Strona główna Kultura Recenzja Kacey Musgraves: Middle of Nowhere – zmęczona, zakorzeniona i ironiczna, to...

Recenzja Kacey Musgraves: Middle of Nowhere – zmęczona, zakorzeniona i ironiczna, to jej najbogatszy album od czasu Złotej Godziny | Kacey Musgraves

3
0


Siódmy album Kacey Musgraves jest jak westchnienie ulgi. Od pryzmatycznego cudu country-popu „Złota godzina” z 2018 roku Teksańczyk walczył o utrzymanie się w popie: „Star-Crossed” z 2021 roku połączył przesadnie koncepcyjne piosenki o rozstaniu z niewyraźną muzyką; Deeper Well z 2024 r. była słabą latte o ludowym kawiarnianym charakterze i bezosobowym przekazie terapeutycznym. Middle of Nowhere przerywa całą widowiskowość. Subtelnie zaaranżowane, zabarwione westernowym swingiem i tradycyjną meksykańską muzyką, dyskretne brzmienie nawiązuje do wiejskich korzeni Musgravesa i stanowi eleganckie tło dla tych pięknie znużonych piosenek o rozliczeniu się ze złudzeniami: w utworze tytułowym Musgraves brzmi wspaniale jak Aimee Mann, mistrzyni tematu.

Grafika dla Middle of Nowhere

Ale jej haki wciąż uderzały. Ciepły, iskrzący I Believe in Ghosts wydaje się stworzony dla zmęczonych stoików, by kopać go razem na zakurzonym parkiecie; hymn femcel Dry Spell łączy niezachwiany, rytmiczny galop ze spojrzeniem z odległości tysiąca jardów, gdy Musgraves ubolewa nad „Jestem taki samotny przez duże H” – ma na myśli napalony, to zdanie nie działa, dopóki nie pomyślisz: może minęło tak dużo czasu, że nawet nie pamięta tego słowa. A spartańskie aranżacje pozwoliły dostrzec więcej konwersacyjnego dowcipu i spojrzenia z boku Musgravesa. Pełen nadziei romans „Powrót do wozu”, w którym kobieta przysięga, że ​​jej przyłapany mężczyzna się zmienił, i słodki, stalowy powiew „Najsamotniejszej dziewczyny”, w którym inna upiera się, że jest szczęśliwa sama, to dwie strony tej samej delikatnie odwróconej monety: na ile sposobów musimy się oszukiwać, aby sobie poradzić? Horses and Divorces to country Girl, So Confusing: pojednawczy – choć hałaśliwy – duet ze starą wrogą Mirandą Lambert, w którym rozbrzmiewa lekkość odpuszczania.