Strona główna Kultura Będzie błoto! Czy moje dziecko (i wózek) przetrwałoby dzień w parku rzeźb?...

Będzie błoto! Czy moje dziecko (i wózek) przetrwałoby dzień w parku rzeźb? | Sztuka

9
0


Chcesz więc wprowadzić małe dzieci w sztukę. Dlaczego by się nie uspokoić? Żadnych białych ścian. Żadnych barier sznurkowych. Żadnych alarmów. Żadnych paciorkowatych pracowników galerii. Po prostu mnóstwo zielonej przestrzeni, po której możesz się poruszać i natknąć się na inspirującą sztukę. W Wielkiej Brytanii istnieje kilka parków rzeźb na świeżym powietrzu oferujących eksplorację sztuki na wolnym wybiegu, ale jeden z nich przede wszystkim przyciąga. Zgadza się, czas na pierwszą wycieczkę tego malucha do Yorkshire Sculpture Park (YSP).

Muszę przyznać, że moje wyczucie czasu jest nieco spóźnione. Kiedy tam jedziemy, jest połowa lutego i nie zdajemy sobie z tego sprawy. Kiedy wjeżdżamy na parking, niebo przypomina makabryczną zasłonę szarawej bieli. Deszcz zaczyna się wkrótce po otwarciu drzwi i nie przestaje. Kiedy pcham wózek pod górę, próbując złapać przyczepność, gdy moje buty ślizgają się w błocie, przez chwilę zastanawiam się, czy powinienem zachować tę serię na lato. Ale potem rozglądam się wokół, na maleńkich ludzików w kaloszach i waderach, biegających dziko wokół Barbary Hepworths, i ponownie się nad tym zastanawiam.

podwójny cudzysłówMój syn wskazuje na „wah wah” (dziecko) zwinięte w łonie Matki Dziewicy Damiena Hirsta

YSP, rozsiane po XVIII-wiecznej posiadłości Bretton Hall w West Yorkshire, było pierwszym tego typu obiektem w Wielkiej Brytanii. Założyciel, dyrektor Peter Murray, był wykładowcą w Bretton Hall College, kiedy po raz pierwszy zasugerował zainstalowanie rzeźby na terenie obiektu i zaproszenie publiczności do jej zwiedzania; od tego czasu rozrósł się do największego parku rzeźb w Europie. Na obszarze 202 hektarów (500 akrów) pól, wzgórz, lasów, formalnych ogrodów i dwóch jezior znajdują się nowoczesne i współczesne dzieła sztuki autorstwa ukochanych mieszkańców Hepwortha i Henry’ego Moore’a oraz międzynarodowych gwiazd, takich jak Bharti Kher i Sol LeWitt. Niezależnie od pogody, wita tradycyjnych bywalców galerii, spacerowiczów z psami i ludzi, którzy po prostu chcą chłonąć zieleń. Świetnie sprawdza się także w przypadku małych dzieci.

Jak plac zabaw… Praca Vanessy da Silvy. Zdjęcie: David Lindsay

„Przywiązujemy szczególną wagę do wspierania rodzin z dziećmi i dziećmi poniżej piątego roku życia, aby zapewnić im możliwość zabawy w parku” – mówi menedżerka ds. edukacji Emma Spencer. Podczas naszej wizyty oferujemy bezpłatne pakiety zajęć, które zachęcają dzieci do poznawania drzew i tworzenia własnych prac plastycznych poprzez rysowanie, pocieranie kory lub zbieranie gałązek i liści. Jest też Ukryty Las, zaprojektowany z myślą o dzieciach poniżej piątego roku życia, ale otwarty dla wszystkich. „YSP jest naprawdę duży – dla małych nóżek może to być całkiem sporo – dlatego Ukryty Las, który jest ogrodzony, daje małym dzieciom i ich opiekunom możliwość po prostu przebywania z naturą”.

To prawda: w parku jest za mało dla małych nóżek, stąd mój upór przy naszym zabłoconym wózku. I w przeciwieństwie do tych innych, co prawda nieco starszych dzieci pluskających się w kałużach, za każdym razem, gdy kładę syna na trawę, aby podziwiać rzeźby, marszczy nos i wymawia „wetttttttt”.

„Pogoda wpływa na wygląd rzeźb”… Przodek Bharti Khera (2022). Zdjęcie: David Lindsay

Ale ciesz się nimi, on to robi. Zwłaszcza Muamba Posy Vanessy da Silvy, kolorowy tryptyk splatających się form, który od razu określa jako „plac zabaw”. Dzieci wprawdzie nie potrafią wspiąć się na jego pastelowe części, ale mogą na nich usiąść. Wskazuje na „wah wah” (dziecko) zwinięte w łonie ogromnej, pomalowanej na brązowo Matki Dziewicy Damiena Hirsta i misia („Teddy, teddy, teddy!”) wetkniętego pod pachą młodej dziewczyny z YBA ściskającej pobliską skrzynkę na cele charytatywne.

„To zupełnie inny sposób podejścia do sztuki” – Spencer mówi o wyzwalającym doświadczeniu oglądania rzeźb w naturalnym krajobrazie. „W przypadku małych dzieci oczywiście liczy się wzrost, ale przede wszystkim po prostu napotykają one sztukę i mogą przejąć inicjatywę. Mogą pomyśleć: «Czy mam zamiar wskoczyć do tej rzeźby? Czy mam zamiar ją ominąć?». Mogą robić te rzeczy w domu, ale dzieci są o wiele bardziej dopuszczalne, gdy są na zewnątrz. A pogoda wpływa na wygląd rzeźb.”

podwójny cudzysłów. Prace subtelnie zmieniają się pod wpływem naturalnego światła i mimo gigantycznej skali sprawiają wrażenie intymnych, a nie onieśmielających

A skoro już o tym mowa, mżawka zmieniła się w deszcz, a my jesteśmy zmęczeni i gotowi na lunch. Opcji do wyboru jest kilka, ale jesteśmy tuż przy Westonie, który woła nas ryczącym ogniem (bezpiecznie poza zasięgiem małych rączek). Gdy tylko dotrzemy, dostajemy kredki i papier. Menu dla dzieci obejmuje wszystko, od pieczonych ziemniaków po kurczaka z frytkami, a wszystko podawane z sielankowym widokiem. Mój syn też ma tu wystarczająco dużo miejsca do biegania i on to robi – i nikt się nie wzdryga.

Kiedy już skończyliśmy, jest jeszcze zimno i mokro, więc zamiast wędrować na drugi brzeg jeziora, wracamy do ogrodów otaczających recepcję. Przemierzamy drogę pomiędzy Papierową Procesją Williama Kentridge’a, grupą sześciu tętniących życiem rzeźb paradujących przed stuletnim cisowym żywopłotem. Mój syn zapala się przy brązowym, erodowanym króliczku Daniela Arshama, wzorowanym na pluszowej zabawce Królika Bugsa, stojąc dumnie w formalnym ogrodzie: „Hop, hop, hop!”

Możliwość obcowania z naturą… Ukryty Las. Zdjęcie: David Lindsay

Jeśli niebiosa naprawdę się otworzą, nie rozpaczaj. Na galeriach znajdują się małe torby i koszyki pełne atrakcji i podpowiedzi. Galeria Podziemna posiada wydzieloną pracownię do tworzenia własnej sztuki. Bardziej sporadyczne propozycje obejmują Sculpture Baby – sesję sensoryczną odbywającą się raz w miesiącu – oraz Storytelling w Galerii z narracjami inspirowanymi wystawami.

Ale tak naprawdę sztuka czekająca na odkrycie w pofałdowanym krajobrazie jest nie do pokonania. (Jakie zwierzęta – czy wspominałem, że jest tu bydło i owce górskie?) Prace subtelnie zmieniają się w naturalnym świetle i pomimo często gigantycznej skali, wydają się tu mniej zastraszające, a bardziej intymne. Widzę, że w ciągu najbliższych lat mój syn będzie czerpał z tego coraz więcej. Odtwarzanie miejsca na rzeźbę. Przeskakiwanie między nimi. Biorąc pod uwagę, jak się przez nie czuje.

podwójny cudzysłów. A najlepszy fragment? Po tym świeżym powietrzu śpi przez całą dwugodzinną podróż samochodem do domu… ​​Błogość.

Trzy kolejne miejsca, w których można cieszyć się sztuką na świeżym powietrzu

Henry Moore Studios and Gardens, Much Hadham, Hertfordshire

Jowisz Artland w Edynburgu

Fundacja Sztuki Goodwood, Chichester