Strona główna Sport Niewłaściwie ulokowane pozytywne nastawienie Slota nie pokrywa się z trudną rzeczywistością sezonu...

Niewłaściwie ulokowane pozytywne nastawienie Slota nie pokrywa się z trudną rzeczywistością sezonu Liverpoolu | Liverpool

6
0


„Porażka jest wielka” – powiedział Ryan Gravenberch, trawiąc porażkę w Lidze Mistrzów z Paris Saint-Germain, która zapewniła Liverpoolowi zakończenie sezonu bez trofeum. Był to bardziej odpowiedni opis trudnej sytuacji zespołu niż upieranie się Arne Slota, że ​​przyszłość wygląda jasno i rzeczywistość, której główny trener nie może uniknąć, niezależnie od tego, czy zapewnione zostaną kwalifikacje do Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie, czy nie. Tak jak być musi.

Porażka jest nie do pomyślenia w przypadku klubu, którego model biznesowy zależy od lukratywnych strumieni przychodów i zespołu, który 12 miesięcy temu miał w galopie zdobyć tytuł Premier League, a następnie został przebudowany za prawie 450 milionów funtów. Biorąc pod uwagę fakt, że w kwalifikacjach znajduje się piątka najlepszych zawodników, Chelsea wycofuje się z rozmów pod wodzą Liama ​​Roseniora i ma pięciopunktową przewagę nad Brentford i Evertonem na sześć meczów przed końcem, przegapienie tego byłoby upokarzającym ostatecznym ciosem dla Liverpoolu. Obrona Slota, który zapewnił sobie trzeci sezon w celu zarządzania transferem Liverpoolu, byłaby nieskuteczna.

Niedzielne derby Merseyside, pierwsze rozegrane na stadionie Hill Dickinson, nabrały dla Slot ogromnego znaczenia. Ale nie tylko po wtorkowym odpadnięciu z Ligi Mistrzów. Wizyta w Evertonie stanowi zakończenie tego, co od dawna uważano za decydujący dla niego okres – sekwencji pięciu meczów w 16 dni, które miały określić kurs Liverpoolu w Pucharze Anglii i Lidze Mistrzów oraz wzmocnić – lub podważyć – ich roszczenia do miejsca w pierwszej piątce. Pierwsze cztery mecze przyniosły trzy porażki, dwa wyjścia z rozgrywek przy łącznym wyniku 8:0, dwa różne plany gry przeciwko PSG, które nie zadziałały, oraz jedno zwycięstwo ligowe zainspirowane 17-letnim Rio Ngumoha.

Dyrektor sportowy Liverpoolu, Richard Hughes, który zatrudnił Andoniego Iraolę w Bournemouth, był obecny na Anfield i był świadkiem, jak drużyna odważnie grała przeciwko mistrzom Europy, ale po raz kolejny znacznie słabiej osiągnęła swoje xG – w tym przypadku 1,94. Powtarzające się niedociągnięcia nie są historią pechową. Nieszczęściem była strata Hugo Ekitiké z powodu podejrzenia kontuzji Achillesa, kiedy w 27. minucie upadł, gdy nie było przy nim nikogo. Jeśli w nadchodzących dniach najgorsze obawy Liverpoolu potwierdzą się, Eketiké, będący jednym z niewielu plusów po kosztownym transferze zeszłego lata, jest mało prawdopodobne, aby w tym roku zagrał ponownie.

Hughes z pewnością słyszał brawa dla wysiłków Liverpoolu, które powitano po ostatnim gwizdku. Większe wsparcie było dla zespołu i jego występów na stadionie, tam, gdzie ma to znaczenie, niż w mediach społecznościowych, gdzie nie ma to większego znaczenia. Zda sobie sprawę, że kontuzja Ekitiké jest ostatnią z długiej listy problemów, które nękały klub w tym sezonie. Nieobecność czołowego strzelca drużyny oznaczałaby, że nowa linia frontu o wartości 320 milionów funtów, która wzbudziła ogromne oczekiwania – Alexander Isak, Ekitiké i Florian Wirtz – zagrali razem 115 minut do końca sezonu.

Hughes widziałby również, że decyzja Slota o wystawieniu Isaka po raz pierwszy od czterech miesięcy przeciwko PSG nie opłaciła się. Podobnie decyzja o przejściu na piątkę obrońców po raz pierwszy i jedyny w jego rządach w Liverpoolu nie miała miejsca w pierwszym meczu na Parc des Princes. Wyjaśnienie Slota dotyczące wystawienia Isaka na boisko było logiczne – napastnik miał na boisku od 45 do 55 minut i mógł strzelić wczesnego gola, którego pragnął Liverpool – ale pięć dotknięć podsumowało minimalny wpływ napastnika przed zmianą w przerwie. Ćwierćfinał Ligi Mistrzów przeciwko najlepszej drużynie w Europie to nie miejsce na eksperymenty.

Alexander Isak (z prawej) walczy o piłkę z obrońcą PSG Marquinhosem. Zdjęcie: Paul Ellis/AFP/Getty Images

„Dobrze, że Alex wrócił” – powiedział Slot po rewanżu. W tamtym czasie brzmiało to jak ołowiany balon o wartości 125 milionów funtów zrzucony na żałosną noc, co było niewłaściwie ulokowanym pozytywnym nastawieniem towarzyszącym zapewnieniu Slota: „Przyszłość rysuje się bardzo jasno dla tego zespołu, dla tego klubu. Pokazaliśmy, że możemy konkurować z mistrzami Europy na naszym stadionie”.

Jednak gdy Ekitiké odpadł, a Liverpool potykał się na początku sezonu, podobnie jak przez cały sezon, sprawny Isak mógł udowodnić różnicę pomiędzy kwalifikacją do Ligi Mistrzów a upokorzeniem. Isak i Wirtz zalegają ze spłatą wygórowanych opłat transferowych, nawet biorąc pod uwagę poważną kontuzję tego pierwszego, po znacznie rozczarowaniu. Naszym zadaniem jest zapewnienie funkcjonowania tej linii zaopatrzenia w ostatnich sześciu meczach.

W wywiadzie dla holenderskiego dziennika Ziggo Sport Gravenberch nie próbował osładzać odejścia Liverpoolu. Zapytany, czy akceptowalne jest odpadnięcie przez tak imponującą drużynę jak PSG, pomocnik Liverpoolu odpowiedział: „Nie, właściwie nie. To rozczarowujące. Musimy się podnieść, bo czeka nas niedziela. Mamy jeszcze sześć meczów w lidze i chcemy po prostu zagrać w Lidze Mistrzów w przyszłym roku. Musimy dać z siebie wszystko.

„Mieliśmy trochę pecha, podczas gdy w zeszłym roku wiele rzeczy układało się po naszej myśli. W tym roku mamy wrażenie, że spotykamy się tylko z porażkami – (traciąc) wiele bramek w ostatniej minucie, nie wykorzystując własnych szans, gdy gramy dobrze. To po prostu trudny sezon… ostatecznie chcesz zdobyć trofeum, ale jeśli nie masz tego w sezonie takim jak ten, który mamy teraz, możesz się tylko z tego uczyć. „