Słowo „wizjoner” zostało wykończone, ale XVII-wieczny hiszpański malarz Francisco de Zurbarán tego żąda: maluje rzeczy nadprzyrodzone w sposób naturalny i rzeczy naturalne w nadprzyrodzony sposób. W jego świecie przestrzeń staje się inna, zatapiając dystans i zacierając barierę pomiędzy tobą a obrazem. Już pierwszy obraz w tej onirycznej ekstazie przedstawienia rozbija logikę. Mnich w białej szacie klęka przed żywym człowiekiem wiszącym do góry nogami, z rękami i nogami przybitymi do odwróconego krzyża: jest to wizja równie realna i bliska nam, jak przerażonemu mnichowi, trzymanemu w półcieniu brązowego ognia, strumieniu dymnego światła z nieba.
Ogromna obecność… Kolosalna Głowa przypisywana Francisco de Zurbaránowi. Zdjęcie: Baztan José y Aciego de Mendoza/© Archiwum Fotograficzne Museo Nacional del Prado
Objawienie św. Piotra św. Piotrowi Nolasco z 1629 r. zostało pożyczone przez Prado i przedstawia Nolasco otrzymującego wizję pierwotnego św. Piotra, który prosił o ukrzyżowanie do góry nogami, aby nie naśladował Chrystusa. Nolasco nie mógł odbyć pielgrzymki do sanktuarium św. Piotra w Rzymie, więc założyciel kościoła w mistyczny sposób ukazał mu się w domu w Hiszpanii. Można by pomyśleć, że to sentymentalna sztuka ludowa, coś w rodzaju kart modlitewnych. Ale jedno jest pewne: Zurbarán w to uwierzył i maluje z tak żarliwym przekonaniem, że staje się to niezwykle realne. Można zobaczyć, dlaczego Salvador Dalí kochał tego artystę i naśladował jego martwe natury i ukrzyżowania: Zurbarán jest bowiem prymitywnym surrealistą. Kilka nowo przypisanych obrazów na tej wystawie obejmuje wypełniającą ściany maskę olbrzyma, prawdopodobnie namalowaną na potrzeby scenografii: stanowi kpinę z proporcji, a mimo to jest pięknie szczegółowa, pełna charakteru, dziwnie żywa.
Realizm mistyczny… Św. Łukasz jako malarz przed Chrystusem na krzyżu – Francisco de Zurbarán. Fot.: Archiwum GL/Alamy
Zurbarán, urodzony w 1598 r. i najlepsze lata swojej kariery spędził w Sewilli, pracował w epoce odrodzenia katolickiego, w najbardziej zagorzałym katolickim kraju w Europie: bojowa wiara Hiszpanii została zakorzeniona przez setki lat wojen religijnych, które stopniowo wyparły rządy muzułmańskie. Sewilla, której katedralna dzwonnica została pierwotnie zbudowana jako minaret, szczyciła się, między innymi zakonami chrześcijańskimi, założonymi przez Nolasco mercedarianami, którzy specjalizowali się w ratowaniu chrześcijan pojmanych przez muzułmanów (obie religie zniewalały ludzi przeciwnego wyznania w całym świecie śródziemnomorskim). Jednak mieszkańcy Sewilli nie byli pozbawieni wiedzy o sztuce. To miasto, którego oficjalnym malarzem został Zurbarán, nie tylko posiada dziedzictwo islamskiego designu, ale także wydało na świat ironicznego geniusza portretu Diego Velázqueza. Złoto z obu Ameryk napływało do Sewilli i to bogactwo pomaga wyjaśnić porywający estetyzm Zurbarána. Żaden inny artysta nie stworzył tak wykwintnych przepasek na biodra. Ukrzyżowany Chrystus góruje nad tobą, blade ciało objawia się w ciemności, ale nad jego pachwiną tańczy kwiatowa formacja z czystej białej, świeżo wypranej tkaniny.
Kiedy już dasz się oczarować tej wystawnej przepasce na biodra, wszędzie zaczniesz dostrzegać oko Zurbarána do tkanin. Opętała go biel świętych szat. Święty Serapion, który był torturowany na śmierć podczas Mercedarianskiej misji ratowania chrześcijan, jego pobite ciało jest ukryte pod powiewającym białym żaglem szaty. Obok akrów białego sukna znajdują się niebieskie, srebrne, brązowe i czerwone szaty świętej Kasildy z Toledo, muzułmańskiej księżniczki, która (mówiono) dawała chleb chrześcijańskim więźniom. Kiedy ją złapano, chleb w cudowny sposób zamienił się w kwiaty – co Zurbarán przedstawia z tą samą obserwacyjną błyskotliwością, zamieniając ten obraz świętej w wiosenne święto. To naprawdę popularny obraz – to kolejny powód, dla którego ta wystawa jest tak urzekająca. Jesteś w obecności wielkiej sztuki dla mas, z pasją, która musiała poruszyć ludzi pracy w XVII-wiecznej Sewilli w równym stopniu, jak cię uderzy.
Kubek wody i róża – Francisco de Zurbarán. Zdjęcie: © The National Gallery, Londyn
Jednak Zurbarán ma twardą i przejrzystą przewagę. To hipnotyzujący paradoks, mistyczny artysta katolicki, który maluje z naukową dokładnością. Żył w epoce Galileusza, kiedy teleskop popularyzował nową koncepcję precyzyjnej obserwacji, a jednak przyjął tę naukę o rzeczywistości i uczynił ją metafizyczną, zamieniając naturalną obserwację w objawienie kosmicznej tajemnicy.
Widać to wyraźnie w jego obrazach martwych natur. Wspaniała sala nie tylko pozwala odkryć nowo zidentyfikowane przykłady, ale także zestawia je w wymowny sposób z pięknymi obrazami przedstawiającymi owoce i kwiaty autorstwa jego syna Juana. Podczas gdy ciemne winogrona Juana de Zurbarána eksplorują ziemską bujność, martwe natury jego ojca bezlitośnie oddzielają rzeczy naturalne od sfabrykowanych w wysoce konceptualizowanych, metafizycznych aranżacjach. Cytryny, pomarańcze i różowa róża wyważone na odblaskowej metalowej płytce obok kubka z wodą są ustawione w rzędzie, oddalone od siebie na tle czerni. Jest niesamowity, niesamowity, a jednocześnie namalowany z lustrzaną spostrzegawczością. To w zwykłych rzeczach, w szklance wody, w róży, można dostrzec tajemnicę Boga, mówi Zurbarán. Mieszkali na przeciwległych krańcach Europy, ale można sobie wyobrazić, że mógł dogadać się z Johnem Donne’em: Zurbarán jest poetą metafizycznym malującym farbą.
Przeciągając Cię przez płaszczyznę obrazu… Agnus Dei Francisco de Zurbaran. Zdjęcie: Otero Herranz, Alberto/Photographic Archive Narodowe Muzeum Łąk
Ale co taka sztuka ma dla osób niereligijnych? Powaga życia i śmierci oraz tajemnica bytu, która nie ma sobie równych. W najbardziej poruszającej „martwej naturze” Zurbarána leży przywiązane jagnię przeznaczone na rzeź. Nie możesz zobaczyć, czy jest już martwy, czy też biernie czeka na swój los. Oczywiste jest, że Agnus Dei symbolizuje Chrystusa, ale jest to także prawdziwy baranek, ofiara ludzkiej rzezi, pomalowany w naturalnej wielkości z taką doskonałością, że mógłby być okazem w witrynie. Każda fałda i węzeł polaru jest miękki i wystarczająco gruby, aby można go było dotknąć. Zurbarán prowadzi cię przez płaszczyznę obrazu, by użalić się nad jego cierpieniem. Nie można wymagać więcej od dzieła sztuki.