W najbliższy weekend tak zwany „Wielki Złodziej Barier” zostanie wypuszczony na jedną z najbardziej znanych scen koszykówki, gdy Australijczyk Dyson Daniels wdziera się do bitwy play-off NBA przeciwko Jalenowi Brunsonowi i New York Knicks w Madison Square Garden.
Obrońca Atlanty, podobnie jak jego zespół, miał za sobą mieszany sezon. Obaj jednak dobrze zakończyli rozgrywki, czyniąc z Hawks czarnego konia, a szóste miejsce w drabince Konferencji Wschodniej uważane jest za otwarte.
Daniels miał przedsmak play-offów dwa lata temu z Nowym Orleanem, ale w sezon 2026 wkracza jako kluczowy bohater jednego z meczów pierwszej rundy.
„Będzie fajnie, będzie dużo, a Ogród będzie tętniący życiem” – mówi. „Ale żyjesz i marzysz o takich możliwościach, a jedynym sposobem, aby się na nie przygotować, jest po prostu zaufać swojej pracy i sobie”.
Hawks wrócili do dobrej formy od stycznia, kiedy w styczniu wymienili skrzydłowego All-Star Trae Younga, pod wodzą napastnika Jalena Johnsona i przejętego poza sezonem Nickeila Alexandra-Walkera. Jednak być może żaden zawodnik w składzie nie ma potencjału, aby odwrócić serię play-offów tak jak Daniels, po tym, jak jego pozycja w serii 28 zwycięstw i 15 porażek zamykała sezon.
Wykrzyknikiem był triple double – drugi w jego karierze – w zwycięstwie nad potężnymi Cavaliers tydzień temu. „Był taki moment w sezonie, że mieliśmy trochę problemów, przegrywaliśmy mecze, ale zawsze w siebie wierzyliśmy i ufaliśmy trenerom” – mówi Daniels.
„Graliśmy w ten sam sposób przez cały rok, kiedy tylko zaczęliśmy się łączyć i chemia zaczęła się łączyć, naprawdę zaczęło się układać, a chłopaki lepiej zrozumieli swoje role i byli w stanie odwrócić scenariusz i odnieść zwycięstwa”.
Obrońca Atlanta Hawks Dyson Daniels trafia do kosza w meczu z Brooklyn Nets. Fot.: Angelina Katsanis/AP
Australijczyk otrzymał w zeszłym sezonie nagrodę dla najbardziej udoskonalonego zawodnika NBA dzięki swojemu skutecznemu atakowi i nieustępliwej obronie, ale od tego czasu jego wkład ewoluował.
Daniels przez większość wieczorów nadal jest głównym obrońcą w punkcie ataku przeciwnika, ale dodanie silnego Alexandra-Walkera zmniejszyło jego obciążenie pracą w defensywie. Choć nadal zajmuje drugie miejsce w lidze pod względem przechwytów, jego wskaźnik spadł z trzech na mecz do średnio dwóch.
Celność rzutów za trzy punkty Danielsa również spadła z zeszłorocznych umiarkowanych 34% do 19% w tym roku. Dwa miesiące temu miał więcej jaj w powietrzu niż zawodników spoza łuku.
Jednak te surowe liczby przeczą jego stałemu, wszechstronnemu rozwojowi. Stał się zabójczym zawodnikiem przejściowym dzięki swojej szybkości, zbiórkom i wykańczaniu akcji, a jego spryt na pół kortu zapewnia Hawks płynność, której w przeciwnym razie by brakowało. Jego odsetek celnych rzutów za dwa punkty z gry wynosi 58% – więcej niż u snajperów takich jak Kevin Durant i Kawhi Leonard – dzięki dużej liczbie celnych trafień w obręcz.
Atlanta Hawks pilnuje wsadów Dysona Danielsa podczas meczu NBA przeciwko Cleveland Cavaliers. Fot.: Sue Ogrocki/AP
Daniels może nie ma tak dobrego snajpera w lidze, ale znalazł sposób, aby wnieść swój wkład w ataku, uzupełniając swoje mocne strony w defensywie. Mierząc wkład Australijczyka na podstawie jego wpływu na tablicę wyników, gdy znajduje się na parkiecie, w porównaniu z momentem, gdy jest poza nią, według witryny z zaawansowanymi statystykami Cleaning the Glass, obok weterana obrońcy CJ McColluma, jest on najważniejszym zawodnikiem Hawks.
„The New York Post” docenił wpływ Danielsa w tym tygodniu, gdy opisywał wyzwanie, jakie rzuci generałowi i czołowemu strzelcowi drużyny Knicks, Brunsonowi, opisując go jako „obrońcę defensywnego”. W ciągu ostatnich dwóch sezonów żaden zawodnik nie chronił Brunsona lepiej niż Daniels.
„To świetny obrońca” – mówi Brunson. „Jest bardzo mądry i potrafi wykorzystać swoją rozpiętość skrzydeł i siać spustoszenie zarówno przy piłce, jak i poza nią. Robi wiele wspaniałych rzeczy dla swojej drużyny i stawia ją na pozycji, która może odnieść sukces. „
Kolega Danielsa z drużyny Boomers z Hawks, środkowy Jock Landale, opuści pierwszą rundę serii z powodu kontuzji kostki. Chicago Bulls Josha Giddeya opuściło sezon posezonowy, a Josh Green gra tylko krótkie minuty w nagle gorącej drużynie Chicago Hornets, co przypomina sytuację Matisse’a Thybulle’a w Portland. Inni Australijczycy, jak Joe Ingles w Minnesocie i Tyrese Proctor w Cleveland, grają w drużynach play-offowych, ale wyglądają na poza rotacją play-off.
Pozostawia urodzonego w Bendigo strażnika jako główną australijską atrakcję po sezonie. Ojciec Danielsa, Ricky, brat Dash – który grał w lidze NBL w zeszłym sezonie – i dalsza rodzina będą w Nowym Jorku wraz z liczną grupą emigrantów z Wielkiego Jabłka. „Mam nadzieję, że w Nowym Jorku nie dostanę zbyt wielu próśb o bilety” – zażartował Daniels. „Ale tak, to przyjemna pora roku”.