Moje najwcześniejsze wspomnienie związane z czytaniem Dopiero gdy zaczęłam czytać je własnym dzieciom, zdałam sobie sprawę, jak dobrze znam historie o Alfim autorstwa Shirley Hughes. Za każdym razem, gdy którąś czytam, nagle wracam do mojego pokoju na poddaszu w Swansea 40 lat temu i patrzę, jak mój tata przewraca te same strony.
Moja ulubiona książka, gdy dorastałem. W wieku 10 lat czytałem tylko Terry’ego Pratchetta. O ile mi wiadomo, nie było innych autorów. Podobało mi się wszystko, co napisał, ale moim ulubionym był Mort, w którym tytułowym bohaterem jest młody uczeń Śmierci. Uczy się umiejętności rzemiosła: wędrówek między spotkaniami, spotykania się z tymi, którzy wkrótce umrą i zbierania ich dusz. Podobało mi się, jak życie pozagrobowe wydawało się zwyczajne, wręcz biurokratyczne, a Ponury Żniwiarz bardziej przypominał fiskusa – niemile widzianego, gdziekolwiek się pojawił.
Książka, która zmieniła mnie jako nastolatkę „Tessa z d’Urberville” Thomasa Hardy’ego, była lekturą szkolną i już samo to wystarczyłoby, aby wzbudzić moje podejrzenia. Coś jednak w tej książce przebiło się. Tess była pierwszą fikcyjną postacią, w którą naprawdę uwierzyłam. Kiedy umarła, ból, który poczułam, był prawdziwy. Nie zdawałam sobie sprawy, że książki mogą tak na ciebie wpłynąć.
Pisarz, który zmienił moje zdanie Kiedy po raz pierwszy zacząłem pisać książkę o niemiecko-żydowskiej historii mojej rodziny, moi rodzice – historycy – ciągle pytali: „Czy jesteś pewien, że to dobry pomysł?” A prawda była taka, że nie byłem pewien. Właściwie wydawało się, że to może być okropny pomysł. Dopiero kiedy przeczytałam HHhH Laurenta Bineta, trafiłam na książkę, która pozwoliła mi podejść do tematu z lekkością i powagą, opowiedzieć historię własnym głosem, zachowując nienaruszoną subiektywność.
Książka, która sprawiła, że zapragnąłem zostać pisarzem. Prawdopodobnie egzemplarz „Trainspotting” Irvine’a Welsha, który wydała mi moja starsza siostra, gdy miałem 17 lat.
Autor, do którego wróciłem. Dorastając w Swansea, zachorowałem na alergię na Dylana Thomasa. Był nieunikniony, stanowił branżę dla siebie. Więc przez dobre 20 lat zwracałem się przeciwko niemu. I szczerze mówiąc, nadal niewiele rozumiem z jego poezji (zwłaszcza gdy sam ją czyta swoim bum-bum głosem). Ale ostatnio pokochałam jego opowiadania, zwłaszcza historie autobiograficzne z Portretu artysty z czasów młodości. Sprawiają wrażenie cudownie ciepłych i lekceważących.
Książka, którą czytam na nowo Przez długi czas nie czytałam ponownie żadnej książki, kierując się zasadą, że byłoby to marnowaniem okazji do odkrycia czegoś nowego. Jakże się myliłem! Ta, do której wracam, to Meadowlands Louise Glück. Oszczędność języka naprawdę pasuje do wielu lektur. Jej wiersze często poruszają temat zmieniającej się perspektywy wieku, więc w pewnym sensie jej temat czyta się na nowo. Jak to mawia: „Na świat patrzymy raz, w dzieciństwie. / Reszta to pamięć”.
Książka, której nigdy więcej nie przeczytam Kiedy miałam 18 lat, nauczyciel pożyczył mi egzemplarz „Tajnej historii” Donny Tartt. Pochłonąłem to; Uwielbiałam czuć się częścią tej intelektualnej grupy przyjaźni, w której dyskusje na temat filozofii greckiej niosły ze sobą wątki seksu i niebezpieczeństwa. Pokazał życie uniwersyteckie takie, jakie chciałem. Ale wracając do książki – już po studiach – poczułem się, jakbym został oszukany.
Książka, którą odkryłem później w życiu Spóźniłem się na Marilynne Robinson, ale potem przeczytałem „Gospodarstwo” i od razu trafiła na moją listę wszechczasów. Nigdy nie zapomnę obrazu pociągu wykolejającego się na moście nad jeziorem polodowcowym i tego, jak „jak łasica zsuwająca się ze skały” zanurza się w głębinę.
Książka, którą obecnie czytam, Rozkosznie gorzkie Moje nagrody Thomasa Bernharda, bardzo krótka książka o dziewięciu przypadkach, w których otrzymał nagrodę literacką, oraz o wszystkich małych i dużych przejawach niewdzięczności z tego powodu. To szokujące i orzeźwiające – literacki odpowiednik zimnego zanurzenia.
Na moją pociechę przeczytałam „Utalentowanego pana Ripleya” Patricii Highsmith. Po urodzeniu syna była to książka, którą ja i mój partner czytaliśmy sobie w łóżku podczas nocnego karmienia. Siedząc w ciemności o 3 nad ranem, nie chcieliśmy niczego bardziej niż ucieczki do świata pieniędzy, morderstw i wycieczek statkiem do Palermo Ripleya.
Książka Children of Radium: A Buried Inheritance autorstwa Joe Dunthorne’a jest już dostępna w miękkiej oprawie Penguina. Aby wesprzeć Guardiana, zamów swój egzemplarz na stronie Guardianbookshop.com. Mogą obowiązywać opłaty za dostawę.