Strona główna Kultura Di’Anno – recenzja Lost Singer Iron Maiden – oryginalny wokalista metalowego zespołu...

Di’Anno – recenzja Lost Singer Iron Maiden – oryginalny wokalista metalowego zespołu jest trudny do naśladowania | Film

2
0


Ten pełen szacunku, choć (trzeba przyznać) nie do końca pełen szacunku dokument dokumentalny przedstawia sylwetki Paula Di’Anno (ur. Paul Andrews w 1958 r.), wokalisty heavymetalowego zespołu Iron Maiden w latach 1978–1981. Fani zespołu i historycy rocka wiedzą, że chociaż wielbicieli twórczości Di’Anno jest mnóstwo na koncertach i na pierwszych dwóch albumach Iron Maiden, grupa osiągnęła poziom ponaddźwiękowy dopiero po rozstaniu się z nim. Ich przełomowy album, The Number of the Beast, z Brucem Dickinsonem na wokalu, co czyni Di’Anno legendą Stuarta Sutcliffe’a lub Pete’a Best of Maiden, chociaż przez lata grupa przewinęła się przez tak wielu muzyków i współpracowników, porównanie z Beatlesami nie jest dobrze odwzorowane.

Tak czy inaczej, archiwalne nagrania niegdyś studencko wyglądającego Di’Anno w kwiecie wieku, wydzierającego swoje serce przyjemnie chropawym głosem, który bardziej przypominał punk niż klasyczne nucenie metalowe, jest zabawne nawet dla całkowitych nowicjuszy Maiden. Niemniej jednak można zrozumieć, dlaczego nie poszedł na całość, ponieważ gdy widzowie poznają go poprzez oryginalny materiał nakręcony do tego filmu, staje się jasne, że Di’Anno często był postacią hałaśliwą i trudną do pokochania.

Reżyser Wes Orshoski uparcie podąża za nim w mrocznym okresie jego życia – przed, w trakcie i po pandemii Covid-19 – kiedy stan zdrowia Di’Anno poważnie się pogorszył, w tym zwichnięcie kolana, które uniemożliwiało mu chodzenie. Słyszymy od niego wiele narzekań na NHS, która najwyraźniej nie mogła zaplanować dla niego operacji, dopóki jego stan zdrowia nie poprawi się w inny sposób. Następnie chorwacki superfan Stjepan Juras i jego przyjaciele zebrali w ramach crowdfundingu wystarczającą ilość pieniędzy, aby sprowadzić Di’Anno do Zagrzebia, gdzie leczenie jest znacznie tańsze niż równoważna praca prywatna w Wielkiej Brytanii. Ich wysiłki, aby pomóc swojemu bohaterowi wydają się jeszcze bardziej święte, gdy jego zły humor i ogólne skłonności narcystyczne sprawiają, że przeżuwa ich za zarezerwowanie niewłaściwego rodzaju transportu taksówką i ogólnie sprawia mu ból w dupie.

Co ważniejsze, mimo że przeprowadzane są operacje, a kariera Di’Anno w Chorwacji nieco się ożywia, nie trzyma się on programu rehabilitacji i ćwiczeń, po czym ponownie popada w depresję i problemy zdrowotne, zaciągając się papierosami, cały czas narzekając i jęcząc. To jeden z tych filmów, w których główny punkt jest tak nielubiany, że pragnie się, aby kamera odeszła i przez chwilę podążała za kimś innym: na przykład Jurasem lub chorwacką pielęgniarką, która w pewnym momencie zaręcza się z Di’Anno, a potem znika z opowieści. Gdyby tylko doktor zaczął profilować norweskich rockmanów, którzy tworzą zapasowy zespół Di’Anno w Chorwacji, grupę mężczyzn w średnim wieku wyglądających na facetów, którzy zwykle zajmują się informatyką lub uczą fizyki. Ostatecznie każdy z powyższych byłby lepszy niż przeważnie niewdzięczna, użalająca się nad sobą postać centralna.

Di’Anno – Zaginiona piosenkarka Iron Maiden w kinach w Wielkiej Brytanii od 1 maja.