Strona główna Wiadomości Recenzja Miroirs nr 3 – elegancko wytrącająca z równowagi tajemnica żalu i...

Recenzja Miroirs nr 3 – elegancko wytrącająca z równowagi tajemnica żalu i dysfunkcji rodziny autorstwa Christiana Petzolda | Film

8
0


Niemiecki reżyser Christian Petzold, Chabrol współczesnego kina europejskiego, dostarcza elegancką i niepokojącą tajemnicę psychologiczną, która nie interesuje współczesnych brytyjskich twórców filmowych, choć ta wydaje się mieć więcej niż posmak PD Jamesa czy Ruth Rendell. Jest też aluzja do Wypadku Josepha Loseya. Opowiada o dysfunkcji rodziny i żalu, a także w niepokojąco przedstawia następstwa nagłej, gwałtownej traumy. Słaba sugestia, że ​​sam film przeżył swego rodzaju szok, mogła nałożyć na całość coś nieskończenie onirycznego i nierealnego, atmosferę często spotykaną w filmach Petzolda. To, co czyni ten film interesującym, to fakt, że nie zmierza on ku makabrycznemu zwrotowi akcji czy mrożącemu krew w żyłach rozwiązaniu, ale ku czemuś pozytywnemu, a nawet odkupieńczego.

Wieloletnia główna bohaterka Petzolda, Paula Beer, gra Laurę, błyskotliwą pianistkę studiującą muzykę w Berlinie, wyraźnie w stanie kruchym i przygnębionym. Ostatecznie zobaczymy ją na scenie podczas wykonywania trzeciej części Miroirs Maurice’a Ravela, sennie falującej łodzi na oceanie, od której wziął się tytuł filmu. Paula utknęła w nieszczęśliwym związku z prostackim niedoszłym potentatem muzycznym Jakobem (Philip Froissant), który pewnego napiętego popołudnia traci kontrolę nad swoim sportowym samochodem z otwartym dachem na wsi Brandenburgii. Skutki są katastrofalne dla Jakoba, ale Laura, wyrzucona z siedzenia pasażera, cudem przeżywa z zaledwie zadrapaniem.

To nie wszystko. Tuż przed wypadkiem Laura na chwilę spojrzała na hipnotycznie intensywną kobietę stojącą na poboczu drogi, gdy ich samochód przejeżdżał obok, patrząc, a może nawet zasmucona, jakby przewidziała lub może chciała nieuchronnej katastrofy. To Betty, grana przez Barbarę Auer (intensywna obecność także we wcześniejszym filmie Petzolda Transit). Betty oferuje, że mocno wstrząśnięta Laura zostanie z nią; wydaje się, że osiedlili się w przyjemnym, ale zaniedbanym domu Betty, co dziwne, a Laurze nie przeszkadzały władze wymagające od niej zeznań w jakimkolwiek śledztwie. Betty mieszka sama, ale wydaje się, że ma ubrania w rozmiarze Laury – dżinsy i T-shirty dla młodych osób – i zachęca Laurę, aby grała na pianinie, które posiada, ale sama na nim nie gra.

Betty wydaje się być w separacji ze swoim mężem Richardem (Matthias Brandt) i dorosłym synem Maxem (Enno Trebs), którzy prowadzą podejrzany warsztat samochodowy i też nie grają na pianinie. A w jednym momencie filmu, całkowicie niesubtelnym, Betty nawet przez przypadek nazywa swojego nowego gościa „Yeleną”, po czym poprawia to „Laurą”.

Czy Laura nie widzi, co się dzieje? Petzold wielokrotnie pokazuje nam momenty, w których Betty, Richard i Max próbują coś przed nią ukryć lub szepczą małe sekrety, ale Laura zawsze je wychwytuje. Czy to możliwe, że wie, co się dzieje i po cichu jest współwinna? Betty może być emocjonalnie uszkodzonym pasożytem emocjonalnym lub drapieżnikiem, ale Laura też. To niezwykle odrywające, elegancko wymyślone studium nieszczęśliwej grupy rodzinnej i kukułki w jej gnieździe.

„Miroirs nr 3” w kinach w Wielkiej Brytanii od 17 kwietnia.