Strona główna Sport W lidze MLS będzie mniej zawodników z Pucharu Świata w USA niż...

W lidze MLS będzie mniej zawodników z Pucharu Świata w USA niż kiedykolwiek. I tak jego wpływ jest odczuwalny | USA

23
0


Kiedy reprezentacja Stanów Zjednoczonych mężczyzn udała się do Francji na Mistrzostwa Świata w 1998 roku, w 22-osobowym składzie znalazło się 16 zawodników Major League Soccer. Było to w dużej mierze zgodne z projektem. Historia ligi MLS rozpoczęła się w 1996 roku jako spełniona obietnica złożona FIFA przez US Soccer w sprawie prawa do organizacji Mistrzostw Świata w 1994 roku. Następnie nowa liga zaczęła gromadzić jak najwięcej zawodników z reprezentacji narodowej.

W bez zwycięstwa i radości turnieju w 1998 roku, najeżonego kłótnią, Amerykanie w trzech meczach fazy grupowej grali z graczem MLS 21 razy, średnio po 7 na wyjściowy skład. Od tego czasu liczba ta wykazuje tendencję spadkową. W drodze do ćwierćfinału Pucharu Świata w 2002 roku, ustanawiając nowoczesny rekord programu, w pięciu meczach w USA startowało średnio 5,4 zawodników MLS. W 2006 roku było to 3,33. Do 2010 roku liczba ta spadła do dwóch; a w 2022 r. tylko jeden. W Katarze ostatni mecz fazy grupowej USMNT przeciwko Iranowi był w rzeczywistości pierwszym od założenia ligi, kiedy zespół nie wystawił na mistrzostwa świata żadnych zawodników MLS.

Wyjątkiem w tej tendencji były Mistrzostwa Świata w 2014 r., podczas których średnio 4,75 graczy MLS startowało w barwach Stanów Zjednoczonych w czterech meczach w Brazylii. Ale to było pozostałością wspólnych wysiłków MLS mających na celu zwabienie kilku znanych zawodników reprezentacji narodowych ogromnymi kontraktami – dzięki temu Clint Dempsey wyciągnął z Tottenhamu, a Michael Bradley z Romy i dostarczył ich odpowiednio do Seattle Sounders i Toronto FC.

Jest całkowicie prawdopodobne, że tego lata tylko dwóch zawodników MLS wystartuje w Pucharze Świata na własnym boisku: albo Matt Freese (NYC FC), albo, co jest mniej prawdopodobne, Matt Turner (New England Revolution) na bramce; oraz 38-letni obrońca Tim Ream (Charlotte FC). Każdy inny rodzimy gracz wydaje się być dublerem, jeśli w ogóle ma zamiar grać. Dotyczy to nawet ukochanego spitfire’a głównego trenera Mauricio Pochettino, Diego Luny (Real Salt Lake). Choć Pochettino uwielbia intensywność i stanowczość Luny, trudno sobie wyobrazić go, jak zaczyna grę od któregokolwiek z dwóch zawodników, na przykład Christiana Pulisica, Westona McKenniego czy Malika Tillmana – zakładając, że Jankesi w ogóle ustawią się w układzie, w którym para ofensywnych pomocników znajduje się pod samotnym napastnikiem.

Co mamy sądzić o stopniowym zmniejszaniu się zasięgu MLS? Istnieje pokusa, aby traktować mundial jako referendum. To naturalne, ponieważ czteroletnia kadencja tego megawydarzenia jest tym, według czego sport zatrzymuje czas. Ale czy można w tym doszukać się sensu?

W pewnym sensie tak. Biorąc pod uwagę mistrzostwa świata rozgrywane pomiędzy dwoma krajami tworzącymi MLS, Stanami Zjednoczonymi i Kanadą, jaskrawo oczywiste będzie, jak niewielu zawodników ligi znajdzie się w składzie USMNT.

Ale to nie oznacza, że ​​odciski palców MLS nie będą na całym zespole. Wpływ ligi leży teraz gdzie indziej; mianowicie pod względem liczby zawodników Pucharu Świata, którzy przeszli przez akademie MLS i w wielu przypadkach rozpoczęli karierę zawodową w pierwszych zespołach tej ligi.

Aby wszystko było proste, skorzystajmy z niezwykle przydatnych prognoz składów USMNT World Cup opracowanych przez Twoje własne stanowisko piłkarskie Guardian US. Spośród 27 zawodników, których uznaliśmy za „wchodzących w skład” lub „poddanych debacie” – których liczba na turniej została zredukowana do 26 poprzez rezygnację z samotnego bramkarza – 19 zostało opracowanych przez akademie MLS. Dwadzieścia, jeśli liczyć jeden sezon, który Tim Weah spędził w młodzieżowej drużynie New York Red Bulls, czego prawdopodobnie nie powinniśmy i nie zrobimy. To o kilka więcej niż w składzie na rok 2022, kiedy liczba produktów akademii MLS wynosiła 16.

Tak naprawdę na prawdopodobnej ostatecznej liście zawodników, którzy dorastali w innych krajach, tylko gracze posiadający podwójne obywatelstwo, nie zostali stworzeni przez MLS. To znaczy, z jednym bardzo godnym uwagi wyjątkiem: Christian Pulisic, który przeprowadził się do Niemiec jako nastolatek i przeszedł przez akademię Borussii Dortmund.

W przeciwieństwie do roku 2014, w okresie poprzedzającym wielkie wydarzenie w lidze MLS nie sprowadzono do domu żadnych uznanych zawodników (poza napastnikiem Toronto FC Joshem Sargentem, który prawdopodobnie i tak nie dostanie się do kadry na Puchar Świata). Zatem prawdopodobnie nie będzie szansy, aby zobaczyć amerykańskie gwiazdy Pucharu Świata – jeśli któraś z nich wyłoni się lub ugruntuje się w świadomości głównego nurtu – na lokalnym stadionie MLS.

Może to utrudnić przyciągnięcie nowych fanów. Jest to jednak strategia, świadoma lub nie, zgodna z szeroko stosowaną, długoterminową polityką ligi, polegającą na inwestowaniu w inkubowanie zarówno młodych zawodników z kraju, jak i młodych talentów z reszty półkuli, zamiast w pogoni za najdroższymi zawodnikami.

Poza tym to wcielenie amerykańskiej drużyny Pucharu Świata może nie być zespołem z bardzo dużym piętnem w MLS, ale mimo to w większości będzie miało DNA MLS.

Książka Leandera Schaerlaeckensa na temat męskiej drużyny narodowej Stanów Zjednoczonych w piłce nożnej, The Long Game, ukaże się 12 maja. Można go zamówić w przedsprzedaży tutaj. Wykłada na Uniwersytecie Marist.