Jak każdy dziennikarz mający nieomylny nosa do niecodziennych artykułów, moje zainteresowanie gwałtownie wzrosło ogłoszeniem w tym tygodniu przejazdu autobusem za 95 dolarów. Jakie wspaniałe wyposażenie mogłoby uzasadnić cenę 70 funtów za półgodzinną podróż z południowego Bostonu do Foxborough? Shiatsu na siedzeniu? Taras przy basenie? Pięciodaniowe doznanie kulinarne? Krótka, ale poruszająca scena Céline Dion w przejściu? Przynajmniej czułem, że jestem winien mojemu zawodowi, aby się tego dowiedzieć.
Niestety, po bliższym zbadaniu, Boston Stadium Express uruchamiany na tegoroczne Mistrzostwa Świata wydaje się być całkowicie regularną podróżą całkowicie regularnym autobusem z całkowicie normalnymi miejscami siedzącymi. Twój bilet bezzwrotny – bez zniżek dla dzieci – uprawnia Cię po prostu do podwiezienia Cię 15 minut spacerem od ziemi i ponownego odebrania z tego samego miejsca. Krótko mówiąc, nie ma bardziej złożonego powodu, dla którego komitet organizacyjny Bostonu pobierałby opłatę w wysokości 70 funtów niż fakt, że może, a Puchar Świata zdarza się tylko raz, a jeśli nie chcesz płacić, zrobi to ktoś inny.
W każdym razie, jeśli zdarzy ci się mieć cenny bilet na mecz Szkocji z Marokiem lub Anglii z Ghaną, jak inaczej się tam dostaniesz? Opłata za miejsce parkingowe wynosi 129 funtów, a w ćwierćfinale wzrasta do 199 funtów. Taksówka będzie prawdopodobnie spokojniejsza. Jeśli masz znajomego, który ma samochód, nie będzie mógł Cię podwieźć. I być może nic z tego nie ma większego znaczenia w szerszym kontekście tego brudnego i żałosnego turnieju, groteskowego eksperymentu z sępim kapitalizmem i autorytarnym nadmiernym zasięgiem.
Ale czasami, wiesz, liczą się małe szczegóły. Dotychczasowe doniesienia o cenach mistrzostw świata koncentrowały się na najważniejszych biletach: 516 funtów na mecz Anglii z Chorwacją, 8333 funtów na finał w East Rutherford, uważany za najdroższy bilet na mecz piłki nożnej, jaki kiedykolwiek sprzedano. I uczciwie, są to sumy pieniędzy, które przyciągają uwagę na pierwszych stronach gazet: zmieniające życie sumy pieniężne będące nagrodami z gier, podbijane przez nieprzejrzysty i żarłoczny dynamiczny model cenowy. Niemniej jednak, czy ktoś naprawdę ma obecnie pojęcie, ile powinien kosztować bilet na finał Pucharu Świata? Dla kontrastu, wszyscy dostajemy autobus. Podróż autobusem jest powszechnie rozumianą jednostką wartości, dlatego też naliczanie jej premii FIFA jest szczególnie, celowo, obrzydliwe.
I nie ma wątpliwości, że jest to rzeczywiście premia FIFA, cecha charakterystyczna modelu finansowego, w którym organ zarządzający piłką nożną wysysa praktycznie cały wymierny zysk, obciążając miasta-gospodarzy praktycznie wszystkimi wymiernymi kosztami. FIFA zabiera cały dochód ze biletów. FIFA przejmuje cały dochód z transmisji. FIFA przejmuje dochody ze sprzedaży towarów i koncesji. FIFA bierze nawet pieniądze za parkowanie. Tymczasem gospodarze ponoszą wszystkie dodatkowe koszty infrastruktury, od parków kibiców, przez zwiększone środki bezpieczeństwa, po eskortę policji dla sędziów.
Jest to w istocie atak na wzór tłumu, zmuszający samorządy lokalne do stosowania coraz bardziej kreatywnych sposobów odzyskiwania znacznych udziałów. Boston w żadnym wypadku nie jest tutaj wyjątkiem. Według raportu „The New York Times” przewoźnik New Jersey Transit planuje pobrać ponad 100 dolarów (74 funtów) za przejazd pociągiem z Penn Station na stadion MetLife, gdzie Anglia rozgrywa swój ostatni mecz grupowy. Następnie mamy wtórny rynek odsprzedaży, na którym bilety sprzedawane po wartości nominalnej można sprzedać po wyższej marży, a FIFA otrzymuje hojną 15% obniżkę po obu stronach. Rzeczywiście, Gianni Infantino bardzo się tym zachwycał, gdy przemawiał na tegorocznym Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. „To niesamowite, ponieważ naprawdę pokazuje, jaki wpływ mają Puchar Świata” – powiedział.
Kibice będą musieli zapłacić 70 funtów za półgodzinną podróż z południowego Bostonu do Foxborough, aby zobaczyć Anglię grającą z Ghaną. Zdjęcie: Nick Potts/PA
W rezultacie powstał Puchar Świata wyjątkowy w dzisiejszych czasach: taki, który ostatecznie nie kryje swojej pogardy dla płacącej publiczności, swojego celu polegającego na przepoceniu swojego monopolistycznego majątku i zamiarze uczynienia widza tak pozbawionym radości i wyzysku, jak to tylko możliwe. Można to również dostrzec w zakazach podróżowania nałożonych na cztery konkurujące kraje (Wybrzeże Kości Słoniowej, Haiti, Iran i Senegal), celowo wrogim procesie wjazdu, wciąż żywym zagrożeniu nalotami organów imigracyjnych i celnych na miasta-gospodarze. Jeśli Rosja 2018 i Katar 2022 były w ich sercu wielkimi ćwiczeniami sportowego prania, eleganckimi aktami perswazji, to Ameryka 2026 to Puchar Świata, który aktywnie was nienawidzi, który wymachuje ciemnością swojego późnokapitalistycznego serca jako dumną odznaką honoru.
I szczerze, co zamierzasz z tym zrobić? Nie oglądać? Nie obchodzi Cię to? Bojkot? W ostatnich miesiącach kibice piłki nożnej w tym kraju wzywali do lobbowania w Związku Piłki Nożnej, aby wykorzystał swoje skromne wpływy w korytarzach władzy do… cóż, nie jest to do końca jasne. Uderz w bęben za bilety za 30 funtów? Przekonać FIFA do obalenia całego modelu finansowania? Mam nadzieję, że połączone siły Infantino i Donalda Trumpa uginają się i załamują w obliczu nieprzezwyciężonej presji ze strony Debbie Hewitt?
Być może wszystko to wydaje się szczególnie rażące ze względu na wyjątkowy status kulturowy mistrzostw świata: wydarzenia, które teoretycznie powinno należeć do nas wszystkich. Tak naprawdę być może prawdziwym dziedzictwem tego turnieju – i to mającym konsekwencje wykraczające daleko poza piłkę nożną – będzie ujawnienie pogardy, jaką silni otaczają bezsilnych. Przez wiele lat wielu fanów żywiło złudzenie, że inwestycje i wzrost to korzyść netto: że sport może zebrać owoce szalejącego kapitalizmu, zachowując jednocześnie swoją podstawową istotę, trochę skóry w grze.
No cóż, oto Puchar Świata, w którym bierze udział 48 drużyn, trwający dłużej niż wiele wojen, podczas którego większość największych graczy będzie wyczerpana, oglądany przez fanów wyciskanych z każdego grosza, jaki są w stanie wypluć, przewożonych na stadion autobusami za 70 funtów, znoszących upokorzenie w długich kolejkach i zmuszonych do pokazywania amerykańskiej służby celnej swojej historii w mediach społecznościowych. I może w dziwny sposób powinniśmy być wdzięczni. W swojej bezwstydnej chciwości i źle skrywanej pogardzie dobrzy mężczyźni i kobiety z FIFA przynajmniej porzucają fasadę i pokazują nam, co naprawdę myślą.