Kiedy niedawno Madonna usunęła wszystkie posty ze swojego profilu na Instagramie, było tak, jakby na całym świecie wybuchła gejowska burza.
Wystarczy przypomnieć sobie lawinę SMS-ów od znajomych gejów, z których jeden stwierdza, że „czyszczenie Kaplicy Sykstyńskiej” oznaczało wydanie Confessions on a Dance Floor: Part II było bliskie, 20 lat po jej oryginalnym arcydziele disco, ponieważ Madonna wykonała ten sam wyczyn na Instagramie w 2023 roku, zanim ogłosiła nasze gejowskie Boże Narodzenie: trasę Celebration.
„NIE MOGĘ ODDYCHAĆ” – napisała wiadomość wielkimi literami znajoma.
„Oczyszcza pokład przed albumem” – napisała inna.
„Krzyczę” – napisał inny znajomy, gdy homoseksualiści w Internecie stracili zmysły, publikując niekończące się filmy wideo o tym, co to wszystko oznacza.
Sprawy nabrały rozpędu, gdy potwierdzono, że 3 lipca ukaże się płyta Confessions II, a Madonna jeszcze bardziej podgrzała naszą atmosferę wypuszczając pierwszy singiel „I Feel So Free”. Przygotuj się na nową falę wiadomości tekstowych.
Oczywiście geje zawsze opowiadali się za Madonną. Była ich orędowniczką, szczególnie podczas tragedii, jaką była epidemia AIDS, kiedy – wraz z Elizabeth Taylor – była jednym z niewielu potężnych głosów, które publicznie wypowiadały się na temat wsparcia społeczności LGBTQ+. W porywający sposób pokazała także życie gejów – poprzez tancerzy z trasy koncertowej Blond Ambition – w zmieniającym kulturę filmie dokumentalnym z 1991 roku Madonna: Truth or Dare AKA In Bed With Madonna, który wówczas wydawał się rewolucyjny.
Choć przez ostatnie 40 lat napisano o niej tak wiele, zbyt często pomijano w rozmowach centralną rolę, jaką odegrała w życiu queerowych kobiet, szczególnie z mojego pokolenia.
Madonna uświadomiła mi, że jestem lesbijką. Potrafię wskazać dokładny moment, w którym to się stało: Madonna ubrana w męskie bokserki i przezroczysty czarny koronkowy stanik, ociekający wilgocią, z zaczesanymi do tyłu włosami, wychodząca z basenu w kultowym klasyku z 1985 roku „Desperately Seeking Susan”.
W 1985 roku było to dużo dla 12-letniego, nieprzystosowanego płciowo dzieciaka z regionalnej Australii. Kiedy siedziałam w jedynym kinie w moim mieście z moimi bardzo dziewczęcymi koleżankami ze szkoły, poczułam coś, co można opisać jedynie jako tęsknotę za miłością. Ale w przeciwieństwie do moich kumpli, którzy mogli bez końca opowiadać o swojej miłości do Roba Lowe’a czy Michaela J. Foxa, ja nie mogłam dzielić się tym nowym, ekscytującym zauroczeniem z nikim. Zamiast tego powiesiłem jej plakat na ścianie i wpatrywałem się w niego bez końca.
Lata po Desperacko poszukując Susan moja pasja nasiliła się i przekształciła w pełnoprawny jednostronny romans. Wielokrotnie przewijałem wideo Cherish na VHS, na którym bawiła się z syreną, tylko po to, żeby móc oglądać, jak w kółko napina mięśnie ramion.
Zrobiłbym to samo z wideo Vogue. Z oczywistych powodów. (Przezroczysty koronkowy top bez stanika – tworzy się wzór.) Teledysk „Express Yourself”, w którym miała zaczesane do tyłu włosy i miała na sobie męski garnitur? Nie zaczynaj mnie. Teledysk Justify My Love, w którym całuje androgyniczną kobietę w paryskim hotelu, zasługuje na oddzielny felieton.
Kiedy jesteś nastolatkiem i powinieneś patrzeć na zewnątrz, na romans i przyszłość, queerowe dzieci są zmuszone do wycofania się i zwrócenia się głęboko w głąb siebie. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że Madonna była w tamtym okresie wielką miłością mojego życia. Nie miałam chłopaków, ale miałam ją.
Jej męskość i siła od początku przyciągały do niej lesbijki. Nawet jako ukryte nastolatki lub nieobecne kobiety wiedzieliśmy, że mruga do nas i szturcha w sposób, jakiego nie otrzymywaliśmy od innych artystek, takich jak Kylie Minogue. Kocham Kylie, ale przysłano nam wszelkie sapficzne wibracje – poza pytaniem „Co mam zrobić?”. wideo – były minimalne. Madonna nie tylko nas kochała, ale także uściskała nas w sposób niespotykany. Madonna występowała dla nas, sprawiła, że byliśmy widoczni i rozgrzała nas. Wystarczy obejrzeć jej występ Bye Bye Baby na rozdaniu nagród MTV Music Video Awards w 1993 r., gdzie ubrana w biały krawat, cylinder i frakę dokładnie tak, jak Marlene Dietrich 60 lat wcześniej w filmie Maroko, bawiła się z gromadą pięknych kobiet.
Początek i połowa lat 90., kiedy wyjechała z Nowego Jorku do Miami – lub co lubię wspominać jako „erę lesbijek w South Beach” – były szczególnie złotym okresem dla moich ludzi. Siedziała tam na korcie w Madison Square Garden i oglądała drużynę Knicks z byłą Sandrą Bernhard i plotkowaną miłością, Ingrid Casares. Wycinałam zdjęcia tej dwójki z magazynów i wieszałam je na ścianie. Albo spotykałaby się z modelem Calvina Kleina i byłą dziewczyną Jenny Shimizu, która także pojawiła się we wspaniałym teledysku Rain. Kolejny klip, który przeszedł solidny trening w odtwarzaczu VHS moich rodziców.
Często fotografowano z nią kd lang, ale dopiero dodanie Rosie O’Donnell do jej wewnętrznego kręgu sprawiło, że reszta z nas poczuła się tak, jakbyśmy tam byli. O’Donnell i Madonna poznali się na planie ich własnej ligi z 1992 roku (kolejny klasyk lesbijek), tworząc dla moich ludzi jedną z najwspanialszych par od czasów Fridy i Agnethy zespołu Abby. Prawdziwa historia miłosna leżąca u podstaw ukochanego lesbijskiego klasyka Penny Marshall rozgrywała się pomiędzy dowcipną (a jednak tęskniącą!) O’Donnell Doris i zalotną, ale agresywnie heteroseksualną Madonną – klasyczna lesbijska dynamika.
Nic dziwnego, że te lata ugruntowały moją seksualność. Pomogło to, że Madonna wydała w tym okresie także kontrowersyjną książkę Sex. Zapomnij o konserwatywnych załamywaczach rąk, było to dla mnie dzieło sztuki i objawienie: spójrz na zdjęcie, na którym obejmuje ją ubrana w garnitur Isabella Rossellini.
To był czas, kiedy w pełni przyjęłam swoją prawdziwą tożsamość seksualną, tańcząc z pełnym entuzjazmu na queerowych imprezach tanecznych w Melbourne, a później w Sydney, Londynie i Nowym Jorku, we wszystkich miejscach, w których mieszkałam, ponieważ – i nie wstydzę się tego powiedzieć – Madonna zainspirowała mnie do eksploracji poza geografią miejsca, w którym się urodziłam. Nie będzie też przesadą stwierdzenie, że gdyby nie ona, nie mógłbym ujawnić się w tak młodym wieku, jak na początku lat 90.
Oczywiście nie ma wątpliwości, że cała społeczność queer identyfikuje się z nią w szeroki sposób, ale wymazanie specyfiki tego, co ona oznacza – i co znaczyła – dla lesbijek, wydaje mi się kolejnym drobnym wymazaniem samych lesbijek. Najwyższy czas, abyśmy ją odzyskali.