Strona główna Wiadomości Jedyna zmiana, która zadziałała: w gorączkowym świecie układanie puzzli uspokoiło mój umysł...

Jedyna zmiana, która zadziałała: w gorączkowym świecie układanie puzzli uspokoiło mój umysł | Gry logiczne

9
0


Aż do zeszłego roku nie pamiętałem, kiedy ostatni raz układałem puzzle. To musiało być co najmniej 20 lat temu. Jeśli chodzi o mnie, puzzle były dla dzieci. Zawsze były inne, bardziej ekscytujące, interesujące i produktywne rzeczy do zrobienia – a przynajmniej tak myślałem.

Jednak szperając w domu w deszczowe jesienne popołudnie, natknęłam się na puzzle, które leżały nietknięte, odkąd dostaliśmy je z mężem kilka lat temu. Nie jestem pewna, co we mnie wstąpiło – może było to spowodowane tym, że mój mąż oglądał film, który niezbyt mnie zainteresował – ale postanowiłam spróbować. Natychmiast się uzależniłem.

Układanie 1000 elementów układanki – uroczej ilustracji Agathy Christie siedzącej przy biurku, pełnej subtelnych nawiązań do jej książek – zajęło mi kilka tygodni. Spędzałem nad tym od pięciu minut do dwóch godzin jednorazowo, w zależności od tego, jak bardzo byłem zajęty. Podobało mi się to tak bardzo, że musiałem oprzeć się pokusie ułożenia puzzli, nawet gdy wiedziałem, że mam inne zajęcia. To było dziwnie uzależniające.

Teraz mam obsesję. Jest coś satysfakcjonującego w znalezieniu odpowiedniego elementu do danej przestrzeni, łączeniu sekcji i zbliżaniu się do ukończenia obrazu. Za każdym razem, gdy uda mi się umieścić element, odczuwam lekki pośpiech i poczucie osiągnięcia. To hit pobudzający dopaminę, ale pracowałem nad nim, zamiast po prostu przewijać od rolki na Instagramie do rolki na Instagramie.

Ułożona przez Rachel Hosie układanka Agathy Christie składająca się z 1000 elementów. Zdjęcie: Rachel Hosie

Jestem pewien, że istnieje zalecana technika skutecznego układania puzzli, ale nie mam pojęcia, co to jest – a nie zawracam sobie głowy robieniem najpierw obwodu. Zresztą nie chodzi o to, żeby jak najszybciej ułożyć układankę. Choć brzmi to groźnie, chodzi o proces.

Pierwszą zagadkę znalazłem w szczególnie niespokojnym okresie mojego życia. Od niedawna jestem freelancerem i dostosowuję się do dużych zmian w życiu, takich jak zawarcie związku małżeńskiego, rzucenie pracy i przeprowadzka za granicę w ciągu trzech tygodni. Miałem wrażenie, że sprawy wymknęły się spod kontroli. Zatem miłe i nieoczekiwane było stwierdzenie, że ułożenie puzzli uspokoiło mój niepokój jak nic wcześniej.

Zawsze byłem osobą zamyśloną, która nie radzi sobie najlepiej z nieznanym, przez lata próbowałem mnóstwo różnych technik, aby uspokoić swoje ciało i umysł. Lubię spacerować, ale to najlepszy czas na rozmyślania. Kiedy czytam książkę, moje myśli wędrują i muszę czytać tę samą stronę jeszcze raz. Oglądając telewizję lub film, mam ochotę sięgnąć po telefon i włączyć podwójny ekran. Medytacja czy joga? Koszmar, bo nie mogę usiedzieć spokojnie.

Tymczasem zagadkowanie wymaga całkowitego skupienia się na zadaniu. Nieco fizyczny aspekt tego, pochylanie się nad kawałkami i zbieranie różnych, oznacza, że ​​nie mogę jednocześnie korzystać z telefonu. Podoba mi się to, że układanie puzzli nie wymaga korzystania z ekranu. Wiele aspektów mojego życia kręci się wokół komputera, telefonu czy telewizora – nawet jeśli korzystam z aplikacji do ćwiczeń na siłowni lub słucham podcastu na spacerze – ale układanie puzzli jest całkowicie analogiczne. To niezamierzona, uważna czynność, która uspokaja mój pędzący umysł i pomaga mi się rozładować.

Od czasu pierwszej kupiłem jeszcze kilka puzzli, ale będę je powtarzał raz po raz. Zastanawiam się nad przejściem na wyższy poziom i zainwestowaniem w zwijaną matę do puzzli, aby móc odłożyć układankę bez utraty postępów (łamigłówki bezużytecznie zwykle tygodniami zajmują większość stołu w jadalni lub dużą część podłogi).

Dopiero gdy kilka tygodni temu odwiedziła nas grupa trzydziestoparoletnich znajomych, a ja akurat miałam układankę w drodze, dowiedzieliśmy się, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy wielkimi fanami puzzli – okazuje się, że to nie tylko dzieci. Pocieszająca jest świadomość, że zawsze mogę zwrócić się do puzzli, gdy czuję niepokój. Być może przez cały ten czas był to brakujący element mojego życia.