Strona główna Sport Andoni Iraola wyciągnął Bournemouth z cienia Howe’a w stronę stabilnej, pełnej nadziei...

Andoni Iraola wyciągnął Bournemouth z cienia Howe’a w stronę stabilnej, pełnej nadziei przyszłości | Bournemouth

23
0


Mury Emiratów z trudem powstrzymywały promienny uśmiech Andoniego Iraoli. Kiedy w zeszłą sobotę przekroczył linię boczną po zwycięstwie Bournemouth 2:1, jego krok nie był wyrazem pośpiechu i niedowierzania. Pochwalił wsparcie na wyjeździe pomiędzy potrząsaniem głowami swoich podopiecznych i klepaniem ich po spoconych plecach. Trener wiedział, że jego zespół całkowicie ograł liderów ligi i odniósł trzecie z czterech zwycięstw przeciwko Arsenalowi.

To nie było dawne zdenerwowanie Bournemouth. Był to kolejny dowód na to, że te areny nigdy nie były bardziej przyjazne dla Cherries – i to właśnie te areny Iraola jest gotowy nazwać swoim kolejnym domem.

Przez dwie dekady cudowny awans Bournemouth z administracji i piwnicy League Two do Premier League nie zyskał sobie reputacji spoilera. Kiedy podopieczni Eddiego Howe’a rozbili Sarriball w 2019 roku i zadali Chelsea jedną z najgorszych porażek w latach Abramowicza, zwycięstwo 4:0 w Dorset było dla Włocha „niemożliwe” do zrozumienia. W końcu to było Bournemouth.

Jak zmieniły się ich gwiazdy dzięki baskijskiemu importowi.

Gdy nadzwyczajna kadencja Howe’a zakończyła się spadkiem w 2020 r., Bournemouth zwróciło się ku krajowym pragmatykom. Jason Tindall nie nadawał się na najwyższe stanowisko i szybko wrócił do sztabu Howe’a. Jonathan Woodgate jeszcze mocniej zaciągnął hamulec ręczny, przegrywając w barażach z bardziej ambitnym Brentfordem Thomasa Franka. Scott Parker nadzorował powrót do Premier League, ale porażka 9:0 na Anfield na początku pokazała, że ​​był żałośnie nieprzygotowany na rewanż z niższą tabelą.

Gary O’Neil podążył za Parkerem i spisał się znakomicie, kończąc wyścig z pięcioma punktami przewagi nad stratą. Wydawał się godnym następcą Howe’a, łączącym stabilność ze przebiegłością i potrafiącym zaskakiwać sprytnymi zmianami w przerwie. Jego nagroda: „bezwzględne” zwolnienie po dobrze wykonanej pracy. W tamtym czasie wydawało się to lekkomyślnym hazardem nowego amerykańskiego właściciela Billa Foleya. Z perspektywy czasu można stwierdzić, że był to krok w kierunku zapewnienia klubowi solidniejszych podstaw.

Iraola rozpoczął naukę w dzieciństwie w Athletic Bilbao, gdzie rozegrał 510 występów przed końcem kariery w MLS. Iraola podziwiał zaangażowanie klubu w bezpośredniość i wykorzystanie szerokości boiska „jak klasyczny, bardziej brytyjski zespół”, jak powiedział w sierpniu Sky Sports.

Wczesne wyniki potwierdziły sceptyków. Bournemouth nie zwyciężyło i zajęło 19. miejsce po pierwszych dziewięciu meczach Iraoli w 2023 roku, a pięć z sześciu porażek zadecydowało o wielu bramkach. Po niewielkim zwycięstwie nad spadkobiercą Burnleyem nastąpiła porażka 6:1 z Manchesterem City, a tydzień później Howe’s Newcastle miało odwiedzić Dean Court. Bramka Dominica Solanke była potrzebna przez cały dzień, a zwycięstwo 2:0 rozpoczęło serię siedmiu meczów ligowych bez porażki i zdobył 19 bardzo potrzebnych punktów.

Jego zespół był wiarygodnymi spoilerami i od tamtej pory cieszy się z tej roli. W pierwszym roku pod wodzą Iraoli Bournemouth zdobywał zaledwie 0,42 punktu na mecz przeciwko „wielkiej szóstce”. Od tego czasu ustanowił rekord zwycięstw przeciwko wieloletnim zawodnikom wagi ciężkiej ligi: 1,5 punktu na mecz zarówno w sezonie 2024–25, jak i w bieżącym, co obejmuje dziewięć zwycięstw i siedem porażek.

Podczas gdy modele gry pozycyjnej kładą nacisk na technikę i psychologię, podejście Iraoli opiera się na atletyce, szybkości pracy i śmiałości gry przy piłce. Jego zespoły nie są pewne – świadczy o tym 11. miejsce Bournemouth w tym sezonie – ale mogą zapewnić sobie o wiele więcej rozrywki w swoim dniu niż bardziej rygorystyczni rywale.

Jego Wiśnie grają z widoczną radością, gdy tylko znajdą rytm, tworząc uderzający kontrast w starciu z, powiedzmy, przepełnionym niepokojem Arsenalem. Przełom w karierze Iraoli nastąpił, gdy duże kluby czerpały wskazówki z tego, jak rybki przetrwały w poprzednich sezonach, kładąc nacisk na stałe fragmenty gry i najwyraźniej traktując priorytetowo ograniczanie ryzyka (za pomocą modeli gry pozycyjnej i schematów dostosowanych do defensywy). Niesławnie nudna walka o tytuł pomiędzy City a Arsenalem w sezonie 2023–2024 sprawiła, że ​​Pep Guardiola i inni zaczęli szukać sposobów na ożywienie swoich skrupulatnych planów.

Rynek transferowy sugerowałby, że Iraola zapewnił mu ratunek. W miarę jak jego zespół osiągał sukcesy w ekspansywnym i proaktywnym stylu, zapotrzebowanie na jego zawodników rosło.

Solanke został wybrany, aby zastąpić Harry’ego Kane’a w Tottenhamie (55 milionów funtów). Dean Huijsen i Illia Zabarnyi byli pożądani na całym kontynencie, trafiając odpowiednio do Realu Madryt (50 mln funtów) i Paris Saint-Germain (54,5 mln funtów). Po latach kupowania zawodników Liverpoolu z często słabymi zyskami, Bournemouth zebrało 40 milionów funtów od drużyny Arne Slota za Milosa Kerkeza, którego braki w defensywie lepiej zniwelował Iraola, który sam był byłym obrońcą. Dango Ouattara, superzawodnik Cherries, stał się rekordowym transferem Brentford za 42 miliony funtów. Trzy miesiące temu nadzieje City na tytuł zostały częściowo odnowione dzięki dołączeniu do zespołu stałego artysty Antoine’a Semenyo (62,5 mln funtów).

To nieoczekiwany przychód w wysokości 304 milionów funtów: sześciu graczy przeszło do drużyn „wielkiej szóstki”, zwycięzców Ligi Mistrzów i ulubieńców opartych na danych.

Andoni Iraola rozmawia z Dominicem Solanke podczas meczu Bournemouth z Manchesterem United w 2023 r. Zdjęcie: Simon Stacpoole/Offside/Getty Images

Kiedy dołączyła Iraola, nie do pomyślenia było, aby Bournemouth mogło być podziwianą fabryką talentów. Teraz współpracują z Brighton i Brentford – tymi prężnymi, równoważącymi księgi B – jako wzorcowe kluby ze środka tabeli, mające talent do wyszukiwania wschodzących talentów. Kolejna fala już się utworzyła, na czele której stoją Eli Junior Kroupi, Alex Scott, Rayan i Adrien Truffert.

I tak sam Iraola wyjedzie tego lata w poszukiwaniu nowego wyzwania. Dwa zwycięstwa i remis na Old Trafford uczynią go popularną alternatywą dla Michaela Carricka w Manchesterze United. Być może Bilbao, dziewiąty w La Liga pod wodzą Ernesto Valverde, spróbuje pociągnąć za serce rodzimego syna. Powrót do domu może również służyć jako kluczowy krok pośredni przed objęciem steru zawodnika wagi ciężkiej z kontynentu – idealny przystanek pomiędzy nimi, aby rozwiązać problemy aklimatyzacyjne, które spotkały Franka i Grahama Potterów po opuszczeniu Brentford i Brighton.

Iraola wywarła taki wpływ, że klub wydaje się zdeterminowany, aby nie cofać się do dawnych zwyczajów. Zamiast przeczesywać niedawno zwolnionych trenerów Premier League i Championship, pierwszym celem Bournemouth wydaje się być Marco Rose, kolejny niezwykle aktywny zawodnik, który zdziałał cuda między innymi dla Erlinga Haalanda i Jude Bellingham.

Być może przez jakiś czas będzie to nowa normalność w klubie. Jest całkiem możliwe, że ujmującej dynamiki Iraoli w kontaktach z zawodnikami nie da się odtworzyć. Na razie jednak Bournemouth może zatrudnić swojego następcę na podstawie rosnącej historii sukcesów rozwojowych. Podczas gdy inwestycje Foleya posunęły naprzód projekt, kultura i system Iraoli zapewniły coś lepszego.

To już nie jest klub, który gonił za świetnością Howe’a. Życie po Eddiem w końcu przyniosło dreszczyk emocji, któremu nawet on nie był w stanie dorównać. To wyczyn sam w sobie: dziedzictwo będące własnością Iraoli.