Strona główna Kultura Recenzja Conteha – olśniewający wzlot i bolesny upadek wielkiego boksu z lat...

Recenzja Conteha – olśniewający wzlot i bolesny upadek wielkiego boksu z lat 70. | Teatr

6
0


Don King wychwala swój nowy nabytek. Impresario boksu, grany przez Zacha Levene’a z ekstrawaganckim zarostem, widzi coś wyjątkowego w Johnie Contehu, mistrzu wagi półciężkiej. To talent, który wykracza poza ring. „Wchodzi do pokoju i powietrze się zmienia” – mówi.

Imponujące jest to, że tę jakość uchwycił Aron Julius. Grając dzieciaka Kirkby’ego, który w 1974 roku został mistrzem WBC w wadze półciężkiej, jest muskularny, lekki i pełen wdzięku. Co więcej, błyszczy. Z przenikliwym dowcipem Liverpoolu, jest zarówno bezczelny, jak i czarujący. Kto nie chciałby, żeby wygrał?

Najlepsze sekwencje tego biodramatu, napisanego przez samego Juliusa, to te, w których Conteh jest sam na scenie i szczegółowo opisuje swoje ataki, od sukcesu outsidera z Chrisem Finneganem na Wembley po niewielką porażkę z Matthew Saadem Muhammadem w 1980 roku w Atlantic City.

Tylko jeden człowiek wie, jak wyglądały te walki, a Julius oddaje wrażenie samotnego sportowca skupiającego się pośród publicznego uznania. Pisze te sceny wyrazistą poezją i odgrywa je pod okiem reżyserki walki Rebeki Wilson, z żywymi, bolesnymi szczegółami.

Zwycięska obsada… (od lewej) Helen Carter, Mark Moraghan, Aron Julius i Amber Blease w Conteh. Zdjęcie: AB Photography

Dramatycznie ograniczają go fakty z historii wzlotów i upadków, ale w miarę rozwoju biodramatów sportowych Conteh uderza wyżej niż większość dzięki napięciom w życiu prywatnym boksera. Jego często powtarzane przekonanie, że „walki wygrywa się i przegrywa na poligonie”, zostaje wystawione na próbę, gdy jego brat Tony (znowu Levene) kusi go na trzydniowe picie, a Don King uwodzi go życiem celebryty.

Jego menadżer George Francis (zwinny Mark Moraghan) szczeka na niego, by przywrócić go do porządku, wspierany przez żonę George’a, Joan (rozsądna Helen Carter). W czymś, co mogłoby być dramatem zdominowanym przez mężczyzn, żona Conteha, Veronica (wyzywająca Amber Blease), protestuje feministycznie, twierdząc, że jest traktowana po namyśle.

Całość inscenizuje Mark Womack na planie Zoe Murdoch, w którym liny ringu pełnią jednocześnie rolę barier i ogrodzeń, a projektantka dźwięku Kate Harvey włącza ścieżkę dźwiękową pełną fajnego funku z lat 70. Sztuka zamienia się w terapię, gdy bokser mierzy się ze swoim alkoholizmem, ale gdy do rozmowy za kurtyną pierwszego wieczoru dołącza zawsze wytworny Conteh, sprawa nabiera dystansu.

W teatrze Royal Court w Liverpoolu do 9 maja