Strona główna Wiadomości Czy nowy film Super Mario Galaxy jest naprawdę taki zły? | Zawody...

Czy nowy film Super Mario Galaxy jest naprawdę taki zły? | Zawody sportowe

11
0


Przygotowywałem się na najgorsze, kiedy podczas przerwy wielkanocnej wybierałem się z dziećmi do kina, aby obejrzeć nowy film Super Mario Galaxy. Recenzje były zapadające w pamięć. Peter Bradshaw z The Guardian nazwał to gorszym od sztucznej inteligencji; Empire uznało to za „pozbawioną humoru, histeryczną wędrówkę”. Został oczerniany jeszcze bardziej niż pierwszy film o Mario, którego krytycy filmowi również nienawidzili.

Jednak przez całe życie jestem fanem Nintendo – dosłownie napisałem książkę o tej firmie – więc nawet jeśli byłoby to okropne, istniała możliwość, że kochające Mario dziecko we mnie chwilowo przejmie moje zdolności krytyczne i pomoże mi przez to przejść. Tak właśnie stało się z pierwszym filmem Mario, który moim zdaniem był całkowicie OK. Nie poczułem się tym aktywnie urażony, jak zdawali się czuć krytycy filmowi; publiczność zdawała się trafiać głównie do mojego obozu, jeśli ogromna rozbieżność między ocenami publiczności a ocenami w recenzjach była jakąkolwiek wskazówką. Czy kontynuacja naprawdę może być o wiele gorsza?

Rzecz w tym, że nie jest wspaniale. Zamiast rozwijać wszystko, co wydarzyło się w pierwszym filmie o Mario, który już był niezwykle lekki w fabule, w zasadzie rozpoczyna się od niepowiązanego kaprysu, w którym Mario, Luigi i Peach – teraz w towarzystwie Yoshiego, któremu podkłada głos Donald Glover, czego nie można by odróżnić od 30 odmian „YOSHI!” które składają się na jego dialog – przemierzaj galaktykę w poszukiwaniu gwiezdnej księżniczki Rosaliny. Jest niezwykle jasno i kolorowo: prawie każda scena to sekwencja akcji, w której ktoś kopie tyłki zgrai królestwa Koopa. Tak naprawdę nie ma tu żadnych żartów, a główny komiksowy atut pierwszego filmu – spojrzenie Jacka Blacka na Bowsera – został rozczarowująco zniszczony.

Moim dzieciom naprawdę się to podobało. Każde dziecko doceniające Nintendo by to zrobiło; to nie jest publiczność, którą trzeba przekonywać wrodzoną atrakcyjnością Mario i przyjaciół. Ale za drugim razem byłem mniej skłonny wybaczyć skrajną płytkość tego filmu. Przynajmniej pierwszy film miał do zaoferowania świeżą historię pochodzenia Mario. Nie ma w tym nic, czego bym wcześniej nie widział. Rzeczywiście, desperackie wydawało mi się pokazanie mi rzeczy, które widziałem wcześniej, w nadziei, że klaskam w dłonie na krótkie pojawienie się Pikmina lub Birdo i zapomnę o tym, jak nijaki był ten film.

Jeśli nie darzyłbyś sympatią uniwersum Mario i nie wiedziałbyś o jego bohaterach, widzę, że ten film byłby całkowicie nie do zniesienia, jako grad nieistotnych wydarzeń, którymi nie można by się przejmować. Ale ten film nie powstał po to, by kreować postacie Nintendo lub zgłębiać ich głębiny: szczerze mówiąc, postacie Nintendo nie mają żadnych głębin do zgłębienia (z możliwym wyjątkiem Linka i Zeldy – trzymamy kciuki za ten film). Zakłada się, że wchodzisz do teatru i już wiesz, kim są ci wszyscy dziwni goście. Biorąc pod uwagę, że Mario sprzedał prawie miliard gier w ciągu ostatnich 40 lat, jest to rozsądne założenie.

podwójny cudzysłówLudzie, którzy to zrobili, wystarczająco dbali o gry Mario, aby mieć pewność, że szczegóły są prawidłowe

Rzeczywiście, jedyną oczywistą oznaką człowieczeństwa w tym filmie jest jego szczere przywiązanie do uniwersum Mario. W dialogach i występach jest niezwykle mało człowieczeństwa – Donkey Kong Setha Rogena, do którego zadzwoniono, został tutaj zastąpiony jeszcze bardziej znudzonymi scenami. Ale ludzie, którzy to stworzyli, w tym wielu z samego Nintendo, wystarczająco dbają o gry Mario, aby mieć pewność, że szczegóły są prawidłowe: aby wszystko wyglądało i brzmiało tak, jak powinno, od tych wirujących wyrzutni gwiazd z gier Galaxy po urocze sekwencje 2D prosto z Super Mario Bros 3 (lub szczególnie złego dzieła Mario Makera). Jest tu miłość, jeśli jej szukasz. Widziałem ten film w porównaniu do hipnotyzującego dziecięcego szaleństwa, jakim jest Cocomelon, ale Cocomelon niczego nie czci. Mimo wszystkich wad temu filmowi nie można zarzucić lenistwa w stosunku do materiału źródłowego.

Defanged… Film o Super Mario Galaxy. Zdjęcie: Nintendo i Universal Studios/PA

To, co naprawdę mnie obraża, to to, że firmy wykorzystują naszą miłość do gier wideo lub jakiejkolwiek sztuki, z którą się utożsamiamy, a następnie wykorzystują ją do manipulacji nami. Na przykład poczułem się nieco wykorzystany przez niekończący się zalew materiałów z okazji 30. rocznicy Pokémon, co wydawało mi się próbą uzbrojenia nostalgii za milenialsami w celu sprzedaży zestawów Lego za 570 funtów.

Nintendo radzi sobie z tym dobrze. Nie boi się przeszukiwać swoich wcześniejszych katalogów, odsprzedawać nam rzeczy, które kupiliśmy wcześniej i zarabiać na wiecznie żyjących postaciach, które odniosły sukces. Ale trzeba też uważać, żeby nie przesadzić. Firma po mistrzowsku łączy zabawę z kapitalizmem, a radość, jaką budzą jej po prostu wspaniałe i innowacyjne gry, w dużym stopniu niweluje poczucie, że jako gracz jesteś wykorzystywany.

Jednak ten film niebezpiecznie zbliżał się do reklamy. To naprawdę sprawiło, że poczułem się wykorzystany. Uosabia to jedna postać: Fox McCloud z dawno uśpionego serialu Star Fox, który pojawia się w kilku scenach. Nie ma żadnego powodu, dla którego Fox McCloud miałby występować w tym filmie, chyba, że ​​coś reklamuje. Mogę tylko przypuszczać, że Nintendo zapowiedziało premierę Star Fox i chciało przedstawić młodszej publiczności niemal zapomnianą postać.

A to kolejna rzecz: jestem dorosła. Małe dzieci są o wiele łatwiejsze do wykorzystania i nie sądzę, że ten film o Mario szanuje ciekawość i inteligencję małych dzieci, tak jak robią to gry Mario. Gra jest pasywna i znieczulająca, gdy gry są aktywne i wciągające. Dzieci zasługują na dobre historie i dobre filmy w takim samym stopniu jak dorośli – a nawet bardziej niż dorośli – a te filmy o Mario są niewystarczające. Bardziej przypomina Psi Patrol niż Pixar.

Czasami głośna reakcja krytyków filmowych na adaptację gry wideo niesie ze sobą powiew kulturowego snobizmu. Ale nawet jeśli eksperci Nintendo i recenzenci filmowi mogą różnić się co do tego, dlaczego film Mario Galaxy jest zły, tym razem możemy się zgodzić. Chciałbym, aby przyszły film Nintendo był tak wzbogacający jak gra Nintendo dla młodych umysłów.