Strona główna Wiadomości Recenzja Walking Shadow autorstwa Grega Dorana – uzdrawiająca moc Szekspira | Książki...

Recenzja Walking Shadow autorstwa Grega Dorana – uzdrawiająca moc Szekspira | Książki sceniczne

9
0


To tak naprawdę dwie książki w jednej. Pierwsza część składa się z pamiętników pisanych przez Antony’ego Shera na sześć miesięcy przed jego śmiercią na raka wątroby w grudniu 2021 r. Druga, dłuższa część to zapis jego męża i partnera od 35 lat, Grega Dorana, z obsesyjnego poszukiwania jak największej liczby z ponad 200 zachowanych egzemplarzy Pierwszego Folio Szekspira. Podsumowując, obie części stanowią bardzo poruszający zapis konfrontacji jednej osoby ze śmiercią i próby poradzenia sobie przez jej partnera z przetrwaniem.

Sher, pełniąc liczne role aktora, artysty i pisarza, zawsze był bystrym obserwatorem, a to, co nazwał „Dziennikami umierających”, charakteryzuje się charakterystyczną mieszanką szczerości, odporności i dowcipu. Nie umniejsza horroru i pisze w pewnym momencie, że „ta sprawa z rakiem jest jak bomba w naszym domu”, która dyskretnie pozostaje i wybucha w nieoczekiwanych momentach. Ale przeciwstawia się temu także z ironicznym humorem. Kiedy odkrywa, że ​​dwie zmiany w jego wątrobie są wielkości satsuma i orzecha włoskiego, myśli, że to mógłby być dobry tytuł dla jego pamiętników. Zastanawiając się nad faktem, że ostatnia sztuka, którą wystawił, Kunene i król Johna Kaniego, opowiadała o umierającym na raka wątroby starym południowoafrykańskim aktorze szekspirowskim, dodaje: „Kto powiedział, że aktorzy nie zabierają swoich ról ze sobą do domu?” I choć jego ostatnie dni są ponure, widać, że jego i Dorana łączy wspólna radość z wielu rzeczy, od dzikiej przyrody po taśmy amerykańskiego komika Jackie Masona i ich niezachwianą wzajemną miłość.

Jednak większość książki dotyczy potrzeby Dorana znalezienia nowego motywu do życia. Po śmierci Shera ustąpił ze stanowiska dyrektora artystycznego Royal Shakespeare Company, opuścił ich dom w Stratford i wpadł na śmiały, według jego słów, nieco „szalony” pomysł. Ponieważ w 2023 roku przypadała czwarta rocznica wydania Pierwszego Folio – bez którego stracilibyśmy połowę sztuk Szekspira – postanowił odszukać jak najwięcej istniejących egzemplarzy. To, co zaczyna się jako podróż przez Wielką Brytanię, ostatecznie prowadzi go do Ameryki Północnej, Japonii, Republiki Południowej Afryki i na Antypody. Kiedy siostra bliźniaczka Dorana pyta go, dlaczego, do cholery, miałby chcieć oglądać niekończące się egzemplarze tej samej książki, odpowiada, że ​​jest to próba zrozumienia złożonego dziedzictwa Szekspira. Tak naprawdę wie, że jego misja to tak naprawdę „ogromna część działań związanych z wysiedleniami”.

Każdy egzemplarz Folio opowiada jakąś historię, a Doran zaczyna od dobrej. W 1964 r., kiedy minęło 400 lat od urodzin Szekspira, Kościół katolicki zdecydował się wziąć udział w obchodach i trójka aktorów RSC udała się do Rzymu, aby dać recital przed papieżem Pawłem VI. Wraz z nimi poszedł należący do firmy egzemplarz First Folio, który był mocno ubezpieczony na 25 000 funtów i który w razie katastrofy lotniczej podróżował osobno pociągiem. Na zakończenie recitalu jedna z aktorek, Dorothy Tutin, pod wpływem impulsu podniosła Pierwsze Folio do pobłogosławienia przez papieża, który nie rozumiejąc tego gestu, potraktował je jako dar i przekazał kardynałowi, aby dodał do skarbców Watykanu. Aby odzyskać księgę i zapobiec utracie jedynego egzemplarza Biblii Szekspira, konieczna była szybka interwencja arcybiskupa Westminsteru.

podwójny cudzysłów Miłość Dorana do Szekspira i Shera płonie przez całą książkę

Tym, co uderza w relacji Dorana o tym, co nazywa Folio Roadshow, jest to, że pomimo całej swojej wiedzy i dbałości o szczegóły, Sher nigdy nie jest daleko od jego myśli. Kiedy odwiedza Katedrę Metropolitalną w Liverpoolu, myśli o pogrzebie Tony’ego, o własnej nadwątlonej wierze i nadziei, że będzie mógł naśladować CS Lewisa, który po śmierci Joy Davidman stwierdził, że smutek przemienia się w szczęśliwe wspomnienia. Lecąc do Kapsztadu, Doran wspomina, jak zawsze w końcu zamieniał się miejscami z Sherem, który chciał mieć widok z okna na swoją ukochaną Górę Stołową. Znajdując się na Uniwersytecie Cornell w rocznicę 11 września, przywołuje na myśl sonet Szekspira o zburzeniu wysokich wież, ale potem przypomina sobie wersety: „Ruina nauczyła mnie w ten sposób rozmyślać / Nadejdzie czas i zabierze moją miłość”.

Nawet Doran przyznaje się do sporadycznego zmęczenia Folio i istnieje niebezpieczeństwo, że możemy się tym podzielić, gdy gorliwie przebija się przez 201 kopii. Ale nudę można powstrzymać dzięki radości Dorana z odkrywania nowych informacji i reakcji na różnice, jakie zapewnia każdy egzemplarz. W Skipton w Yorkshire, gdzie w Folio nie ma żadnej komedii, spekuluje, czy siostry Brontë mogły przeczytać to wydanie i czy Charlotte była odpowiedzialna za wyrywanie sztuk, których nienawidziła. W Glasgow Doran cieszy się, gdy znajduje Folio z listą 22 nazwisk aktorów – Szekspira i wielu innych, w tym Johna Lowina, który przejął rolę Falstaffa. „Czuję się” – mówi Doran z niemal erotycznym podekscytowaniem – „jakbym wrócił do męczącego domu teatru Globe i obserwował schodzących ze sceny aktorów”.

Ale chociaż miłość Dorana do Szekspira i Shera płonie przez całą książkę, ma on bystre oko na ekscentryczną grupę fałszerzy i oszustów, którzy zbili fortunę na Bardzie. Przypomina nam młodego Williama Henry’ego Irelanda, który w 1795 roku twierdził, że odkrył zaginioną sztukę Szekspira „Vortigern i Rowena”, która zwiodła wielu, dopóki podczas jedynego przedstawienia w Drury Lane została wyśmiana ze sceny. Inny oszust, John Payne Collier, w połowie XIX wieku wprowadził liczne poprawki do późniejszego Folio, by zostać zdemaskowanym jako „wielki literacki ślimak”. W tym samym stuleciu James Orchard Halliwell-Phillipps o wspaniałym nazwisku założył Shakespeare Birthplace Trust, ale okazał się wandalem, który usunął rycinę Szekspira Droeshouta z egzemplarza Pierwszego Folio Stratforda.

Podróże Dorana prowadzą go po całym świecie i zapewniają wiele spotkań, w tym z cesarzem Japonii i królem Karolem: ten ostatni zadał sobie trud, aby zadzwonić do umierającego Shera, a wkrótce po koronacji zaprosił Dorana do obejrzenia Pierwszego Folio Windsor znajdującego się w Bibliotece Królewskiej. (Najbardziej wzruszająca część tej historii polega na tym, że Charles zaprosił Dorana do obejrzenia jego własnego wydania sztuk Szekspira, w którym zanotował fragmenty, które chciał zapamiętać, w tym Henryka V „Myślę, że król jest tylko człowiekiem, takim jak ja”.) Podróż Dorana również nieuchronnie i ostatecznie prowadzi go do Biblioteki Folger w Waszyngtonie, w której, co niewiarygodne, znajdują się aż 82 z zachowanych Folio.

Pod koniec książki można odnieść wrażenie, że mania Folio Dorana stała się zaraźliwa. Dowiedziałeś się także wiele o tym, jak te cenne tomy były drukowane, rozpowszechniane, z pasją gromadzone, a czasem w brutalny sposób niszczone. Ale chociaż jego książka jest cennym uzupełnieniem wiedzy o Szekspirze, jest także czymś więcej: ludzką historią o tym, jak żal po stracie bliskiej osoby można zamienić w pozornie niemożliwą wyprawę i poszukiwanie pocieszającej nadziei.

Walking Shadow: Love, Loss and Shakespeare Grega Dorana ukazuje się nakładem Bloomsbury (25 funtów). Aby wesprzeć Guardiana, zamów swój egzemplarz na stronie Guardianbookshop.com. Mogą obowiązywać opłaty za dostawę