Po udanych rozmowach z Niemcem Bournemouth ma zamiar mianować Marco Rose na swojego nowego menadżera. Rose okazał się faworyzowanym kandydatem na miejsce Andoniego Iraoli, który ustąpi ze stanowiska po wygaśnięciu kontraktu latem tego roku i co do zasady istnieje porozumienie umożliwiające mu przejęcie sterów.
Tiago Pinto, szef operacji piłkarskich Bournemouth, szybko zareagował, odkąd dowiedział się, że Iraola zdecydowała się poszukać nowego wyzwania. Bournemouth rozważało transfer Kierana McKenny, ale klauzula wykupu menadżera Ipswich Town stanowiła poważne wyzwanie i sprawiła, że ruch w stronę Rose był bardziej prawdopodobny. Rose pozostaje bez pracy od czasu opuszczenia RB Lipsk w marcu 2025 roku, co ułatwia sfinalizowanie kontraktu z 49-latkiem i już teraz będzie mógł rozpocząć planowanie na przyszły sezon.
Bournemouth ma nadzieję, że były menadżer Borussii Dortmund będzie w stanie kontynuować pracę rozpoczętą przez Iraolę, który spisuje się znakomicie od czasu jego nominacji latem 2023 roku. Klub z południowego wybrzeża, który zadziwił Arsenal w ostatni weekend, po raz pierwszy ubiega się o kwalifikacje do europejskich pucharów i w zeszłym roku sprzedał kilku kluczowych zawodników. Zeszłego lata stracili trzy czwarte czterech obrońców, a w styczniu sprzedali Antoine’a Semenyo do Manchesteru City.
Bournemouth skorzystało na inteligentnej rekrutacji. Sprzedali je po wysokich cenach i zastąpili odchodzące gwiazdy, zapewniając Rose odziedziczenie silnego składu. Jednym z pierwszych wyzwań będzie powstrzymanie się od zainteresowania Alexem Scottem, przy czym Chelsea wśród klubów wykazuje zainteresowanie pomocnikiem.
Rose może poszczycić się bogatym CV, a podczas swojej kariery w Dortmundzie występował w Lidze Mistrzów, gdzie pracował z Erlingiem Haalandem i Jude Bellinghamem. Wcześniej zarządzał RB Salzburg i Borussią Mönchengladbach.