Powiedzieć, że trzeci sezon Euphorii jest długo oczekiwany, byłoby niedopowiedzeniem. Szkolny dramat HBO miał swoją premierę w 2019 roku, kiedy wzbudził zainteresowanie fanfarą dzięki mocnej mieszance miażdżącej traumy, niebiańskich cieni do powiek i tanich/odważnych (niepotrzebne skreślić) wyczynów, w tym sceny w szatni z 30 penisami w roli głównej. Z biegiem lat ugruntował swoją pozycję jako serial mający wiele do powiedzenia na temat związku pokolenia Z z seksem, narkotykami i zdrowiem psychicznym, dzięki czemu Jacob Elordi, Sydney Sweeney i była Disney Teenybopper Zendaya znaleźli się na liście A. W tym czasie wypuścił także zaledwie 18 odcinków, będąc ofiarą wszystkiego, od pandemii Covida po pożary w Los Angeles. Podobnie jak nowy album Rihanny, trzeci sezon Euphorii z czasem stał się skrótem od popkulturowego mirażu, który być może pojawi się gdzieś przed 2030 rokiem. Przynajmniej, mieliśmy nadzieję, zanim większość obsady przekroczyła trzydziestkę.
Podekscytowanie także z czasem osłabło. Pogłoski o rozłamach między obsadą a twórcą Samem Levinsonem nasiliły się dopiero po potwierdzeniu powrotu serialu zeszłej jesieni, a tournée prasowe, które nastąpiło po nim, miało wyraźny posmak „obowiązku umownego” na ten temat (posty obsady w mediach społecznościowych były nieliczne, a Zendaya w wywiadzie dla „Variety” dwuznacznie określiła kręcenie filmu jako „wicher”). Nie sprawia mi zatem przyjemności doniesienie, że na podstawie trzech odcinków udostępnionych do recenzji stwierdzam, że trzecia (i prawdopodobnie ostatnia) odsłona Euphorii absolutnie nie była warta czekania. To brudne i pozbawione humoru dzieło porno z torturami, które ma obsesję na punkcie prostytucji i ją odpycha.
Rozpoczynamy pięć lat po zakończeniu drugiego sezonu, gdy powracająca do zdrowia narkomanka Rue (Zendaya) zostaje wciągnięta w całkowicie niezdrowy świat handlarki narkotyków Laurie (Martha Kelly), aby uregulować swoje długi. Jej życie na mule między Meksykiem a Stanami Zjednoczonymi jest wyobrażane w sekwencjach kinowych nawiązujących do westernów i blaxploitation, które przypominają filmy Seana Bakera skupiające się na prostytutkach. To okropna sprawa: balony wypełnione narkotykami są smarowane i połykane („I tak, panie i panowie, przemyca się fentanyl do Stanów Zjednoczonych” – mówi Rue ostrym głosem), wplątują się w to wspólnicy w postaci Faye z Chloe Cherry, a Rue zaczyna pracować dla Alamo (Adewale Akinnuoye-Agbaje z „Lost”), noszącej stetson właściciel klubu z kliniką rehabilitacyjną na szybkim wybieraniu. Krótko mówiąc: nie może i nie łapie chwili wytchnienia.
Zaskakująco datowany… Sydney Sweeney jako Cassie. Foto: AP
W innym miejscu Cassie (Sydney Sweeney) jest u progu tradycyjnego małżeństwa z toksycznym sportowcem Natem (Jacob Elordi), dawniej obiektem miłosnego trójkąta między nią a byłą najlepszą przyjaciółką Maddy (Alexa Demie). Obecnie stanowią idealną, całkowicie amerykańską parę – pomijając rozpadający się biznes Nate’a i upodobanie Cassie do tworzenia treści OnlyFans, przebrana za szczeniaka. Szczególnie sposób, w jaki serial radzi sobie z ambicjami swojej dziewczyny z kamerką, wydaje się zaskakująco przestarzały („Chcesz sprzedać swoje ciało za kompozycje kwiatowe?!), podczas gdy historie o Sugar Baby i Kink wydają się jednocześnie podglądactwo i osąd. A wszystko to przy jednoczesnym upewnieniu się, że Sweeney będzie topless w drugim odcinku i obsadzeniu zdobywczyni nagrody Grammy Rosalíę w roli trzęsącej tyłkiem striptizerki mówiącej po hiszpańsku. Jeśli nic więcej, Levinson jest mistrzem sprzeczności.
Dawna Euforia mogła być szokująca, surrealistyczna, czasami wzdrygająca (patrz: muzyczne przerywniki Dominica Fike’a w roli Elliota) i często czarno zabawna, z metaszkolnymi przedstawieniami i historiami, takimi jak Kat (niestety zmarła Barbie Ferreira) udająca nieuleczalną chorobę, aby rzucić swojego chłopaka. Obecnie jego humor rozciąga się na Colmana Domingo przeklinającego „seks w tyłek”, jak Ali, sponsor Rue z AA. Potencjalnie zabawna scena, w której gospodyni Nate’a i Cassie pyta ich, jakie produkty spożywcze mają wyrzucić z niezjedzonego bufetu – podkreślając ich marnotrawstwo, wymieniając każdy przedmiot jeden po drugim – zostaje natychmiast stłumiona przez Nate’a grożącego zabiciem kobiety. Jasne, zawsze był socjopatą, ale teraz jest po prostu podłym.
Socjopata… Jacob Elordi jako Nate. Zdjęcie: Patrick Wymore/AP
Levinson opisał serial jako pean na cześć trzeciego kroku w AA – „poddania się sile większej od nas samych” – i hołd dla Angusa Clouda, który grał Fezco i który zmarł w 2023 roku w wieku 25 lat. (Z pewnością poczucie straty przyćmiło ten sezon; jest to także ostatnia ekranowa rola Erica Dane’a w roli taty Nate’a w Kalifornii). Levinson wyraźnie próbował zwrócić uwagę na to narkotyki – w szczególności syntetyczne opioidy – niszczące życie zwykłych Amerykanów. Ale czy musiał uczynić życie swoich bohaterów tak przerażająco ponurym, aby to zrobić? Jeśli chodzi o związek Rue z Julesem (Hunter Schafer), był to niegdyś bezkompromisowo queerowy rdzeń serialu i rzadkie przedstawienie życia osób trans w telewizji, które nie wywoływało wrażenia wyzysku. Tutaj jest to po prostu kolejny kanał dla zagmatwanej eksploracji ekonomii seksu i fabuła, która wydaje się desperacka, by wyzwolić rodzaj zgniłego bimboizmu marki Euphoria na jednej z jej najciekawszych kobiet. Jules jest artystką i cukrowym dzieckiem, ale przede wszystkim jest po prostu kolejnym pustym płótnem dla różnorodnych odcieni męskiej perwersji.
Występy są w większości dobre – a czasem doskonałe, jak w przypadku Zendayi, Sweeneya i Akinnuoye-Agbaje. Ale trzeci sezon Euphorii to ponury program telewizyjny, który wydaje się być zdeterminowany, by nas potrząsnąć. Jeśli obsada wydawała się desperacko chcieć to zakończyć, cóż, teraz wiemy dlaczego.
Trzeci sezon Euphorii będzie można oglądać w Sky Atlantic i HBO Max w Wielkiej Brytanii od 13 kwietnia; oraz w USA w HBO i Max od 12 kwietnia.