Strona główna Życie i styl Przewodnik dla miłośników mody po Antwerpii, europejskiej stolicy stylu alternatywnego | Wakacje...

Przewodnik dla miłośników mody po Antwerpii, europejskiej stolicy stylu alternatywnego | Wakacje w Antwerpii

9
0


Wiesz, że jesteś w mieście, które poważnie podchodzi do mody, gdy nawet Dziewica Maryja jest ubrana od stóp do głów w couture. W odległości krótkiego spaceru od Starego Miasta w Antwerpii, z bogato zdobionymi średniowiecznymi domami cechowymi i brukowanymi uliczkami, znajduje się barokowy kościół St Andrews. Podobnie jak wiele kościołów katolickich w mieście, ma piękne witraże, bogato rzeźbioną drewnianą ambonę i więcej dzieł sztuki flamandzkich mistrzów, że nie można potrząsnąć kadzidłem. Ale jesteśmy tutaj, aby złożyć hołd innej formie sztuki.

W cichej kaplicy znajduje się elegancka XVI-wieczna drewniana statua Madonny ubrana nie w jej zwykły niebieski płaszcz, ale w suknię z jasnego zwiewnego materiału, obszytą kołnierzem z białych gołębich piór, wykonaną na zamówienie przez znaną belgijską projektantkę mody Ann Demeulemeester. To odważne stwierdzenie, ale całkowicie pasujące do miasta, w którym miłość do mody wydaje się wpleciona w tkankę codziennego życia.

Dziewica Maryja ubrana przez Ann Demeulemeester w kościele św. Andrzeja. Zdjęcie: Joanne O’Connor

Nie zawsze tak było. W XIX wieku tę zubożoną dzielnicę nazywano „parafią nędzy” – reputacja ta przetrwała aż do lat 80. XX wieku, kiedy młody projektant Dries van Noten podjął odważną decyzję o otwarciu sklepu przy Nationalestraat, po drugiej stronie ulicy od zakładu krawieckiego swojego dziadka. Prawie cztery dekady później pięknie odrestaurowany budynek w stylu secesyjnym z zaokrąglonymi oknami, marmurową podłogą i żyrandolami znajduje się w centrum tętniącej życiem dzielnicy mody w Antwerpii (przemianowanej prawdopodobnie dlatego, że „Dzielnica Misery” była trudniej sprzedawana przez izbę turystyczną).

„Musisz zrozumieć, że przed otwarciem tego sklepu nie było tu nic. To wszystko zmieniło” – mówi Yentl, przewodnik, który oprowadza mnie i moją córkę po niektórych kluczowych miejscach związanych z modą i ulicach handlowych w okolicy.

podwójny cudzysłówMłodzi belgijscy projektanci podbili międzynarodową prasę modową swoim talentem, oryginalnością i bezczelnością

Van Noten i Demeulemeester są członkami „Antwerp Six” – grupy młodych, zdolnych absolwentów Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych, którzy pod koniec lat 80. wkroczyli na międzynarodową scenę mody. Wraz ze swoimi rówieśnikami, Walterem van Beirendonckiem, Dirkiem Bikkembergsem, Dirkiem van Saene i Mariną Yee, przypisuje się im tchnięcie nowego życia w scenę mody zdominowaną przez dziesięciolecia przez Paryż, Mediolan i Londyn.

Antwerp Six na zdjęciu w 1987 r. Zdjęcie: Philippe Costes

Ich historię opowiada nowa, duża wystawa w MoMu, światowej klasy muzeum mody w Antwerpii, zaledwie kilka drzwi od flagowego sklepu Van Noten. Retrospektywa, która potrwa do 17 stycznia 2027 r., upamiętnia 40. rocznicę pierwszego wypadu grupy do Londynu w 1986 r., kiedy to wsiedli do wynajętej furgonetki i wsiedli na prom z Ostendy, aby pokazać swoje debiutanckie kolekcje na British Designer Show w Olimpii. Młodzi belgijscy projektanci zjednali sobie międzynarodową prasę modową i kupujących swoim talentem, oryginalnością i bezczelnością – tworząc swoje kolekcje na sznurku, często z materiałów pochodzących z recyklingu, przedkładając wyrażanie siebie nad atrakcyjność rynkową, organizując sesje modowe na opuszczonych parkingach oraz tworząc własne ulotki i plakaty.

Chociaż prasie zagranicznej odpowiadało określenie ich jako Antwerp Six (znacznie łatwiej niż wpisanie tych wszystkich długich flamandzkich nazwisk), nigdy nie stanowili kolektywu i z satysfakcją obserwujemy, że wystawa zapewniła każdemu projektantowi własną, indywidualnie wyselekcjonowaną przestrzeń. Od awangardowej żywiołowości kolorowych kreacji Van Beirendoncka po mroczny dramat monochromatycznej palety Demeulemeestera – wystawy prowokują do myślenia i pobudzają wyobraźnię jak prezentowane na nich ubrania, łącząc projekcje filmowe, nagrane wywiady, ruchomy przenośnik taśmowy manekinów i sugestywną ścieżkę dźwiękową.

Ganterie Boon, która od 1884 roku zajmuje się sprzedażą ręcznie robionych rękawiczek. Zdjęcie: Joanne O’Connor

Wychodząc z wystawy w wiosenne słońce, jasne jest, że dziedzictwo tej pionierskiej grupy sięga daleko poza wybieg i jest nadal żywe w mieście. Na Nationalestraat współcześni projektanci stykają się ze sklepami kilogramowymi, w których używaną odzież sprzedaje się na wagę. W Labels Inc możesz przeglądać ulubione produkty uznanych belgijskich projektantów, takich jak Raf Simons i Martin Margiela, lub przeglądać prezentowane kolekcje najnowszych absolwentów mody z miasta. W pobliżu Kammenstraat i Steenhouwersvest znajdują się sklepy vintage, marki odzieży ulicznej i niezależne marki, takie jak Arte Antwerp, która specjalizuje się w eleganckiej, miejskiej odzieży męskiej inspirowanej projektowaniem graficznym, sztuką i architekturą. Nawet jeśli nie odróżniasz torby Bikkembergs od belgijskiego gofra, nie sposób nie zainspirować się.

„Antwerp Six nauczyła ludzi, jak być przedsiębiorcami i po prostu podążać za swoim wewnętrznym głosem” – mówi projektant Tim van Steenbergen, który odbył praktykę u Driesa van Notena, a następnie trzy lata temu wraz z dziennikarką Ruth Goossens założył przedsiębiorstwo społeczne i markę odzieży zrównoważonej ReAntwerp. „Pokazali, że jeśli chcesz zrobić coś inaczej, możesz to zrobić”.

Przerażeni ogromną ilością odpadów tekstylnych wytwarzanych przez branżę modową, założyli przedsiębiorstwo, aby zapewnić szkolenia, zatrudnienie i wsparcie uchodźcom z całego świata. Ubrania są wykonane z materiałów pochodzących od lokalnych projektantów, takich jak Van Noten i Christian Wijnants, aby stworzyć w swoim atelier szereg limitowanych edycji klasyków, od koszul po trencze. „Chciałem, aby ubrania miały tyle samo znaczenia i wartości dla ludzi, którzy je szyją, jak i dla ludzi, którzy je kupują” – mówi Van Steenbergen. „Pracowaliśmy z uchodźcami z Afganistanu, Syrii, Pakistanu, Palestyny, Brazylii i Kostaryki. Naszym wspólnym językiem są tekstylia.”

podwójny cudzysłówNie przegap panoramicznych widoków na rzekę i rozległe stocznie z tarasu na dachu muzeum MAS

To trafne motto dla miasta, którego bogactwo zbudowano częściowo na handlu tekstyliami. W XVI wieku Antwerpia była największym portem rzecznym w Europie, przewożącym w górę i w dół rzeki Skaldy ładunki angielskiej wełny i włoskiego jedwabiu, a także diamentów z Indii, przypraw z Portugalii i cukru z Indii Zachodnich. Bogactwa z tego handlu przelewano do wyszukanych domów cechowych i budynków użyteczności publicznej otaczających Grote Markt, plac wizytowy miasta. Historię portu w Antwerpii opowiada muzeum MAS, mieszczące się w uderzająco nowoczesnym 10-piętrowym budynku w dzielnicy portowej Eilandje. Nie przegap panoramicznych widoków na rzekę i rozległych stoczni z tarasu na dachu lub szansy na przekąskę ulicznych potraw z całego świata na targu Wolf Sharing Food Market, w starym magazynie z tarasem nad wodą.

Fontanna Brabo i ozdobne ratusze Grote Markt, głównego placu w Antwerpii. Zdjęcie: Bruno Silva/Alamy

Antwerpia złotego wieku była nie tylko wielkim ośrodkiem handlowym, ale także potęgą artystyczną i intelektualną, domem dla takich malarzy jak Anthony van Dyck, Pieter Bruegel Starszy, Clara Peeters i Peter Paul Rubens. Kolekcję ich dzieł można zobaczyć w Królewskim Muzeum Sztuk Pięknych, ale nic nie może się równać z wrażeniem, jakie wywołuje widok czterech ogromnych ołtarzy Rubensa in situ w imponującej Katedrze Najświętszej Marii Panny.

Dom i pracownia artysty są obecnie zamknięte z powodu poważnych prac remontowych, ale po długim dniu spędzonym na zwiedzaniu i zakupach ulgą było siedzenie w ciszy wśród wystaw tulipanów i wiosennych kwiatów w formalnych ogrodach w stylu włoskim, które nadal są otwarte dla publiczności. Natknęliśmy się także na niezwykłe portrety rodzinne autorstwa Rubensa w Muzeum Plantin-Moretus, dawnym domu i miejscu pracy dziewięciu pokoleń rodziny, która całkowicie zrewolucjonizowała druk. Przez drewniane prasy drukarskie przechodziły tu pierwsze atlasy, niezliczone książki naukowe i pięknie ilustrowane Biblie, niektóre z nich pochodzą z XVII wieku. Ze swoimi ciemnymi panelami, oknami z ołowiu i skrzypiącymi deskami podłogowymi, jest to klimatyczne i fascynujące miejsce, w którym wydaje się, że czas się zatrzymał.

Jest jeszcze czas na ostatnie piwo Bolleke i krokiet z krewetkami na placu słonecznym obok naszego hotelu, uroczego Hotelu t’Sandt, zanim będziemy musieli się wymeldować i wsiąść do tramwaju na główny dworzec w Antwerpii, skąd w 45 minut dotrzemy do Brukseli, skąd złapiemy pociąg Eurostar do domu. Hotel, mieszczący się w pięknie odrestaurowanej XVII-wiecznej rezydencji z polerowanymi drewnianymi podłogami, kręconymi schodami i belkami stropowymi, przeżył wiele poprzednich wcieleń: skład bananów, urząd celny, fabrykę mydła i pracownię rzeźbiarską. Dziś stanowi doskonałą bazę wypadową do zwiedzania miasta; przyjazny, stylowy i dobrze noszący swoją historię… podobnie jak sama Antwerpia.

Wycieczkę zorganizowała firma Visit Antwerp. Pokoje dwuosobowe w hotelu 't Sandt zaczynają się od 217 € za noc