Strona główna Kultura Dawanie i obawy: menedżerowie opery muszą wybrać swoją truciznę | Opera

Dawanie i obawy: menedżerowie opery muszą wybrać swoją truciznę | Opera

6
0


Historie Opery o władzy rozgrywają się nie tylko na scenie. Mechanika produkcji opery wymaga zaangażowania ogromnej liczby ludzi, od scenografów, przez twórców peruk, po chór i orkiestrę, a także jeszcze większych sum pieniędzy. Zespół operowy potrzebuje ogromnych zasobów gotówki: czy to od rządów, firm przekazujących datki na ulgi podatkowe, czy od osób prywatnych, których motywacjami może być całkowicie napędzana zwykła miłość do formy lub nie. Royal Opera House nazwała salę na cześć amerykańskiego bankiera inwestycyjnego Alberto Vilara, który obiecał firmie 10 milionów funtów, zanim w 2010 roku został skazany i uwięziony za oszustwo, podczas gdy miliony rodziny Sacklerów sponsorowały całe obszary kultury w USA i Wielkiej Brytanii – ale źródło tego bogactwa wywołało epidemię opioidów na świecie.

Żal więc biednego menadżera opery, który próbuje sobie poradzić z zasadniczo nierozwiązywalną sytuacją: wybierz swoich dawców, wybierz swoją truciznę. A szkoda zwłaszcza Petera Gelba, który przez ostatnie dwie dekady kierował Metropolitan Opera w Nowym Jorku, największą operą świata. Gelb w skrajnościach staje twarzą w twarz z tą samą trudną prawdą ekonomiczną, przed którą stoją wszystkie opery, instytucje muzyki klasycznej i grupy performatywne. W przeciwieństwie do wielu dziedzin gospodarki świadczone przez nie usługi nie stały się – i nie mogą stać się – bardziej wydajne. Jest to tak zwana choroba kosztów Baumola – termin ukuty przez ekonomistę Williama J. Baumola w latach sześćdziesiątych XX wieku. Jednym z przykładów, na którym ilustrował „chorobę”, był kwartet smyczkowy. W 1800 roku potrzeba było czterech muzyków – i dzisiaj potrzeba czterech muzyków. Jak głupio nieefektywny! To ta sama historia, tylko wykładniczo mniej wydajna i droższa w przypadku wystawiania opery. Tristan i Izolda Wagnera, jedna z ostatnich hitowych produkcji Met, nadal potrzebuje armii kierowników scen i muzyków orkiestrowych, nadal wymaga gigantycznej scenografii i gwiazdorskiej obsady, tak jak to miało miejsce w 1865 roku, a wszystko po to, aby wypełnić widownię Met na 4000 miejsc.

Nadchodzą róże?… Kathleen Kim i Renee Fleming w „Godzinach” Kevina Putsa, którego premiera odbyła się w nowojorskiej Metropolitan Opera w listopadzie 2022 r. Zdjęcie: Evan Zimmerman/Evan Zimmerman / Met Opera

Gelb i jego zarząd korzystali z funduszy Met, zmniejszając je w ciągu ostatnich lat o jedną trzecią. Dokonują także zwolnień, obniżają płace i ograniczają wydajność. Ale to wszystko nie wystarczy, aby pokryć rażący niedobór, jaki Met musi nadrobić pomiędzy zarobkami ze sprzedaży biletów – około 70 mln dolarów w zeszłym roku – a rocznym budżetem operacyjnym wynoszącym około 330 mln dolarów.

Wejdź do Saudyjczyków. Po latach negocjacji we wrześniu Gelb ogłosił, że otrzyma od Arabii Saudyjskiej nieoczekiwany zastrzyk w wysokości 200 milionów dolarów, którego warunki przewidywały przeniesienie Met do Royal Diriyah Opera House w Riyadzie na trzy tygodnie w roku. Tyle że to, co ogłosił w zeszłym roku, nie było wcale porozumieniem, ale „protokołem ustaleń”, z którego Saudyjczycy się wycofali, powołując się na zawirowania gospodarcze wojny. „Bardzo znaczące rozczarowanie” – powiedział Gelb, delikatnie mówiąc, „New York Times”. A jednak kwota ta staje się nieistotna w porównaniu z pieniędzmi, które Saudyjczycy już zainwestowali w sport, od tenisa po piłkę nożną i golfa (wsparcie, którego przyszłość również jest obecnie wątpliwa).

Członkowie publiczności trzymają ukraińską flagę podczas koncertu charytatywnego na rzecz Ukrainy w Metropolitan Opera w Nowym Jorku w marcu 2022 r. Zdjęcie: Angela Weiss/AFP/Getty Images

Ale czy Gelb w ogóle powinien prowadzić negocjacje z Saudyjczykami? Czy był szczęśliwy, że ma dług wobec reżimu, dla którego prawa kobiet, osób LGBTQ+ i praw człowieka nie były historycznym ani kulturowym priorytetem, w którym nie ma wolności prasy, reżimu, który zamordował Jamala Khashoggi i który w zeszłym roku dokonał egzekucji na większej liczbie osób niż jakiekolwiek inne zarejestrowane dane (w tym jeden mężczyzna, który miał 17 lat, kiedy popełnił zarzucane mu przestępstwo).

Warto zauważyć, że Gelb bardzo wyraźnie dał do zrozumienia, że ​​Met oferuje Ukrainę: potępił tyranię przed zeszłoroczną transmisją na żywo „Fidelio” Beethovena: „W Metropolitan Opera, w naszej własnej walce o cywilizowany świat, zawsze pozostajemy wierni wartościom (Fidelio), jakim jest wolność od ucisku” – powiedział. A gwiazda rosyjskiej sopranistki Anna Netrebko nie jest mile widziana w Nowym Jorku.

Łatwo jest krytykować z zewnątrz, a gdziekolwiek się obrócisz, istnieją wersje tych samych sprzecznych stanowisk w sprawie polityki, Ukrainy i Bliskiego Wschodu. Menedżerowie opery, jak każdy inny, mają możliwość dokonywania wyborów oraz granice, które mogą i powinni narysować na piasku w kwestii tego, co jest równoznaczne z etyczną inwestycją i partnerstwem, a co nie.

Argument, że pieniądze, niezależnie od tego, skąd pochodzą, nieważne, jak bardzo są przestępcze czy kontrowersyjne, gdy zostaną wykorzystane na kulturę, zamieniają się w dobroczynną siłę, jest oczywistym nonsensem, podobnie jak twierdzenia w imieniu opery, że forma sztuki w jakiś sposób stoi ponad polityką. To nie jest; i oczywiście bez politycznego wsparcia trwającego przez wieki ze strony rządów i arystokratów demokratycznych, autokratycznych i faszystowskich, w ogóle nie byłoby opery.

Jednak prowadzenie dzisiaj opery bez uciekania się do funduszy niepowiązanych ze skażonymi rynkami międzynarodowymi i funduszami inwestycyjnymi, nie mówiąc już o rządach krajowych i ich ideologiach, wydaje się podobnie niemożliwe. Podobnie jak torturowane postacie na scenach, wielkie teatry operowe na całym świecie wpadają w ciernie nierozwiązywalnych dylematów finansowych, politycznych i moralnych.

W tym tygodniu Tom słuchał: nagrania Piątej Symfonii Beethovena dokonanego przez Jordiego Savalla z Le Concert des Nations. Cały cykl symfonii, wydany w 2022 roku, nosi tytuł Beethoven Révolution i właśnie to słyszycie: metafizyczną podróż opartą na ekscytującej, rewolucyjnej fizyczności. Posłuchaj bębnów, puzonów, piccolo i kontrafagotu finału Piątej, podkręć głośniki do 11 i spraw, by świat zatrząsł się radością C-dur.