Strona główna Kultura Recenzja więźnia – Kapow! Wysięgnik! Strzelaj-strzelaj! Co to za głupia zabawa |...

Recenzja więźnia – Kapow! Wysięgnik! Strzelaj-strzelaj! Co to za głupia zabawa | Telewizja

4
0


No cóż, Więzień jest głupi. To świetna zabawa. Ale co – czy to głupie. Mam przez to na myśli, że gdyby w nowym sześcioczęściowym thrillerze akcji o więźniu i jego eskortującym strażniku skutych razem kajdankami i uciekających, był to człowiek, można by pomyśleć – cóż, to głupie, ale nie rzucające wyzwania i wystarczająco przyjemne towarzystwo. Może zostanę. Może tego nie zrobię. Można by pomyśleć coś bardzo podobnego.

Konfiguracja więźnia jest prosta. Najpierw spotykamy strażniczkę więzienną Amber (Izuka Hoyle, jest za dobra na ten materiał, ale jest młoda, w dobrej kondycji i nic mu się nie stanie), gdy żegna się ze swoim dzieckiem, zostawia je pod opieką ojca Olly’ego (Finn Bennett, który miał już niezłe rzeczy i powinien spróbować jeszcze raz) i ponownie dołącza do zespołu strażników więziennych po sześciomiesięcznym urlopie macierzyńskim.

Ona, czego zupełnie nie zrobiłbyś pierwszego dnia po powrocie do domu po sześciu miesiącach urlopu macierzyńskiego, zgłasza się na ochotnika do dodatkowej pracy, w której obowiązują nadgodziny. Ona i jej koleżanka zostają wysłane, aby odebrać specjalnego więźnia, którego należy przetransportować w nocy z odizolowanej kryjówki do Old Bailey. Aby było całkowicie jasne, że coś pójdzie nie tak, umieszcza rodzinne zdjęcie na osłonie przedniej szyby furgonetki.

Izuka Hoyle i Tahar Rahim w Więźniu. Zdjęcie: Stephen Barham/Sky UK Limited

Tymczasem my, widzowie, uczymy się – wielokrotnie – od dużej grupy mężczyzn w białych koszulach i jednej kobiety, których cały opis postaci prawdopodobnie brzmiał: „Zatwardziała rozwódka. Nie bierze jeńców” i nikt nawet nie zauważył tej kalamburu, a już zwłaszcza autor. Mężczyznami kieruje Alex (w tej roli, w niewytłumaczalny sposób, szanowany aktor Eddie Marsan), a kobieta Josephine (w tej roli, w równie niewytłumaczalny sposób równie szanowana aktorka Catherine McCormack), jest ich szefową. Razem tworzą narodową Jednostkę ds. Przestępczości i poświęcili ostatnie siedem lat zjednoczenia przestępczości na obalenie szefa Syndykatu Przestępczego Pegasus, Harrisona Dempseya (Brían F O’Byrne), który jest dominującą, przekonującą postacią pośród narastającego chaosu.

Rozpoczął się jego proces – pod zarzutem bycia totalnym złym. Jego powodzenie zależy, jak zawsze rozumiem, w procesach szefów konglomeratów przestępczych, całkowicie od zeznań jednego człowieka: Tibora Stone’a (Tahar Rahim). Był płodnym zabójcą kontraktowym Dempseya („47 potwierdzonych zabójstw” – mówi Alex. „A to tylko te, o których wiemy.” „Czekaj” – mówię. „Czy masz na myśli, że są inne potwierdzone zabójstwa, o których nie wiesz? W takim razie jaka jest twoja definicja słowa „potwierdzone”? Czy właśnie powiedziałeś to samo dwa razy? Nie mów mi, żebym nie był pedantyczny! Zamiast tego napisz poprawnie! Tcch!). Choruje także na cukrzycę typu 3, czyli taką, w przypadku której za każdym razem, gdy pojawia się większe niebezpieczeństwo, potrzebny jest zastrzyk insuliny.

W niewytłumaczalny sposób… Eddie Marsan w „Więźniu”. Zdjęcie: Robert Viglasky/Sky UK Limited

To oczywiście jest ten mężczyzna, którego Amber obecnie trzyma na tylnym siedzeniu swojej furgonetki, furgonetka z rodzinnym zatrzaskiem na przedniej szybie i, och, zbrodnia, co to jest? Zasadzka, mówisz? Podczas gdy ludzie z UMK wciąż są zajęci powtarzaniem widzowi, że jeśli Stone tam nie dotrze, Dempsey wyjdzie na wolność, a ich śledztwo pójdzie na marne? Nic! Czekaj, nadal nie rozumiem, możesz powtórzyć? Och, jesteś. Wiesz, właściwie żartowałem. Nieważne. Trwa zasadzka.

Kapow! Wysięgnik! Strzelaj-strzelaj! Van się przewrócił! Uzbrojona eskorta eskorty ma przewagę liczebną i uzbrojoną (w innym miejscu dzieje się cały magazyn broni do drukarek 3D). Amber stara się uwolnić więźnia z furgonetki i skuwa ich kajdankami, aby powstrzymać go przed ucieczką. Och, Amber, ty szlachetny głupcze! Odłamek Tildy Swinton, którą poznamy jako Ninę (Leonie Benesch), jest na ich tropie i pozostaje na nim przez większą część czasu.

Stąd stale rosnąca masa scen akcji, zastrzyki insuliny w coraz bardziej nieprawdopodobnych okolicznościach, arogancki spadkobierca Dempseya wtrącający się, rany opatrzone bez znieczulenia, Amber musi zadać sobie pytanie, jak bardzo narazi się na szwank swojej etyki, aby chronić złego człowieka (a kto w ogóle jest złym człowiekiem? Wchodzi głęboko, stary), podejrzenie kretów na UMK („To będzie cię kosztować wszystko!”) i niezwykle wysoki odsetek słabych występów, które nie są w stanie wykorzystać najlepiej i tak już złego skrypt. Ale wygląda elegancko, a kto ma dość energii, żeby cały czas dbać o charaktery i sens albo o to, dlaczego człowiek miałby przejeżdżać po szybach szklanego dachu, zamiast po belkach pomiędzy nimi, czy w ogóle o czymkolwiek, dużym czy małym? To film akcji, w którym udało się skompresować podstawy – zobacz „Kapow! Boom!” powyżej – ale nie wdawaj się w szczegóły. To dwie i pół gwiazdki, ale połowa wpadła w jedną z dziur fabularnych i nie da się jej uratować.

Więzień został wyemitowany w Sky Atlantic i jest dostępny w teraz