Strona główna Wiadomości Sztuczna inteligencja niszczy miejsca pracy – a kryzys energetyczny może znacznie pogorszyć...

Sztuczna inteligencja niszczy miejsca pracy – a kryzys energetyczny może znacznie pogorszyć sytuację | Larry’ego Elliotta

11
0


Przejście do świata sztucznej inteligencji nadało zupełnie nowe znaczenie koncepcji, że kapitalizm może się odnowić jedynie poprzez twórczą destrukcję. Jest to idea mówiąca, że ​​przestarzałe technologie należy zastąpić nowymi sposobami działania, nawet jeśli proces ten może być brutalny.

Tak było w przypadku każdej nowej fali wynalazków od początków ery przemysłowej w połowie XVIII wieku, ale w sytuacji, gdy maszyny wykazują obecnie zdolności poznawcze, czyli potrafią zarówno myśleć, jak i uczyć się, potencjał zakłóceń gospodarczych jest tym większy.

W idealnym świecie decydenci mieliby czas na dostosowanie się, dzięki czemu przejście byłoby płynniejsze i mniej bolesne. Z nową technologią zawsze pojawiają się początkowe problemy, co oznacza, że ​​firmy mają tendencję do stosunkowo powolnej zmiany swoich praktyk pracy. Daje to rządom przestrzeń do inwestowania w umiejętności i opracowywania strategii przemysłowych. Tylko w ten sposób można w pełni wykorzystać potencjał postępu technologicznego.

Pomaga także, jeśli gospodarki rosną i jest mnóstwo miejsc pracy, jak miało to miejsce w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku. Pełne zatrudnienie ułatwiło zatem pracownikom wysiedlonym przez automatyzację znalezienie innej pracy. To jednak nie jest świat, w którym obecnie żyjemy. Jeszcze zanim Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły atak na Iran, wzrost gospodarczy był słaby, a znalezienie miejsc pracy było trudne.

To powiedziawszy, wojna na Bliskim Wschodzie jeszcze bardziej skomplikowała sprawę. Zamknięcie cieśniny Ormuz doprowadziło do wyższych cen energii i niedoborów surowców do wykorzystania w przemyśle i rolnictwie. Gwałtowny wzrost kosztów działalności w połączeniu z łatwą dostępnością nowych technologii oszczędzających pracę to toksyczna mieszanka, która może szybko i na wielką skalę zniszczyć miejsca pracy.

Wzrośnie zachęta do wybierania maszyn zamiast ludzi, ponieważ perspektywy są znacznie gorsze niż jeszcze kilka tygodni temu. Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył w tym tygodniu swoje prognozy wzrostu gospodarczego i podkreślił ryzyko globalnej recesji, a jeśli ostrzeżenia się sprawdzą, bezrobocie gwałtownie wzrośnie. Firmy będą jeszcze bardziej skłonne do cięć kosztów, zwłaszcza kosztów pracy, i będą niechętne do ponownego zatrudniania, nawet gdy warunki prowadzenia działalności poprawią się.

Optymiści AI przyznają, że problemy będą krótkotrwałe, ale twierdzą, że w dłuższej perspektywie nie ma się czym tak naprawdę martwić. W przeszłości każdej fali nowych technologii towarzyszyły przewidywania, że ​​maszyny zastąpią człowieka, ale scenariusze zagłady nigdy się nie ziściły. Niektóre sektory ucierpiały, a nawet całkowicie zniknęły, ale ostatecznie więcej miejsc pracy utworzono niż zniszczono. Dzieje się tak dlatego, że ludzie wykorzystali nowe technologie do znalezienia bardziej efektywnych sposobów działania, zwiększając w ten sposób produktywność i stymulując wzrost. Rozwijająca się gospodarka zapewnia możliwości zatrudnienia, nawet jeśli w tej chwili nie można dokładnie określić, gdzie będą one dostępne.

Z tą analizą wiążą się dwa potencjalne problemy. Po pierwsze, nie ma gwarancji, że historia się powtórzy. Wpływ sztucznej inteligencji może okazać się bardziej transformacyjny i znacznie bardziej destrukcyjny niż, powiedzmy, silnik spalinowy. Tym razem może być inaczej.

Drugim potencjalnym problemem jest to, że miejsca pracy zniszczone przez sztuczną inteligencję mogą okazać się lepiej płatne niż te utworzone. W przeszłości tak nie było, gdyż maszyny oszczędzające pracę umożliwiały ludziom wykonywanie bardziej kreatywnych zadań. Tym razem może się zdarzyć coś odwrotnego: maszyny będą robić sprytne rzeczy, a ludzie będą mieli bardziej drobne zadania.

Ostatecznie będzie to zależeć od tego, czy sztuczna inteligencja pozwoli mężczyznom i kobietom lepiej wykonywać swoją pracę, czy też sprawi, że staną się zbędni. W pierwszym przypadku optymiści AI potwierdzą rację. W drugim zostanie udowodnione, że się mylą.

Przed wybuchem wojny w Iranie firma badawcza Citrini zaproponowała możliwy scenariusz, w którym w 2028 r. nastąpi kryzys gospodarczy i finansowy wywołany sztuczną inteligencją. Automatyzacja eliminuje dobrze płatne stanowiska umysłowe, co zmniejsza siłę nabywczą konsumentów. Maszyny mogą pracować 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie biorą urlopów i nie zgłaszają zwolnień lekarskich. Ale z drugiej strony automaty nie wydają pieniędzy na nowy samochód ani kolejkę drinków w pubie.

Zatem chociaż przyspieszenie wykorzystania sztucznej inteligencji przez każde przedsiębiorstwo ma sens, spadek popytu na towary i usługi w całej gospodarce odbija się na przychodach przedsiębiorstw, co z kolei prowadzi do presji na dalsze cięcie kosztów oraz prowadzi do większej automatyzacji i nowej fali zwolnień. Pętla zagłady stworzona przez przyjęcie sztucznej inteligencji ostatecznie prowadzi do krachu na giełdzie.

Do tej pory zmartwienia na Wall Street wynikały z krachu spowodowanego tym, że sztuczna inteligencja nie spełniła oczekiwań. Raport Citrini pokazuje, co może się stać, jeśli twierdzenia dotyczące inteligentnych maszyn okażą się słuszne. W takim przypadku kraje, które najszybciej wdrożyły sztuczną inteligencję – takie jak Stany Zjednoczone – będą najbardziej bezbronne.

Wojna to sygnał alarmowy. Decydenci mają mniej czasu, niż mogłoby się wydawać, na przygotowanie swoich gospodarek i społeczeństw na wyzwanie, jakie stanowi sztuczna inteligencja. Muszą skoncentrować się na trzech R: przekwalifikowaniu, reindustrializacji i redystrybucji. Co więcej, muszą działać szybko. W przeciwnym razie wszelkie korzyści ze sztucznej inteligencji przejmie niewielka mniejszość, podczas gdy większość będzie walczyć ze konsekwencjami masowego bezrobocia.