Strona główna Wiadomości Weekend dla dziewcząt za 3200 dolarów, podczas którego możesz spotkać się z...

Weekend dla dziewcząt za 3200 dolarów, podczas którego możesz spotkać się z Meghan na godzinę? W tej gospodarce? | Meghan, księżna Sussex

12
0


Stoję po drugiej stronie ulicy od pięciogwiazdkowego hotelu na wschodnich przedmieściach Sydney, w okularach przeciwsłonecznych i dużym kapeluszu niczym niskobudżetowy prywatny detektyw.

Moim szlachetnym celem jest dostrzeżenie Meghan, księżnej Sussex, lub przynajmniej obejrzenie ekskluzywnego, owianego tajemnicą ośrodka odnowy biologicznej dla kobiet, w którym ma się pojawić ostatniego dnia jej i Harry’ego burzliwej czterodniowej wycieczki pod ziemię.

Biuro księcia i księżnej Sussex odmówiło komentarza w sprawie jej pojawienia się na rekolekcjach, a żadne media nie mają dostępu do sali w hotelu InterContinental, w którym Meghan miała stawić się w piątek o 16:30.

Rejestracja jednego pracownika Channel 7 została nawet wycofana, gdy organizatorzy odkryli, że jest ona pracującą dziennikarką.

Kiedy przybywam o 13:00, jestem tylko ja i kilku ochroniarzy. Goście powinni zameldować się dopiero o 15:00. Potem przyjeżdża ekipa telewizyjna i kilku fotografów. Ponieważ nie możemy wejść do środka, włóczymy się bezsensownie po chodniku.

O 16:00 wydaje się, że wszystkie serwisy informacyjne w kraju mają swoją stację przed InterContinental w Coogee. Zdjęcie: Dan Himbrechts/AAP

Gdy kobiety zaczynają być podwożone luksusowymi samochodami, wioząc na kółkach designerskie walizki i starannie wyprasowane suknie, rój reporterów próbuje przeprowadzić wywiad z kimś, kto okazuje się być oficjalnym instruktorem jogi.

To trafne, że weekendowe rekolekcje prowadzi podcast zatytułowany „Her Best Life”, ponieważ trzeba żyć najlepiej, jak potrafisz finansowo, aby pozwolić sobie na wydanie kilku tysięcy dolarów na bilet.

Ceny biletów wahają się od 2699 do 3199 dolarów, w zależności od tego, czy możesz dzielić pokój z nieznajomym. Ci, którzy zechcą zapłacić cenę VIP, otrzymają własny pokój i możliwość zrobienia sobie zdjęcia przy wspólnym stole z księżną.

Podcast został założony przez dyrektor ds. mediów Gemmę O’Neill i prezenterkę radiową Jackie „O” Henderson w 2024 r. jako część ich firmy „Besties Australia”.

Zarejestruj się, aby otrzymywać e-mail z Breaking News Australia

Henderson przybywa do roju paparazzi tuż przed 16:30, a O’Neill poprowadzi wydarzenie i rozmowę z Meghan.

Zaplanowane jako ekskluzywny „weekend dla dziewcząt jak żaden inny”, rekolekcje odbywają się w hotelu InterContinental w Coogee Beach do niedzieli; jednak oczekuje się, że Meghan pojawi się tylko na godzinę lub dwie pomiędzy rejsem łodzią po porcie w Sydney a meczem rugby na stadionie Allianz.

Oprócz osobistego spotkania z Meghan, goście (ograniczona liczba 300 osób) będą mogli także wziąć udział w uzdrawianiu dźwiękiem, sesji medytacji i „manifestacji”, „czasie na basenie”, terapii grupowej oraz dyskotece – alkohol w cenie.

O 15:00 kilkudziesięciu gości i samochód pełen psów tropiących dotarło do środka, ale po księżnej nie było śladu. Przechodzi mężczyzna i krzyczy przez okno „HI MEGHAN”.

Rozmawiam z przechodzącą obok kobietą, która właśnie poszła popływać. Mówi, że wiedziała, że ​​Meghan będzie w okolicy, ale „przy tym wszystkim, co dzieje się teraz na świecie, nie ma jej nawet na mojej orbicie”.

To zdanie podzielają Belinda, Jackie i Suzanne, które odwiedzają Sydney z Adelajdy. Jackie uważa, że ​​organizowanie takiego wydarzenia, podczas gdy wielu Australijczyków zmaga się z kosztami utrzymania, to „niezwykłe”.

„Po prostu uważam, że oni wszystko komercjalizują, bo nie są aż tak autentyczni” – mówi.

Belinda twierdzi, że dopiero dzisiaj zorientowali się, że para będzie w Sydney, gdy jej brat zapytał, czy planuje się z nimi spotkać.

„A ja odpowiedziałam: «Nie, nie jestem»” – mówi.

„Nie jestem rojalistką” – dodaje Suzanne.

Od czasu, gdy w marcu Meghan została ogłoszona główną gwiazdą, odwrót był pełen kontrowersji w mediach. Sprzedaż biletów pozostaje nieprzejrzysta – po dwóch tygodniach Her Best Life ogłosiła, że ​​zwolniono „kilka dodatkowych pokoi”, a na kilka dni przed końcem pojawiła się „OSTATNIA DOSTĘPNOŚĆ W LAST MINUCIE!!”. z powodu „ruchu”.

Zjadliwy artykuł opublikowany w Radar Online określił to wydarzenie mianem „rekolekcji odnowy biologicznej z piekła rodem”, zanim w ogóle miało miejsce, w jakiś sposób łącząc je z „kulkami kupy”, które wyrzucano na plaże Sydney.

„Uczestnicy mogą być narażeni na okropny smród, jeśli będą chcieli miło spędzić czas na plaży” – ostrzega artykuł (od stycznia w Sydney, na plaży położonej siedem kilometrów od Coogee, nie widziano kulek kupy).

Pogłębiono także kwestie biznesowe O’Neill, w tym dobrowolną likwidację jej firmy, Gemmie Agency, w listopadzie za 546 000 dolarów. Z taką reakcją O’Neill wystąpiła 1 kwietnia w swoim podcaście, potępiając doniesienia medialne, które były „dość bolesne i w wielu miejscach niedokładne”.

„Nie mogę się doczekać wywiadu z Meghan, księżną Sussex” – powiedziała w łzawym nagraniu. „Jestem pod wrażeniem tego, jak radzi sobie z krytyką opinii publicznej… więc jest wiele rzeczy, o które chcę ją zapytać”.

Cały świat chce prosić Meghan o wiele.

Ile zarabia na tym komercyjnym przedsięwzięciu? Dlaczego występuje jako gościnny juror w programie MasterChef Australia? Dlaczego dołączyła do platformy odkrywania mody opartej na sztucznej inteligencji? Dlaczego opisuje swoją firmę As Ever – sprzedającą między innymi posypki kwiatowe i skórzane zakładki do książek – bardziej jako „język miłości” niż markę?

Może lepszym pytaniem byłoby: dlaczego, do cholery, nie?

O 16:00 można odnieść wrażenie, że wszystkie serwisy informacyjne w kraju stacjonują przed stadionem InterContinental. Reporter BBC przesuwa kilka pojemników na kółkach w dół ulicy, aby uzyskać lepsze ujęcie swojego crossu na żywo.

Konsensus jest taki, że Meghan i Harry są już w hotelu i opuszczają port w Sydney. Za kilka godzin zostanie zabrana na mecz rugby i może nawet nie przetrwać głównego dania kolacji podczas rekolekcji.

Tymczasem goście kłębią się w holu w kolorowych sukniach balowych, robią sobie selfie i machają do prasy.

Po drugiej stronie ulicy kobieta stoi na balkonie i nagrywa telefonem dziwaczny romans. Pytam ją, czy jest fanką Meghan.

„No cóż, jestem Brytyjką, więc całkiem lubię członków rodziny królewskiej” – odpowiada. „Ale 3000 dolarów za selfie i pogawędkę? To szaleństwo.”