie”, aby powstrzymać zagrożenia dla społeczności w północnym Izraelu. Izraelskie wojsko zniszczyło 90% domów w Rafah w południowej Gazie.

Taktykę masowego niszczenia domów w Gazie, gdzie Izrael oskarża się o popełnienie ludobójstwa, naukowcy określili mianem domiobójstwa; jest to strategia stosowana do systematycznego niszczenia i niszczenia mieszkań cywilnych, w wyniku czego całe obszary nie nadają się do zamieszkania.

Kontrolowana detonacja w Deir Seiryan – wideo

Izraelskie wojsko oświadczyło, że poprzez wyburzenia celuje w infrastrukturę Hezbollahu, taką jak tunele i obiekty wojskowe, które według niej ugrupowanie zbrojne wbudowało w domy cywilów.

Izrael oświadczył, że zajmie ogromne połacie południowego Libanu, ustanawiając „strefę bezpieczeństwa” na całym obszarze aż do rzeki Litani, oraz że wysiedleńcy nie będą mogli wrócić do swoich domów, dopóki nie zostanie zagwarantowane bezpieczeństwo w północnych miastach Izraela, co budzi obawy, że wysiedlenia będą długotrwałe.

Organizacje praw człowieka stwierdziły jednak, że te masowe, odległe detonacje mogą oznaczać bezmyślne zniszczenie: zbrodnię wojenną. Prawa wojenne zabraniają celowego niszczenia domów cywilnych, z wyjątkiem przypadków, gdy jest to konieczne ze względów zgodnych z prawem wojskowych.

„Możliwość, że Hezbollah może wykorzystać niektóre struktury cywilne w przygranicznych wioskach Libanu do celów wojskowych, nie usprawiedliwia niszczenia na szeroką skalę całych wiosek wzdłuż granicy” – powiedział Ramzi Kaiss, libański badacz z Human Rights Watch.

Dla mieszkańców przygranicznych wsi, którzy z przerażeniem oglądali filmy przedstawiające niszczenie ich domów, detonacje wymazały nie tylko ich domy, ale także pokolenia pamięci.

„Pierwszą rzeczą, którą zobaczyliśmy, był wysadzanie w powietrze rynku. Mam tam sklep. Całe życie człowieka jest w tym miejscu, jego praca, wspomnienia, wszystko. Nagle widzisz, jak to eksploduje na twoich oczach” – powiedział Ahmad Abu Taam, 56-letni właściciel sklepu z artykułami budowlanymi z Taybeh. „Od tego momentu poczułam, że stałam się uchodźcą. Czuję, że nie mam domu”.

Abu Taam również został wysiedlony podczas wojny Hezbollah–Izrael w 2024 r. Choć znaczna część wioski została zniszczona podczas tej rundy konfliktu, jego powrót nadal był radosny. Zrobił zdjęcie Deir Seryan po powrocie jego mieszkańców – nad rynkiem zawisły sznurki, oświetlając miasto.

Mieszkańcy Deir Seryan zapalili światła w całym mieście, aby uczcić swój powrót po zakończeniu wojny w 2024 roku. Zdjęcie: dostarczone przez Ahmada Abu Taama

„Zapomniałem wtedy o przemieszczeniu i zacząłem odbudowywać mój sklep od zera – nawet nie odczuwając zmęczenia. Kiedy przybywasz, masz wrażenie, że znalazłeś coś, co zgubiłeś. Ale tym razem wszystko zniknęło. Wszystko zostało zniszczone „- powiedział Abu Taam.

Ahmad Ibrahim, 50-letni rolnik z Deir Seryan, ma tylko kilka zdjęć swojego domu. Resztę zostawił w domu, zostawiając ich, gdy uciekał z miasta 2 marca, spodziewając się, że zabierze ich po powrocie.

„Całe moje życie tam jest, tak naprawdę nigdy nie wyszedłem dalej niż 10-13 km. To piękna, typowa wieś – przynajmniej taka była przed wojną. Jej mieszkańcy są mili i hojni” – powiedział Ibrahim.

Ogród Ahmada Ibrahima w miejscowości Taybeh. Zdjęcie: dostarczone przez Ahmada Ibrahima

Pogoda w Libanie zmienia się w wiosenną, a Deir Seryan stanie się bujny, a jego kwiaty zakwitną po miesiącach zimowych deszczów. Ibrahim ubolewał nad faktem, że jego dzieci nie będą cieszyć się wiosną w swoich domach, lecz spędzą ją w wysiedleniu.

„Dzieci pamiętają dobre czasy – wiosenne i letnie wieczory, wyjścia na pola, zbieranie kwiatów i ziół, wspólne obiady na świeżym powietrzu, parzenie herbaty przy ognisku” – powiedział. „Dla dzieci było to piękne miejsce do dorastania”.

Ahmad Ibrahim hodował pszczoły na swojej ziemi w Deir Seryan. Zdjęcie: dostarczone przez Ahmada Ibrahima

Mohammed Hashem, 65-letni lekarz, spędził 15 lat pracując po 18 godzin na dobę, aby zaoszczędzić wystarczająco dużo pieniędzy, aby zbudować motel Luna w Naqoura. Wielopiętrowy hotel został wybudowany w 2012 roku i gościł zagranicznych podróżników, libańskich urlopowiczów i żołnierzy sił pokojowych ONZ po służbie, którzy tłumnie przybywali do nadmorskiego miasteczka, którego mieszkańcy szczycili się najpiękniejszymi plażami w całym Libanie.

Kontrolowane detonacje w Naqoura – wideo

„Latem obłożenie sięgało 100%. Otrzymaliśmy dobre oceny i nagrody. Ogólnie byliśmy zadowoleni – mieszkaliśmy spokojnie, z dobrą produktywnością” – powiedział Hashem. „To naprawdę była firma rodzinna”.

Doktor Mohammed Hashem oszczędzał przez 15 lat na budowę hotelu Luna w Naqoura. Zdjęcie: udostępnione przez Mohammeda Hashema

Kiedy opublikowano wiadomość o zniszczeniu hotelu, Haszem był przytłoczony falą wsparcia ze strony swoich byłych klientów.

„Otrzymaliśmy tysiące polubień i komentarzy. Ludzie wyrażali, jak bardzo kochają to miejsce. Nasi goście byli zawsze zadowoleni – dobre ceny, dobra obsługa” – powiedział.

Doktor Mohammed Hashem przed basenem Luna w Naqoura. Zdjęcie: udostępnione przez Mohammeda Hashema

Historia wiosek na południu Libanu, które od końca lat 70. XX w. były przedmiotem izraelskiej inwazji i okupacji, również jest historią wysiedleń. Rodziny z przygranicznych wiosek rozproszone po całym świecie – w Australii, Afryce, Europie – szukały stabilizacji i środków do życia za granicą.

Wsie te służyły jako kotwica dla rozproszonych rodzin. Diaspora pocieszała się tym, że zawsze może wrócić do domu, latem i wiosną tłumnie odwiedzając stare domy rodzinne, czasami podwajając populację przygranicznych wiosek w okresie wakacyjnym.

„Ludzie budowaliby domy warte milion dolarów tylko po to, aby zostać tam przez tydzień lub 10 dni w roku. Wieś staje się centrum rodziny” – powiedział Abu Taam. „Bo gdziekolwiek się udasz, zawsze tęsknisz za swoim domem. Miejscem, w którym dorastałeś, gdzie po raz pierwszy poczułeś się swobodnie.”

Dla wielu ta kotwica już nie istnieje. „Czujesz głębokie poczucie frustracji. Jakby ktoś miał moc cię wymazać” – powiedział Abu Taam.