Bułgarzy głosują w ósmych wyborach parlamentarnych w ciągu pięciu lat, a wyraźny faworyt, prorosyjski były prezydent Rumen Radew, obiecuje wykorzenienie korupcji i położenie kresu serii słabych, krótkotrwałych rządów.
Radew, były eurosceptyczny pilot myśliwca, który sprzeciwiał się wsparciu wojskowemu dla Ukrainy, ustąpił ze stanowiska prezydenta w styczniu, aby wystartować w wyborach, które odbędą się po masowych demonstracjach, które w grudniu wyparły poprzedni rząd.
Sprytne kampanie w mediach społecznościowych i obietnice stabilności zwiększyły poparcie Radeva w bałkańskim kraju liczącym około 6,5 miliona obywateli, gdzie wyborcy są zmęczeni powtarzającymi się wyborami i małą grupą polityków-weteranów, których wielu uważa za skorumpowanych.
„Potrzebujemy wreszcie drogi do demokratycznej, nowoczesnej europejskiej Bułgarii” – powiedział Radev po oddaniu głosu w Sofii. „Potrzebujemy naszego bardzo solidnego programu w parlamencie, aby wesprzeć obywateli Bułgarii w jak najszybszym wyjściu z tej bardzo trudnej sytuacji”.
O stosunkach z Moskwą powiedział: „Mam nadzieję, że będziemy rozwijać praktyczne stosunki z Rosją oparte na wzajemnym szacunku i równym traktowaniu”.
Rumen Radev przemawiał do mediów po niedzielnym głosowaniu w Sofii. Zdjęcie: Anadolu/Getty Images
Bułgaria szybko się rozwinęła od upadku komunizmu w 1989 r. i przystąpiła do UE w 2007 r. Średnia długość życia gwałtownie wzrosła, bezrobocie należy do najniższych w UE, a od czasu przystąpienia do strefy euro w styczniu uważa się, że gospodarka posiada większe zabezpieczenia.
Jednak pod wieloma względami Bułgaria pozostaje w tyle za innymi krajami UE i pojawiły się obawy dotyczące kupowania głosów w poprzednich wyborach.
Koszty życia stały się kluczową kwestią od czasu przyjęcia euro przez Bułgarię, również członka NATO. Poprzedni rząd upadł w wyniku protestów przeciwko nowemu budżetowi proponującemu podwyżki podatków i wyższych składek na ubezpieczenia społeczne.
To oraz niedawny kryzys polityczny wydają się dla wyborców równie ważne, jak wezwania Radewa do poprawy stosunków z Moskwą lub wznowienia dostaw rosyjskiej ropy i gazu do Europy.
„Politycy muszą się zjednoczyć i podejmować decyzje, a nie mieć ciągłe konflikty i kłótnie, przechodząc od wyborów do wyborów i nic nie robiąc” – powiedział Bogomil Bardarski, 72-letni hutnik, który głosował w stolicy Sofii.
Z piątkowych sondaży wynikało, że Postępowa Bułgaria Radewa uzyska około 35% głosów. Oznaczałoby to jeden z najlepszych wyników pojedynczej partii od lat, choć brakowałoby jej większości parlamentarnej.
Wydaje się, że zainteresowanie wyborców wzrosło. Sondaż przeprowadzony przez Alpha Research z siedzibą w Sofii przewiduje frekwencję na poziomie około 60%, czyli prawie dwukrotnie więcej niż 34% w czerwcu 2024 r.
Dane liczbowe podkreślają frustrację związaną z dominacją centroprawicowej partii GERB, na której czele stoi były premier Bojko Borisow, która zajmuje drugie miejsce z około 18%, oraz centrowej partii Ruch na rzecz Praw i Wolności, której lider Delyan Peevski jest objęty amerykańskimi i brytyjskimi sankcjami związanymi z korupcją.
Jednym z możliwych partnerów koalicyjnych jest proeuropejska koalicja Kontynuujemy zmiany – Demokratyczna Bułgaria (PP-DB), która również twierdzi, że potrzebne są reformy.
Krytycy twierdzą, że Radew ponosi część odpowiedzialności za kontrowersyjne decyzje podjęte przez rządy tymczasowe, które mianował podczas swojej prezydentury od 2016 r. Należą do nich umowa gazowa na 2023 r. między tureckim państwowym przedsiębiorstwem gazowniczym Botas a bułgarskim Bulgargazem, która doprowadziła do strat i śledztwa.
„Państwo w zasadzie się rozpada” – powiedział 50-letni Evgeniy Shoh, informatyk, który głosował w Sofii.