Strona główna Kultura Hej, dzień dobry, jak się masz? autor: Martina Hefter recenzja – hit...

Hej, dzień dobry, jak się masz? autor: Martina Hefter recenzja – hit w Niemczech, który po angielsku wypada słabo | Książki

2
0


Hej, dzień dobry, jak się masz? Martina Hefter wywołał wiele dyskusji w niemieckich kręgach literackich. Książka zdobyła w 2024 r. najbardziej wpływową nagrodę za powieść w kraju i szybko sprzedała się w 80 000 egzemplarzy. Krytycy byli jednak podzieleni: „Die Zeit” porównał uwodzicielską moc książki do przedstawionych w niej oszustów miłosnych, natomiast Deutschlandfunk Kultur skrytykował jej płytkie postacie i monotonne dialogi.

Od razu wciągnęło mnie założenie: zadziorna tancerka w średnim wieku trollująca oszustów romantycznych, by połączyć się z Nigeryjczykiem po drugiej stronie telefonu. Juno jest tancerką baletową, której obsesja na punkcie starzenia się, śmierci i ciała okaleczyła jej osobowość. Kiedy jej kariera dobiega końca i większość czasu spędza na opiece nad chorym mężem Jupiterem, pragnie poczucia sensu. Ale jest przygnębiona, pełna niezbadanego gniewu i poczucia winy. Wszędzie przez swój zjadliwy obiektyw widzi rozkład i oszustwo. Nie mogąc spać, wciąga do rozmowy oszustów miłosnych. „Śmiało, pisz do kobiet, które są na tyle głupie, żeby dać się nabrać” – myśli. „Najważniejsze, że mam odpowiednika”.

Nie jest jednak jasne, co próbuje osiągnąć, udzielając tym mężczyznom długich i zagmatwanych odpowiedzi. Nie bawi się nimi, nie pląta ich we własną sieć i nie marnuje ich czasu. Nie ma zabawy, jak twierdzi, że chce. I żadnych rozmów, tylko zaskakujące tyrady na temat jej własnych dziwnych problemów. Mężczyźni odchodzą. Juno uważa, że ​​wykazała się sprytem.

W końcu spotyka Benu z Nigerii, znanego również jako Owen_Wilson223. Ta przyjaźń, sformułowana jako sedno historii, nigdy nie zbliża się do intymności ani zainteresowania, ponieważ Juno tak naprawdę nie interesuje nic poza swoim starzejącym się ciałem i filmem Melancholia, który Hefter pozwala mu mieć znacznie większą wagę symboliczną, niż powinien.

Szkoda, że ​​Hefter nie poświęcił więcej czasu na wyplątanie Juno z materiału źródłowego. Być może dlatego, że jej bohaterowie jeszcze nie rozkwitli w jej wyobraźni, a autorka nie ujawniła ich warstw, sprzeczności i podtekstów, opisuje wiele rzeczy, które powinny pozostać przemilczane. „Możliwe, że podczas tych pogawędek była prawdziwą Juno” – powiedziano nam. Albo „Juno zadała sobie pytanie, czy tatuaże służyły jej czemuś, czy były substytutem czegoś innego”.

podwójny cudzysłów Mimo że jestem miłośniczką podłych postaci i kobietą w średnim wieku, która podziela wszystkie obsesje Juno, nudziło mi się

W swoich nocnych rozmowach z Benu Juno porusza różne tematy: poezję, taniec, nierówności w dochodach, brak bezpieczeństwa żywnościowego, Nigerię, ale nigdy nie wychodzi poza powierzchowne przesłuchanie tych kwestii. I mimo wszystkich swoich książek o Nigerii nie widzi w Benu niczego więcej niż oszusta. Kiedy dzieli się swoimi planami na przyszłość, jej paranoja natychmiast przejmuje kontrolę: musi robić długie oszustwo i wkrótce będzie potrzebował kapitału.

Gdyby ta skazana na porażkę dynamika mogła się rozwinąć i rozwinąć, mogłaby nadać niuans charakteru Juno, która jest wyraźnie oddana Jowiszowi i której życie jest pełne interesujących nierównowagi sił. Zamiast tego Hefter pozwala, aby ta szansa wymknęła się spod kontroli i wciąż wskazuje na starzejące się ciało Juno, zbliżającą się śmierć Jowisza i całą naszą śmierć. Na ostatnich czterech stronach opisana jest wewnętrzna zmiana Juno – że życie toczy się w próbach, a nie na scenie. Że mogła być przyjaciółką Benu. Że melancholia zniknęła, ale wszystko wydaje się nadpisane i niedoceniane.

Czy jest tu jakiś podtekst, który być może nie został przeniesiony do tłumaczenia? Czy czytam ostrą krytykę nieświadomej białej kobiety, której brak zaufania do wszystkich dookoła i wstręt do starzejącego się siebie zasłoniły jej ofertę prawdziwej przyjaźni tylko dlatego, że nierówna sytuacja finansowa może oznaczać, że będzie musiała zapłacić trochę pieniędzy? W końcu w to nie wierzę. Ponieważ pomimo wszystkiego, co wiemy o życiu Juno i jej powierzchownych myślach, nie mamy żadnego pojęcia o jej wyjątkowej naturze (lub Benu). A ponieważ ja, miłośniczka podłych charakterów i kobieta w średnim wieku, która podziela wszystkie obsesje Juno, nudziłam się. Podobnie jak Benu na ostatniej stronie powieści, już o niej zapomniałem.

Dina Nayeri jest autorką książki A Happy Death, która ukaże się w 2027 roku. Hej, dzień dobry, jak się masz? Martiny Hefter, przetłumaczone przez Lindę Gaus, wydawane jest przez Fig Tree (14,99 funtów). Aby wesprzeć Guardiana, zamów swój egzemplarz na stronie Guardianbookshop.com. Mogą obowiązywać opłaty za dostawę.