Jestem jednym z wielu, którzy pod koniec zeszłego roku zapisali się na stronę internetową Ikei i zakupili panele słoneczne, a pozostały im tysiące funtów.
Ikea nawiązała współpracę z europejskim instalatorem Soly, a fakt, że panele były reklamowane za pośrednictwem tak znanej firmy, dodał nam pewności.
W lutym wysłałem e-mail do firmy Soly, aby sprawdzić, kiedy rozpocznie się instalacja, i otrzymałem powiadomienie o nieobecności. Mój następny e-mail, w marcu, wrócił. Numery telefonów również nie działały, chociaż strona internetowa nadal działała.
Wtedy dowiedziałem się, że europejska operacja upadła. O partnerstwie nadal informowano na stronie internetowej Ikei, a agenci Ikei zapewniali mnie, że oddział Soly w Wielkiej Brytanii nadal działa.
Sprawdziłem rejestr Companies House i odkryłem, że w styczniu tego roku brytyjski oddział został postawiony w stan likwidacji. Od tego czasu Ikea po cichu usunęła Soly, ale nie udzielała żadnych porad klientom, którzy płacili kaucje za instalacje.
Kilkakrotnie kontaktowałem się z Ikeą w sklepie stacjonarnym i internetowym, prosząc o pomoc, ale nie otrzymałem odpowiedzi. Musiałem uzyskać szczegółowe informacje na temat administratora za pośrednictwem Companies House i powiedziano mi, że szanse na odzyskanie depozytu w wysokości 3000 funtów są bardzo nikłe.
ZR, Dalkeith
Milczenie Ikei jest hańbą, biorąc pod uwagę rozgłos, z jakim we wrześniu ubiegłego roku uruchomiła swoje partnerstwo w dziedzinie energii słonecznej.
Klienci byli zachęcani do inwestowania w „lepsze przyszłe życie w domu” w „pięciu prostych krokach”, składając wniosek o bezpłatną wycenę za pośrednictwem strony internetowej Ikea. W twoich dokumentach przechwalałeś się, że jako klient Ikei podobały ci się „ceny Ikei”.
W ciągu mniej więcej miesiąca od premiery europejski biznes Soly zbankrutował. Jej brytyjski oddział dołączył do tej akcji w styczniu, ale żadna z firm nie poinformowała o tym klientów.
W grudniu ubiegłego roku Soly kupił koncern energetyczny Otovo, jednak transakcja nie obejmowała zobowiązań, gwarancji ani niezrealizowanych instalacji.
Zapytałem Ikeę, dlaczego nie powiadomiła klientów na swojej stronie internetowej o upadku Soly i dostępnych im opcjach. Uchyliła się od tego pytania i stwierdziła, że nie jest stroną umów Soly, chociaż miała otrzymywać prowizję za każde pomyślne polecenie, o ile Soly nie upadła, zanim mogła zapłacić.
Poleciła mi (ale nie swoim klientom), abym skontaktowała się z HIES, organizacją zajmującą się ochroną konsumentów zajmującą się instalacją produktów wykorzystujących energię odnawialną i produkty zwiększające efektywność energetyczną w domu, w celu uzyskania porady.
Twoja sytuacja ujawnia bezbronność klientów, których dostawca paneli fotowoltaicznych przestaje działać przed rozpoczęciem instalacji.
Osoby posiadające ukończone projekty mogą ubiegać się o „gwarancję ubezpieczeniową”, jeśli instalator został zarejestrowany w programie wykonawców, takim jak HIES.
HIES oferuje również ubezpieczenie ochrony depozytów, ale tylko jeśli Twoja umowa została zarejestrowana w programie. Wygląda na to, że tak nie było, a firma HIES nie odpowiedziała na moje prośby o informacje.
Administratorzy Soly, S&W Group, powiedzieli mi, że klienci powinni zgłosić u nich reklamację, ale szansa na zwrot pieniędzy jest niepewna.
Niestety, zadatek wpłaciłeś przelewem bankowym, więc obawiam się, że prawdopodobnie już więcej nie zobaczysz swoich pieniędzy. Jeżeli korzystałeś z karty kredytowej, możesz złożyć roszczenie do wystawcy karty, który zgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim ponosi wspólną odpowiedzialność.
Czekamy na listy, ale nie możemy odpowiadać indywidualnie. Napisz do nas na adres Consumer.champions@theguardian.com lub napisz do Consumer Champions, Money, the Guardian, 90 York Way, London N1 9GU. Proszę o podanie dziennego numeru telefonu. Przesyłanie i publikacja wszystkich listów podlega naszym warunkom.