Strona główna Wiadomości Recenzja drugiego sezonu Beef – najlepszy program w telewizji staje się niesmacznym...

Recenzja drugiego sezonu Beef – najlepszy program w telewizji staje się niesmacznym zdzierstwem Białego Lotosu | Telewizja

10
0


Być może będziemy musieli zacząć nazywać to syndromem zaburzenia białego lotosu. Jest to stan rozprzestrzeniający się w systemie zamówień telewizyjnych, odkąd pięć lat temu Mike White zadebiutował swoją znakomitą antologią, w której dramat powstaje poprzez umieszczenie biedniejszych Amerykanów obok bogatszych Amerykanów w miejscu, do którego ci drudzy decydują się przyjechać, a ci pierwsi nie mogą uciec. W The White Lotus są pracownikami i gośćmi rozmaitych luksusowych kurortów. W Sirens, osobiści asystenci kabillionaires. Kimkolwiek jest Nicole Kidman, mogą to być samotne matki z dziećmi w placówkach opiekuńczych w szkołach z ubraną w kaszmir elitę, służące emigrantów pielęgnujące sekretne smutki w luksusowych apartamentach, masażystki i inni usługodawcy w ekskluzywnych rekolekcjach spa lub wykorzystywane lub molestowane seksualnie nianie ludzi, którzy nie myślą o wykorzystywaniu lub nękaniu swoich niani. W produkcjach innych niż Kidman zawziętymi awatarami widzów mogą być także gliniarze, borykający się z problemami pisarze lub naukowcy. Chyba że pracownik naukowy jest profesorem etatowym, w takim przypadku słabszy staje się studentem molestowanym seksualnie, który prawdopodobnie powinien założyć związek zawodowy z nianiami.

Sfrustrowani tym, dokąd zaprowadziło ich życie… Oscar Isaac jako Josh i Carey Mulligan jako Lindsay w „Wołowinie”. Foto: Netflix

Teraz mamy drugi sezon Beef, który dołącza do tłumu. Pierwsza, w której wystąpili Steven Yeun i Ali Wong, którzy odnieśli najlepsze sukcesy w swojej karierze, spotkała się z niemal powszechnym uznaniem jako historia drobnej sprzeczki na parkingu pomiędzy ich dwójką bohaterów, która stopniowo przekształciła wiarygodną małostkowość w wiarygodny psychodramę, która osiągnęła operowy punkt kulminacyjny. W nowym filmie Carey Mulligan i Oscar Isaac wcielają się w małżeństwo nadzorujące prowadzenie luksusowego klubu country. Josh jest dyrektorem generalnym (z zamiłowaniem do hazardu i dziewcząt z kamerkami), Lindsay jest projektantką wnętrz i gospodynią (ze skłonnością do przywracania statusu społecznego, jaki miała jako posho w rodzinnej Anglii i lodowatą bezwzględnością). Oboje są sfrustrowani tym, dokąd zaprowadziło ich życie – tak blisko prawdziwych pieniędzy, a jednocześnie tak daleko od ich posiadania.

Z ich niezadowoleniem w wieku średnim kontrastują nowo zaangażowani, nisko zawieszeni pracownicy Austin (Charles Melton), osobisty trener, i Ashley (Cailee Spaeny), gofer na polu golfowym. Kiedy para jest świadkiem – i rejestruje kamerą w telefonie – kłótni między Joshem i Lindsay, która może zagrozić pozycji Josha w klubie, wykorzystują to, aby szantażować go, aby awansował Ashley, aby mogła uzyskać ubezpieczenie zdrowotne potrzebne do leczenia choroby.

Mr Muscle… Charles Melton jako Austin w „Wołowinie”. Foto: Netflix

Następuje eskalacja. Nie tylko pod względem fabuły, ale i całości. Pojawia się coraz więcej postaci i komplikacji, takich jak nowa właścicielka klubu i jej odpowiedzialność za męża, nowy trener tenisa i jego poboczne sprawy, miłość do Austina, rosnące długi i wiele, wiele więcej. Za dużo. W przeciwieństwie do oryginalnej serii, ta zaczyna się rozrastać, a napięcie rozprzestrzenia się, zamiast narastać wokół głównej historii.

Wiele wskazuje się na – napięcia rasowe, starzenie się (szczególnie w przypadku kobiet), niepewność zatrudnienia na wielu stanowiskach pracy, tęsknotę za bezpieczeństwem i gorycz, jaką niesie ze sobą brak bezpieczeństwa, zasadniczą deprawację amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej – ale nic nie jest nigdy zadowalająco przesłuchane. Korupcja rodzi korupcję, dowiadujemy się. Miłość jest krucha. Ludzie są słabi i przekupni. Naśladowanie lepszych – a przynajmniej bogatszych – nigdy nie kończy się dobrze. Ale niektórzy ludzie są naprawdę, naprawdę bogaci i jeśli będziesz się z nimi stykać wystarczająco długo, nie będziesz w stanie powstrzymać się od prób.

Co jest, wiesz, wystarczającą prawdą. Ale to nie jest nowa informacja i wiele z nich zostało już wcześniej lepiej udramatyzowanych – zwłaszcza w przypadku Beef i The White Lotus (a nawet niektórych występów Kidmana). Jest też fakt, że prawie wszystkimi w nowej serii trudno się przejmować. Lindsay to zimny, rozpieszczony bachor. Josh jest słaby (i pomimo talentu Izaaka jest niczym więcej niż zbiorem niebudujących cech, a smutek po stracie matki jest gwarantowanym elementem serialu). Austin to enigmatyk (którego głupota czyni go nieprzekonującym wyborem na narzeczonego dla bystrej, ambitnej Ashley), a mniej centralne postacie jeszcze bardziej. Ashley jest lepsza, ale wiele jej działań wydaje się wymuszonych. Ogólnie rzecz biorąc, Beef wydaje się raczej zabawną zabawą niż mrocznym marszem w stronę prawdy, jakim był oryginał. Za mało mięsa na kościach.

Wołowina jest już dostępna na Netfliksie