Strona główna Życie i styl Spotkania towarzyskie, praca, ćwiczenia: co składa się na dobry dzień i czy...

Spotkania towarzyskie, praca, ćwiczenia: co składa się na dobry dzień i czy istnieje „recepta” na jego poprawę? | Życie i styl

9
0


Co przekracza próg dnia od monotonii do czegoś lepszego? Coś dobrego?

To pytanie przyszło do głowy Duniganowi Folkowi, badaczowi z Uniwersytetu Pensylwanii, kiedy natknął się na ogromną skarbnicę danych z amerykańskiego badania wykorzystania czasu (Atus), w którym dziesiątki tysięcy Amerykanów rejestruje, co robią ze swoim dniem. W nim respondenci ankiety proszeni są o ocenę swojego dnia – czy był typowy, czy może lepszy od przeciętnego. W badaniu opublikowanym w zeszłym miesiącu Folk i współpracownicy wykorzystali uczenie maszynowe do przeanalizowania danych firmy Atus i ustalenia, które czynności i w jakiej ilości były powiązane z osobami zgłaszającymi, że miały dobry dzień.

Odkryli, że czas spędzony towarzysko od 30 minut do dwóch godzin (kiedy celem działania było nawiązanie kontaktu towarzyskiego) był dodatnio skorelowany z liczbą osób oceniających dobry dzień. To samo dotyczyło sześciu godzin pracy, maksymalnie czterech godzin ćwiczeń i około pięciu–sześciu godzin spędzania czasu z rodziną i przyjaciółmi. Po przekroczeniu tych progów relacje z osobami oceniającymi dobry dzień utrzymywały się na stałym poziomie lub spadały. Brak prac domowych i brak relaksu (przez respondentów ankiety identyfikowane głównie jako oglądanie telewizji) powiązano z osobami twierdzącymi, że dzień był lepszy niż przeciętny.

Wyniki badania nie są do końca receptą na dobry dzień, szybko zauważa Folk. „Nie możemy stwierdzić, że którekolwiek z tych działań w sposób przyczynowy prowadzi do tego, że ludzie mają lepsze dni” – mówi Guardianowi.

Ludzie są świadomi możliwości wyboru i że osoby, które stwierdziły, że dzień był dobry po spędzeniu czterech godzin na sporcie i ćwiczeniach, prawdopodobnie zdecydowały się spędzić na tym odpowiednią ilość czasu. Ludzie mogą już czuć się dobrze, decydując się na spędzanie czasu towarzysko. I nie każdy ma możliwość poświęcenia swojego czasu na zajęcia, które kocha.

Pomijając zastrzeżenia, Folk twierdzi, że badanie można nadal wykorzystywać do sugerowania ludziom sposobów na lepsze dni. Na przykład, jego zdaniem, wiele osób dobrze by zrobiło, gdyby spędzało więcej czasu z przyjaciółmi albo ćwiczyło i odpoczywało. „Jeden z szerszych wniosków jest taki, że ludzie odnieśliby korzyści, spędzając mniej czasu na biernym wypoczynku, a więcej na aktywnym wypoczynku” – mówi. „Mam nadzieję, że nasz artykuł pomoże ludziom zastanowić się nad kompromisami w ich codziennym życiu i marginalnymi korzyściami płynącymi z spędzania czasu na różnych zajęciach”.

Dlatego Guardian zdecydował się poprosić o to trzech pisarzy. Przesuwać godziny pracy, spędzać czas na różnych zajęciach i stosować się do zasady dobrego dnia tylko przez jeden dzień. Oto, co znaleźli.

„To może zmienić zasady gry”

Emmę Joyce

Jest czwarta rano. Mój trzylatek jest przytulony do mojej pachy, próbując znaleźć ciepło, a ja wpatruję się w sufit. Próba drogowa „dobry dzień”, kiedy moje dziecko będzie przez pewien czas w przedszkolu może brzmieć jak oszustwo, ale rzucam Ci wyzwanie, abyś znalazł czas na ćwiczenia z 15-kilogramową pąkli. Poza tym nie jest tak, że spędza tam cały dzień; spędzimy razem co najmniej sześć godzin, po obu stronach przedszkola, razem z jego tatą, moim partnerem, co z łatwością spełnia wymogi czasu spędzonego z rodziną.

Po ponownym zaśnięciu o 7 rano mój partner oznajmia, że ​​czas na śniadanie i idziemy, idziemy, idziemy, aż do zakończenia zajęć w przedszkolu. O 8:30 mieliśmy trzy wybuchowe stopnie – jedno związane ze Świnką Peppą, drugie z naklejkami i jedno z powodu czwartku. Jak dotąd typowy poranek, ale tak naprawdę mój próbny „dzień dobry” rozpoczął się na dobre.

Potem siedzę przy biurku i piszę. Jestem freelancerem i nie muszę nigdzie dojeżdżać, ale może to powodować dużą izolację. Dziś jednak czerpię korzyści bez kolegów (mój partner pracujący w pokoju obok się nie liczy) ubierając się od początku w strój sportowy. Kiedy sznuruję buty do biegania i wychodzę o 11:30, jestem podekscytowany.

Emma Joyce mówi, że czuła się obolała, ale zadowolona, ​​wracając do domu na lunch przy biurku po odliczeniu 30 minut ćwiczeń

Jak dotąd mój tydzień upłynął bez przerwy w pracy lub rodzicielstwie, a spacer do portu to taka nowość, że natychmiastowy zastrzyk dopaminy. Nie sądzę, że wyszedłbym z mieszkania bez konieczności zaznaczenia tego pola ćwiczeń. Do południa bolą mnie łydki, prawe biodro skrzypi, ale wdycham pełne słone powietrze. Czuję się dobrze.

Kiedy wracam do domu, w zlewie leży sterta brudnych talerzy, od czego łzawią mi oczy. Zwykle jestem osobą dbającą o porządek, więc powstrzymywanie się od prac domowych (biorąc pod uwagę, że zero godzin kojarzy się z dobrym dniem) jest denerwujące. Decyduję się zostawić to mojemu partnerowi, co wydaje mi się trochę samolubne.

Przygotowuję obiad, unikając kontaktu wzrokowego z naczyniami, kiedy z przedszkola mojego dziecka dzwonią w sprawie drobnego zdarzenia. Już mam go odebrać, ale on śpi (i ma się dobrze), więc tego nie robię. To dobre przypomnienie, że dzień może bardzo szybko zmienić kierunek, więc biorę prysznic i wracam do biurka.

Łatwiej niż zwykle pracować krócej niż sześć godzin, bo w tym tygodniu mam już bardzo długie dni. O 16:00 wysyłam pośpieszną wiadomość na czat grupowy, aby sprawdzić, czy ktoś jest w pobliżu, aby nadrobić zaległości po odbiorze z przedszkola. To ostateczna próba wygospodarowania minimum 30 minut aktywnego życia towarzyskiego. Ale bez kości. Każdy ma plany. Jestem wypatroszony.

I tak idziemy do pubu, gdzie ku mojemu zdziwieniu zauważam koleżankę z rodziną i łączymy stoliki. Dziewięćdziesiąt minut później wszyscy już jedli, pośmialiśmy się i cieszymy, że znaleźliśmy czas, żeby nadrobić zaległości. Po prostu nie doszłoby do tego, gdybyśmy próbowali to zaplanować. Czuję się lżejsza, gdy mogę odciążyć przyjaciółkę od problemów związanych z rodzicielstwem i zdrowiem, a jej ekscytujące plany na przyszłość podnoszą mnie na duchu. I tak zazwyczaj nie udaje mi się oglądać telewizji wieczorami, ale jest to o wiele większa przyjemność niż ciągłe przewijanie telefonu.

O 22:00 jestem już w pełni ugotowany. Jestem też z siebie bardzo dumna, że ​​mogę ćwiczyć i spędzać czas towarzysko w dniu szkolnym. Daje poczucie produktywności i dodaje energii. Ale gdybym próbował, nie mógłbym powtórzyć tego dnia jutro. (Mam naczynia do mycia!) Bez wątpienia był to dzień lepszy niż przeciętny, a może to, że miałem taki zamiar od początku, pomogło? Notuję, żeby w przyszłym tygodniu mieć przynajmniej jeden „dobry” dzień. To może zmienić zasady gry.

„Pełny i szczęśliwy”

Sunila Badmaniego

Podobnie jak wiele osób w średnim wieku, nie mam zbyt wielu dobrych dni, przynajmniej według badania. Moje dni są wypełnione wszystkim, co mam do zrobienia: pracą, obowiązkami, opieką. Mogę całymi dniami nie robić żadnej z rzeczy, które kocham, w tym spędzać czasu z przyjaciółmi i rodziną ani nie ćwiczyć.

Próba miłego dnia wydaje się więc onieśmielająca. Podobno mam zmieścić do dwóch godzin w towarzystwie, nie więcej niż sześć godzin w pracy, do czterech godzin ćwiczeń – i żadnego relaksu?

Sunil Badmani może trochę poćwiczyć, dzwoniąc do pracy podczas spaceru ze swoim mini liskiem Alfiem

Mój redaktor zapewnia mnie, że to tylko do tych godzin, a relaks oznacza oglądanie telewizji, co według badania nie sprzyja dobremu dniu. Uff!

Budzę się o 7 rano, a w głowie śpiewa mi piosenka Ice Cube. Nie jestem poranną osobą. Wstanie z łóżka zajmuje mi jakieś 45 minut. Skanuję nagłówki i rozwiązuję codzienne zagadki. Rozwiązanie Wordle na trzy części i doskonałe Połączenia sprawia, że ​​czuję, że to będzie dobry dzień.

Pracę zaczynam około 8:00. Mam szczęście, że mogę pracować w domu. Moja praca, zarządzanie wydarzeniami w księgarni w Sydney, jest dość elastyczna – chociaż muszę żonglować wieloma problemami logistycznymi i do 100 e-maili dziennie, jeśli nie będę ostrożny, mogę przepracować 12 godzin dziennie.

Około 10:00 chodzę na spacer z naszym mini liskiem Alfiem przez 30 minut, wykonując jednocześnie telefony do pracy.

Po kolejnych dwóch godzinach pracy idę na godzinę na siłownię. Kiedyś nienawidziłam ćwiczeń, teraz je uwielbiam. Wypływam zrelaksowany, ożywiony i spełniony.

Zapraszamy najlepszą przyjaciółkę mojej żony, Ninę, na urodziny. Robię zakupy spożywcze, przygotowuję się, a potem pracuję do 17:00, kiedy wpadam do księgarni, aby pomóc w przygotowaniu wydarzenia. Ponieważ znam wielu autorów i wydawców, wydarzenia mogą przypominać spotkania towarzyskie, ale to wciąż praca i wciąż muszę mieć wszystko na oku.

Badami twierdzi, że przerwy między pracą pomogły mu poprawić dzień

O 18:00 idę na pożegnanie dwóch kolegów z festiwalu artystycznego, z którym współpracuję. To słodko-gorzkie, ale uwielbiam spotykać się z tymi wszystkimi kreatywnymi i ciepłymi ludźmi, gdy wracam do domu o 19:00, czując więź i inspirację.

W ogrodzie biesiadujemy przy ulubieńcach Niny – martini, T-bones, tiramisu. Jak radzi Bhagawadgita, kiedy żołądek jest pełny, zadowolone są wszystkie zmysły. Dołączają do nas nasi nastolatkowie: rzadka uczta. W miarę jak dorastają, a my, nasi przyjaciele i rodzice się starzejemy, coraz bardziej cenię czas spędzony z nimi wszystkimi.

Chociaż starałem się uwzględnić ćwiczenia, aby mój dzień był dobry, kontakty towarzyskie zgodnie z wytycznymi były niezamierzone. Ale czułam, że spędziłam ze wszystkimi odpowiednią ilość czasu i jestem bardzo szczęśliwa, że ​​tak się stało. Około 23:00 najedzeni i szczęśliwi idziemy spać. Czytam nową, wspaniałą powieść przez 30 minut, przeglądam nagłówki i wychodzę o 23:45.

Badami twierdzi, że spędzanie czasu z rodziną i przyjaciółmi uświadomiło mu, jakie jest szczęście

To był bardzo dobry dzień. Mimo, że pracowałem ponad sześć godzin, to wszystko wykonałem i nie odczuwałem żadnych uciążliwości z przerwami. I w końcu próba miłego dnia uświadomiła mi, jakie mam szczęście, i to nie tylko dzisiaj. Będę próbować dalej.

„Rozruch ciała poprawia się z każdym dniem”

Doosi Morris

Życie freelancera jest błogosławieństwem i przekleństwem. Twój harmonogram należy do Ciebie, ale to Ty nie ponosisz żadnych kosztów, a dni mogą łatwo stać się karnawałem nakładających się na siebie obowiązków i rozrywek, które podważają pojęcie czasu.

Doosie Morris próbuje idealnych dni, włączając w to rodzinne wypady na Cape Shank

Ten tydzień jest jeszcze bardziej luźny niż zwykle – są wakacje szkolne i mamy szczęście, że siedzimy nad morzem. Eksperyment „dzień dobry” zaczynam od niejasnego planu: rano popracuję, a potem wybiorę się z partnerem i dwójką dzieci na zdrowy spacer wzdłuż wybrzeża. Prace domowe ograniczają się do karmienia kurczaków i świnek morskich, którymi się opiekujemy, co jest pozytywnie arkadyjskie.

Dzień zaczynam od kawy w łóżku. Sprawdzam służbowe e-maile, przeglądam oczekujące zadania i przeglądam obłąkane nagłówki dnia. Wszystko to zaliczam do pracy. Zerwałem z nałogiem korzystania z mediów społecznościowych wiele lat temu, ale wiem też, że granica między byciem na bieżąco z bieżącymi wydarzeniami a zajmowaniem się manipulacją informacjami jest niebezpiecznie cienka. Zatem dzisiaj nie ma osobistych e-maili, podcastów, rynku i ograniczonego czytania online. Poważnie orzeźwiające.

Życie wolnego strzelca jest błogosławieństwem, gdy prowadzisz dom nad morzem

Późnym rankiem wyruszyliśmy do Cape Shank; Jesienne słońce przebija się przez chmury, gdy jedziemy przez pagórki w stronę pirackiej placówki. Nie można zaprzeczyć, że ruch ciała poprawia się z każdym dniem. Nie jestem pewien, czy takie spokojne spacerowanie po okolicy i oglądanie wodorostów i krabów liczy się jako ćwiczenia, ale z pewnością liczy się jako spędzanie czasu z rodziną. Jest słonecznie, wietrznie, nikt nie wpada do skalnego basenu – taki jest klimat. Ale zawsze byłem wędrowcem; przez większość dni spacerowałem podobną ilość razy i nie jest niczym niezwykłym, że moja rodzina spędza razem większą część dnia, więc poza idylliczną scenerią nie było to znaczące odejście od normy.

Morris twierdzi, że ruch ciała poprawia się z każdym dniem

Kilka godzin później wycofujemy się do domu, a ja wykonuję kolejną godzinę skupionej pracy i odświeżenia się. Stary przyjaciel ze szkoły średniej zobowiązany jest mi pomóc w kluczowych raportach terenowych, których się podejmuję. Towarzysko, musimy! Patrzymy na nastrojową zatokę, pijemy prosecco happy hour i śmiejemy się do łez. Badanie sugeruje, że po dwóch godzinach aktywnego przebywania w towarzystwie korzyści ustabilizują się. Lekcja, którą ja i mój przyjaciel powinniśmy byli wyciągnąć dawno, dawno temu, wskazuje, że istnieje również punkt, w którym maleją korzyści z konsumpcji wina musującego. Decydujemy się to zignorować. Po trzech i pół godzinach mądrze nazywamy to nocą. Wystarczyłyby dwie godziny, ale czasami trzeba po prostu pozwolić, aby dobre czasy toczyły się dalej.

Reszta wieczoru należy do kategorii zawieszeń ambientowych. Po powrocie do domu mój partner gotuje rodzinny obiad i zamiast przeglądać internet lub dołączać do wszystkich na kanapie, żeby obejrzeć film, jem, biorę prysznic i wracam wcześniej.

Dobre czasy następują w Sorrento

Wniosek na wynos: większość dni może być dobrymi dniami, jeśli ruszamy się, rozmawiamy ze znajomymi, spędzamy czas z bliskimi i nie pracujemy za dużo. Mam ogromne szczęście, że mogę regularnie zaznaczać te pola. Jeśli znajdziemy sposoby na świadome wykorzystanie czasu, ograniczenie ekranów, przebywanie na łonie natury i pozwolenie sobie na relaks, mogą one być jeszcze lepsze.