Prawie 12 miesięcy temu, dokładnie w dniu, w którym Exeter zdobył 79 punktów przed Shed, co spowodowało poważne zmiany w trenerze i machający palcami wykład w szatni ze strony ich krzesła Tony’ego Rowe’a. Skala tej pamiętnej porażki była znacznie mniejsza, ale koszty związane z play-offami na koniec sezonu mogły zostać poniesione w znaczny sposób.
Chiefs z pewnością wybrali niezręczny moment na poniesienie kolejnych ligowych porażek, przez co oglądali się za siebie na cztery rundy sezonu zasadniczego przed końcem. Tym razem nie mogli mieć żadnych skarg, ponieważ odnowiony Gloucester zapewnił sobie dopiero trzecie ligowe zwycięstwo w sezonie, a Max Llewellyn i Will Trenholm zdobyli po parę prób.
Prowadząc do przerwy 26-12, gospodarze musieli wytrzymać ataki gości w ostatniej kwarcie, ale zasłużyli na zapierające dech w piersiach zwycięstwo, które wynosi ich na ósme miejsce i zwiększa ich perspektywy na udział w Pucharze Mistrzów w rugby w przyszłym sezonie. Exeter zdobył kilka punktów, ale czerwona kartka w ostatniej minucie dla Ethana Rootsa pogorszyła ich ogólne rozczarowanie.
Chiefs stracili także będącego w dobrej formie Paula Browna-Bampoe w pierwszych 40 minutach po tym, jak skrzydłowe otrzymało mocny cios w głowę, podczas gdy ich ponownie sprawny środkowy Wallaby Len Ikitau wyglądał na więcej niż trochę zardzewiały podczas swojego pierwszego występu od Świąt Bożego Narodzenia. Ich scrum również znajdował się pod częstą presją, a ich obrona również nie spełniała standardów, które teraz sobie wyznaczali. To tyle, jeśli chodzi o dyskusję o zmniejszaniu się zagrożenia bez spadków z ligi, aby zespoły z niższych pozycji pozostały uczciwe.
To powiedziawszy, w tej chwili niezwykle trudno jest zgadnąć, czy chodzi o Gloucester. Gdybyś był uprzejmy, opisałbyś atmosferę na stadionie przed meczem jako zamyśloną po zeszłotygodniowym remisie 53-12 z Bristolem. Przegrana to jedno; bycie uderzonym przez innego rywala z West Country to inny poziom bólu.
Znawcy klubu otwarcie przyznają, że trzeba będzie włożyć „dużo pracy”, aby utrzymać Gloucester z powrotem na górne półki tabeli i wczesne zapowiedzi nie były wcale olśniewające. Brown-Bampoe już sprawiał sobie kłopot w powietrzu, kiedy ponownie wzniósł się najwyżej i wygrał kolejną wysoką piłkę, co umożliwiło Rossowi Vintcentowi przeskoczenie pierwszej próby w meczu już w pierwszej minucie.
Tym razem jednak Cherry & Whites nie spasowali po pierwszych oznakach kłopotów. Najpierw Llewellyn uderzył w ziemię i wyprowadził gospodarzy na szachownicę, po czym Tomos Williams minął kilku kolejnych obrońców z płaskimi nogami i zdobył drugą bramkę. Nawrócenie George’a Bartona trafiło w słupek, ale nagle atmosfera niedzielnego popołudnia wokół stadionu stała się mniej usypiająca.
Atmosfera podkręciła się jeszcze bardziej, gdy Ben Loader uniknął dwóch kolejnych niespełniających standardów wślizgów i po raz drugi nakarmił wspierającego Llewellyna. Exeter bardzo potrzebował kontrataku i odpowiednio go znalazł, gdy Immanuel Feyi-Waboso niepowstrzymanie oddalił się od osłony, zdobywając spokojnie i błyskotliwy wynik solo.
Okazało się to jedynie krótką wytchnieniem, gdy Gloucester po raz kolejny celowo zaatakował, a powolna obrona na obrzeżach dała Trenholmowi okazję do upadku i zdobycia dodatkowego punktu już po 32 minutach. Potężny numer 8 przeniósł się w zeszłym roku na zachód od Harlequins, szukając więcej okazji i wykazał się zdrowym apetytem na walkę tutaj.
Nieobecność całej drużyny Exeter na drugą połowę pokazała, że goście potrzebowali bardziej energicznego występu po przerwie. Rzeczywiście, Greg Fisilau po raz trzeci spróbował na szachownicy w ciągu czterech minut od wznowienia gry, ale znowu wiele zawdzięczał Feyi-Waboso, który slalomem minął wielu przeciwników i znalazł się na kilka metrów od linii domowej.
Pomogło to w zapewnieniu szalonej końcówki, po tym jak druga bramka Trenholma zapewniła Gloucester prowadzenie 34-19. Rzut karny, po którym nastąpił zatwierdzony przez TMO przyłożenia Henry’ego Slade’a, sprawił, że sytuacja była znacznie bardziej zacięta, ale Gloucester prawie opanował nerwy, gdy miało to znaczenie w szalonym finale.
Exeter będzie teraz musiało się otrzepać i ponownie skupić na sobotnim półfinale European Challenge Cup przeciwko Ulster. Co istotne, na to spotkanie będą mieli kilku wpływowych, ciasnych napastników w obronie, ale będą musieli na nowo odkryć kilka dodatkowych narzędzi w ostatnich tygodniach sezonu, aby zakończyć mecz ze srebrnym medalem.