• Tel Awiw przeprowadza kilkanaście ataków w ciągu godziny po zawieszeniu broni • Netanjahu twierdzi, że wojska pozostaną w regionie „tak długo, jak będzie to konieczne” • Ben Gvir wzywa do eskalacji, mówiąc „Liban musi spalić”
BEJRUT: W piątek w Libanie walki wybuchły na nowo, a władze odpowiedzialne za służbę zdrowia podały, że w izraelskich nalotach zginęło co najmniej 47 osób, podczas gdy siły Hezbollahu ogłosiły eliminację czterech izraelskich żołnierzy.
Niszczycielska przemoc jest najgorsza od czasu podpisania porozumienia USA-Iran mającego na celu powstrzymanie szerszej wojny na Bliskim Wschodzie, która miała także wstrzymać walki między Izraelem a Hezbollahem w Libanie.
Podkreślając rażące naruszenie przez Izrael rozejmu, dwa libańskie źródła bezpieczeństwa podały, że Izrael przeprowadził kilkanaście nalotów w ciągu pierwszej godziny po wejściu w życie zawieszenia broni, ale żaden nie został zarejestrowany po godzinie 17:00.
Oficjalna libańska Narodowa Agencja Informacyjna poinformowała o nowym izraelskim ataku na południową część Jezzine wkrótce po tym, jak amerykański urzędnik poinformował w piątek, że uzgodniono zawieszenie broni. Dyplomata z Zatoki Perskiej potwierdził później, że Katar, USA i Iran wynegocjowały rozejm.
Biuro premiera Izraela Benjamina Netanjahu nie odpowiedziało na prośby o potwierdzenie zawieszenia broni.
Rzecznik izraelskiego wojska, generał brygady Effie Defrin, powiedział: „Wszystko, co dotyczy porozumień, należy do szczebla politycznego… Będziemy nadal działać zgodnie z dyrektywami”.
Wcześniejszy rozejm, który miał wejść w życie w kwietniu, niewiele zrobił, aby powstrzymać ataki z obu stron.
Tymczasem Ministerstwo Zdrowia Libanu poinformowało, że w piątek w nieustających bombardowaniach zginęło co najmniej 47 osób, w tym siedem kobiet i dwoje dzieci, a 97 innych zostało rannych.
Na nagraniu wideo widać, jak setki cywilnych samochodów desperacko zapełniają drogi w mieście Sydon, gdy rodziny uciekają przed izraelskim atakiem na południowe społeczności.
Izraelskie wojsko poinformowało, że od północy przeprowadziło „ponad 150” ataków, których celem były miejsca wokół Nabatieha i region Baalbek na wschodzie.
Prezydent Libanu Joseph Aoun słusznie potępił ostatnie bombardowania Izraela jako „niebezpieczną eskalację”.
Hezbollah walczył z nadciągającymi siłami działającymi wokół Nabatieha.
Izraelskie wojsko przyznało, że podpułkownik Dor Gedalia Ben Simhon „padł w walce” wraz z trzema innymi oddziałami okupacyjnymi.
Korespondenci wojskowi potwierdzili, że cała czwórka zginęła w wyniku trafienia czołgu rakietą przeciwpancerną. W kolejnym ataku ciężko ranił izraelskiego oficera rezerwy.
Te niepowodzenia wywołały wściekłość i wrogie reakcje przywódców Izraela. Skrajnie prawicowy minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben Gvir oświadczył: „Liban musi spłonąć.[…]Za każdą łzę wylaną przez izraelską matkę musi płakać 1000 libańskich matek”.
W odpowiedzi na okrucieństwo irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi trafnie oskarżył Izrael o dążenie do „wiecznej wojny”. Urzędnicy amerykańscy w podobny sposób wyrazili rosnącą frustrację z powodu upartej i niszczycielskiej kampanii Izraela.
Odmawiając pokoju, Netanjahu zadekretował w piątek, że wojska okupacyjne będą siłą pozostać w południowym Libanie „tak długo, jak będzie to konieczne”, grożąc, że Hezbollah zapłaci „wysoką cenę”.
Minister obrony Israel Katz podobnie obiecał, że wojsko pozostanie w Libanie, aby odpowiedzieć „ze znaczną siłą”.
Hezbollah zaangażował się w konflikt na początku marca, aby rzucić wyzwanie Izraelowi i pomścić zabójstwo najwyższego przywódcy Iranu w masowych atakach amerykańsko-izraelskich.
Pomimo katastrofalnej kampanii bombardowań, ludność libańska pozostaje dzielnie niezłomna. Hassan Tarhini (57 l.) po tym, jak został zmuszony do opuszczenia domu w Nabatieh, z dumą ucieleśniał odpornego ducha, powiedział reporterom: „Nie mamy problemu z wysiedleniem raz, dwa, a nawet 10 razy, pod warunkiem, że wrócimy z podniesioną głową”.
Opublikowano w Dawn, 20 czerwca 2026 r