Strona główna Sport Ipswich w wielkim stylu awansowało do Premier League po przejęciu QPR |...

Ipswich w wielkim stylu awansowało do Premier League po przejęciu QPR | Mistrzostwo

4
0


Ipswich Town wraca do Premier League. I w jakim stylu. Przyzwyczaili się do imprez promocyjnych w tej części Suffolk i pod rządami Kierana McKenny nie zawiedli.

Dwie bramki w końcówce rozwiały wszelkie obawy o nadszarpnięte nerwy i można było rozpocząć popołudnie pełne wrażeń. Żadna obecność policji wokół boiska przy Portman Road nie będzie wystarczająca, aby powstrzymać inwazję na boisko. Rzeczywiście, szczęśliwe dni.

To nie był prosty sezon, jakiego wielu oczekiwało dla zespołu, od którego powszechnie oczekiwano szybkiego powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej po ubiegłorocznym spadku. Biorąc pod uwagę zawadiacki styl ich ostatniego wejścia do mistrzostw i tym razem status faworytów do tytułu, trudno oprzeć się wrażeniu, że zespół McKenny spisał się w dużej mierze słabiej w kampanii, która regularnie migotała, ale tak naprawdę nigdy nie rzucała się w oczy.

Ale nie było nic rozczarowującego, gdy było to naprawdę ważne. Sposób, w jaki Ipswich położył kres tej decyzji o awansie, był równie ekscytujący, jak wszystko, co wyprodukowali przez cały sezon, oblegając bramkę Queens Park Rangers od chwili, gdy zabrzmiał pierwszy gwizdek. To była fala równie niszczycielska, co wzniosła, a pierwsze bramki George’a Hirsta i Jadena Philogene’a nie były lepsze, niż na to zasługiwały.

Robota została wykonana bez większego zamieszania, a pozostała część meczu mogła minąć w dużej mierze bez incydentów, zanim Kasey McAteer przypieczętował transakcję golem w końcówce. Nie ma potrzeby rozważać permutacji, które mogłyby skłonić Millwall lub Middlesbrough do zdobycia drugiego miejsca w automatycznym awansie w Championship. Niech rozpoczną się uroczystości.

Kasey McAteer ryczy z zachwytu po zdobyciu trzeciego gola dla swojej drużyny. Zdjęcie: Paul Harding/Getty Images

Przez cały ranek na stadionie panowała gorączkowa atmosfera, powiewały flagi, a kibice ochrypłie śpiewali na długo przed pojawieniem się zawodników na boisku.

Niewiarygodne, że był to trzeci raz w ciągu czterech pełnych sezonów pod wodzą McKenny, że kibice przybyli wyczekująco na Portman Road, ryzykując awans, a dziesiątki tysięcy wypełniły ulice mgłą niebieskich flar, aby powitać przybycie trenera zawodników.

W poprzednich dwóch przypadkach zespół McKenny wykonał swoje zadanie z niezwykłą łatwością, pokonując Exeter 6:0 i pożegnając się z League One, a następnie wygrywając 2:0 z Huddersfield, dzięki czemu po raz pierwszy od 22 lat do klubu trafiła piłka nożna Premier League. Nie inaczej było w tym przypadku.

Krótki przewodnik Podsumowanie mistrzostw: Hull wraca do walki o ostatnie miejsce w fazie play-off. Pokaż

Hull zapewniło sobie miejsce w play-offach Championship dzięki dwóm bramkom Oli McBurnie podczas wygranego 2:1 u siebie meczu z Norwich.

Po porażce w Wrexham i Derby Tygrysy wykorzystały swój moment, aby odzyskać miejsce w pierwszej szóstce – pozycję, którą zajmowały przez większość sezonu – po tym, jak odrobiły straty na stadionie MKM.

Norwich było w zeszłym miesiącu najlepszą drużyną w Championship i nawet nie mając nic do grania poza osobistą dumą i lepszymi negocjacjami w sprawie kontraktu, zasłużenie otworzyło wynik dzięki Mo Toure.

Hull spisywało się fatalnie aż do zdobycia gola w 26. minucie, ale dwie minuty później wróciło do gry, gdy McBurnie wyrównał z rzutu karnego.

Po dobrych wynikach gdzie indziej kibice Hull mogli marzyć o potencjalnym powrocie do Premier League po tym, jak McBurnie strzelił do siatki swojego 20. gola w sezonie w 67. minucie.

Po drugiej stronie tabeli Sheffield Wednesday odniosło pierwsze w tym sezonie zwycięstwo w mistrzostwach u siebie przed nowym właścicielem Davidem Storchem, pokonując West Brom 2:1 i ostatecznie odrabiając straty 18 punktów.

Spółka Arise Capital Partners, na której czele stoi Storch, sfinalizowała przejęcie drużyny Owls, a Amerykanin wyszedł na boisko przed rozpoczęciem meczu, aby przemówić do fanów swojego nowego klubu.

Nowy właściciel potwierdził również, że Owls rozpoczną życie w League One bez odejmowania punktów, ku uciesze wyprzedanej publiczności.

Southampton zaliczyło 19 meczów w mistrzostwach bez porażki, kończąc sezon zwycięstwem 3:1 nad Preston na Deepdale. Znakomita główka Taylora Harwooda-Bellisa w 12. minucie otworzyła wynik, a Ross Stewart podwoił prowadzenie, zdobywając dobrą sekundę po 47 minutach. Lewis Dobbin wykorzystał wycie Daniela Peretza i zmniejszył o połowę zaległości po godzinie gry, ale rezerwowy Cyle Larin trafił do siatki i przypieczętował zwycięstwo w doliczonym czasie gry.

Stephy Mavididi dał związanemu z League One Leicester powód do radości na koniec żałosnego sezonu, gdy jego gol w końcówce zapewnił zwycięstwo 1:0 z Blackburn.

Hat-trick Ellisa Simmsa i piledriver Viktora Torpa zapewniły Coventry stylowe zakończenie sezonu, w którym zdobył tytuł mistrza, jednostronnym zwycięstwem 4:0 nad żałosną drużyną Watford na Vicarage Road. Dopingowana przez około 2000 kibiców ubranych w błękit nieba, drużyna Franka Lamparda zakończyła pamiętny sezon z 95 punktami i 97 bramkami.

Adam Idah wszedł z ławki rezerwowych i strzelił dwa gole, a Swansea zakończyła sezon zwycięstwem u siebie z Charlton 3:1.

Sheffield United powróciło na drugą połowę, wygrywając 2:1 na Pride Park i kończąc nadzieje na play-off Derby Championship. Derby kontrolowały mecz po przełamaniu po bramce Sama Szmodicsa, ale goście odpowiedzieli mocnym uderzeniem i pokrzyżowali marzenia gospodarzy o zajęciu miejsca w pierwszej szóstce. Błąd Joe Warda pozwolił Tomowi Cannonowi wyrównać, zanim uderzenie Sydie Pecka wywróciło grę do góry nogami.

Doskonała forma Adriana Segecica na koniec sezonu utrzymała się, gdy Portsmouth zremisował 1:1 z Birmingham na Fratton Park.

Gole Delano Burgzorga i rezerwowego Sama Bella sprawiły, że Roy Hodgson zakończył swoją krótką karierę jako tymczasowy główny trener Bristol City zwycięstwem 2:0 nad Stoke na stadionie Ashton Gate.

Zdjęcie: Matt Wilkinson/Wydawnictwo Shutterstock

Dziękujemy za Twoją opinię.

Choć McKenna próbował rozmawiać o potencjalnym zagrożeniu ze strony przeciwnika, McKenna nie mógł wybrać prostszego zadania niż zmierzenie się z drużyną QPR bez zwycięstwa od pięciu meczów, pozbawiony jednego sprawnego napastnika i bezpiecznie umiejscowiony w środku tabeli, nie mając o co grać. Nawet wtedy skala pospiesznej kapitulacji gości była paskudnym szokiem dla gości z sekcji wyjazdowej, którzy przyjechali na tę okazję z zachodniego Londynu.

Ipswich wyskoczył z pułapek niczym chart, uderzając swoich nieszczęsnych przeciwników falą za falą zaciekłych ataków. Minęły zaledwie trzy minuty, gdy chwilę po tym, jak sam był bliski otwarcia wyniku, Leif Davis stał się dostawcą ataku. Niskie dośrodkowanie lewego obrońcy wywołało panikę pomiędzy obroną QPR a bramkarzem, umożliwiając Hirstowi oddanie strzału z zaledwie metra. Powstały ryk Portman Road był ogłuszający.

Zaledwie sześć minut później sen stał się już rzeczywistością. Gdy obrona gości była całkowicie w wodzie, cudownie zręczne zagranie za jednym dotknięciem zakończyło się grą Hirsta w Philogene, który miał czas na uspokojenie się i uderzenie w róg z ośmiu jardów.

George Hirst zdobywa bramkę otwierającą Ipswich po trzech minutach. Zdjęcie: Sally Rawlins/Every Second Media/Shutterstock

QPR poprawiło się – nie dało się tego nie zrobić – gdy zadowolony Ipswich uspokoił się, a goście pod koniec pierwszej połowy oddali sześć bezadresowych strzałów. Jednak nawet wtedy największe szanse mieli gospodarze. Philogene był bliski strzału z woleja wkrótce po przerwie, a Dara O’Shea minęła słupka kilka centymetrów od słupka, po czym na pięć minut przed końcem McAteer odbił piłkę luźną piłką i zdobył bramkę numer trzy.

Fakt, że Ipswich zdecydowało się wziąć udział w decydującym meczu ostatniego dnia bez rekordowego transferu mistrzostw wynoszącego 17,5 miliona funtów, Sindre Walle Egeli, wypożyczony z Napoli Jens Cajuste i były zwycięzca Premier League, Ashley Young, w swoim składzie meczowym pokazali, jaką siłą dysponuje McKenna.

Premier League była oczekiwaniem w tym sezonie, a kiedy świąteczne butelki szampana zostaną uprzątnięte, uwaga menedżera skupi się na tym, aby jego kolejny pobyt w najwyższej klasie rozgrywkowej nie był tak krótki jak poprzedni. Takie obawy mogą na razie poczekać. Jest to weekend świąteczny, w którym można świętować.