Strona główna Wiadomości Zwierzę, którego nigdy nie zapomnę: Chilly, kociak, którego uratowałem przed zamarznięciem na...

Zwierzę, którego nigdy nie zapomnę: Chilly, kociak, którego uratowałem przed zamarznięciem na śmierć | Koty

11
0


Na początku tego roku spacerowałem wzdłuż mariny w dzielnicy Jefferson Chalmers w Detroit w stanie Michigan. To była strasznie mroźna zima; woda zamarzła i wszystko pokryła gruba warstwa szronu. Nagle do moich uszu dobiegł dźwięk – głośny krzyk małego zwierzątka.

Na początku nie wiedziałem, co to było ani skąd dokładnie dochodzi, ale ciągle to słyszałem – więc zdecydowałem się odwrócić i pójść w stronę zawodzącego. Nagle zauważyłem małego kotka, uwięzionego pomiędzy drewnianym pomostem a metalową deską pod nim. Zdałem sobie sprawę, że jego łapy utknęły, przymarzły do ​​metalu i wołały o ratunek.

Relacja z akcji ratunkowej napisana przez siedmioletniego syna Briana, Bena. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Briana Owena

Wiedziałem, że wchodzenie na zamarzniętą wodę byłoby niebezpieczne, więc chwyciłem znajdującą się w pobliżu tratwę i umieściłem ją na lodzie. Wskoczyłam i ruszyłam w stronę płaczącego kotka. Trzęsła się ze strachu, więc uważałem, żeby nie przestraszyć jej jeszcze bardziej. Delikatnie wyjąłem jej zimne, mokre łapy z mrozu i wtuliłem ją w ciepło mojego płaszcza.

Chłodno w domu w Grosse Point w stanie Michigan. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Briana Owena

Planowałem zabrać ją prosto do lokalnego weterynarza, ale kiedy przyjechaliśmy, weterynarz już wyszedł. Recepcjonistka powiedziała mi, że najlepsze, co mogę zrobić, to zapewnić jej ciepło, więc zabrałem ją z powrotem do samochodu, włączyłem ogrzewanie i pozwoliłem jej odtajać. Potem zabrałem ją ze sobą do domu i umieściłem w kartonowym pudełku. Postanowiłem nazwać ją Chilly. Imię wydawało się najwłaściwsze, biorąc pod uwagę okoliczności.

Chilly jest szczupły i ma miłe zielone oczy. To taka słodka kotka, ale wciąż dość nieśmiała i ostrożna, zwłaszcza gdy próbuję ją podnieść. Jej ulubionym członkiem rodziny jest moja córka, która bierze Chilly w ramiona i bawi się nią cały dzień.

Mam alergię na koty; i zawsze byliśmy psią rodziną, z dwoma golden retrieverami. Naszym pierwotnym zamiarem było zaopiekowanie się Chilly na krótki czas, a następnie oddanie jej do schroniska dla zwierząt. Ale zdałem sobie sprawę, że katar to niewielki ból, który trzeba znieść, aby doświadczyć radości z posiadania jej w pobliżu.

Zezwolić na treści z Instagrama?

Ten artykuł zawiera treści udostępnione przez Instagram. Prosimy o Twoją zgodę, zanim cokolwiek zostanie załadowane, ponieważ mogą używać plików cookie i innych technologii. Aby wyświetlić tę zawartość, kliknij „Zezwalaj i kontynuuj”.

Nasz pierwszy miesiąc z Chilly spędziliśmy na pielęgnowaniu jej, aby wróciła do zdrowia. Miała dużą ranę na grzbiecie lewej łapy, która utknęła w lodzie. Zabandażowaliśmy go i po cotygodniowych wizytach u weterynarza powoli się zagoił.

Chilly zadomowił się w naszej rodzinie. Uratowanie jej pokazało, jak bardzo zwierzęta na Tobie polegają i jak wielka odpowiedzialność wiąże się z utrzymaniem ich przy życiu. Jestem bardzo podekscytowana widokiem wspaniałego kota, na którego wyrosnę.

Jak powiedziano Sinéad Campbell