Strona główna Sport Haaland zachowuje spokój i podgrzewa atmosferę w Arsenalu, gdy Gabriel traci głowę...

Haaland zachowuje spokój i podgrzewa atmosferę w Arsenalu, gdy Gabriel traci głowę | Erlinga Haalanda

10
0


Gracz weekendu w Premier League? Nie ulega to wątpliwości. Erling Haaland zasługuje na uznanie i to nie tylko dlatego, że strzelił zwycięskiego gola dla Manchesteru City w pojedynku na szczycie tabeli z Arsenalem – był to jego 23. gol w sezonie w rozgrywkach i 34. dla City w sumie. Kolejny Złoty But jest w zasięgu ręki; Jedynym rywalem Haalanda jest Igor Thiago z Brentford, który ma ich na koncie 21. Do zdobycia jest także kolejny tytuł mistrzowski.

Jednak Haaland przebił wszystko czymś, czego nie zrobił w niedzielę na stadionie Etihad. To była staroświecka walka pomiędzy nim a środkowym obrońcą Arsenalu, Gabrielem Magalhãesem; czasami walka zapaśnicza, dużo pchania i ciągnięcia, a wszystko skupiało się na sile górnej części ciała. Zawsze istniał potencjał, aby się przełamać i tak właśnie stało się w 84. minucie.

Haaland zaczął od pchnięcia Gabriela po tym, jak zaplątali się po raz setny, a potem szli czoło w czoło, próbując pokonać siebie nawzajem. I wtedy Gabriel wykonał nagły ruch głową do przodu.

Błędem byłoby nazywanie tego uderzeniem głową. Tego rodzaju ruch polega na początkowym odchyleniu szyi. To było raczej uderzenie głową. Ale widzieliśmy ten film już wcześniej i prawie zawsze gracz po stronie odbiorczej pada na ziemię i wije się z bólu. I wyrzucenie agresora.

Ciepły tyłek boli i dezorientuje. Pchnięcie głową nie. A zatem zejście na dół po tym drugim jest po prostu oszustwem. Haaland nie poddał się. Dał przykład. Gdyby się ugiął, wstał, by sporo zyskać. Arsenal w końcowej fazie rozgrywek miałby zaledwie 10 punktów, a jeden z ich gwiazdorskich obrońców groził zawieszeniem na trzy mecze. Każdy by wzruszył ramionami. Gabriel zasłużył na odejście. Stracił głowę. To nie jest niczyja wina, tylko jego własna.

Haaland nie chciał wygrać w ten sposób. Nie jest chórzystą, ale wie, gdzie należy wytyczyć granice. Gabrielowi udało się dostać żółtą kartkę, a Haaland również ją otrzymał za udział w awanturze. Żółta kartka również pojawiła się dla Pepa Guardioli; menadżer miasta wściekle zażądał czerwonej kartki dla Gabriela. To, co Haaland naprawdę wyniósł z tego odcinka, to honor i szacunek.

Gabriel Magalhães z Arsenalu i Erling Haaland z City idą łeb w łeb. Zdjęcie: Lee Smith/Action Images/Reuters

„Jeśli upadnę, otrzymam czerwoną kartkę… jak zrobiłby każdy inny zawodnik” – powiedział Haaland. „Nigdy tego nie zrobię. Mój ojciec mnie tego nauczył – stój na nogach i nie bądź… nie wypowiem tego słowa, ale zaczyna się na „P”. Może tak, powinienem był zejść na dół. Może byłoby łatwiej, ale tego nie zrobiłem. I dostałem za to żółtą kartkę!”

Haaland zaśmiał się z tego ostatniego fragmentu, a wraz z nim często pojawia się żartobliwość, która towarzyszy zaciekłości, z jaką rywalizuje. To właśnie tam, gdy rozmyślał o zadrapaniach i siniakach po pojedynku z Gabrielem. „Wiele zadrapań” – powiedział. „Czasami moja pani nie jest z tego powodu zbyt zadowolona… wygląda to trochę źle”.

I to właśnie tam oceniał wyścig o tytuł. Haaland chce skupić się na City, a zwłaszcza na kolejnym meczu, który odbędzie się w środowy wieczór z Burnley. Wygraj to, a zrównają się z Arsenalem. Naprawdę nie chce o nich rozmawiać, a mimo to, cóż, nie może się oprzeć temu dziwnemu skubaniu.

Arsenal przybył na boisko po druzgocącej porażce u siebie z Bournemouth w poprzedni weekend. „Oczywiście oglądasz mecz z Bournemouth… cała Anglia oglądała ten mecz” – powiedział Haaland.

Czy City było teraz w głowach Arsenalu? „Nie wiem” – odpowiedział Haaland. „Musisz ich zapytać. W ostatnich sezonach nie udało im się. „

Haaland włączył się także do rozmowy, mówiąc, że City było „spokojne” i że „kilku z nas było już w takiej sytuacji”. Innymi słowy, jest wielu zawodników, którzy wiedzą, czego potrzeba, aby utrzymać kurs w walce o mistrzostwo. City miało w swoim wyjściowym składzie kilku zawodników, którzy nie zdobyli tytułu mistrzowskiego. Zrównoważyli ich tacy zawodnicy jak Bernardo Silva i Rodri; Haaland także, który w wieku 25 lat jest jednym z liderów tej drużyny.

Erling Haaland powstrzymuje Gabriela Magalhãesa podczas oldschoolowej bitwy między tą parą. Zdjęcie: Tom Jenkins/The Guardian

W jedenastce Arsenalu na Etihad znalazło się dwóch graczy, którzy wcześniej zdobyli mistrzostwo ligi. Gabriel zdobył tytuł mistrza Chorwacji z Dinamo Zagrzeb w sezonie 2017-18; Piero Hincapié był mistrzem Bundesligi w sezonie 2023–2024 z Bayerem Leverkusen.

Arsenalowi rzeczywiście w niedawnej przeszłości nie powiodło się; w każdym z poprzednich trzech sezonów zajmowali drugie miejsce, a Haaland i City wierzą, że wiedzą, jak radzić sobie w takich sytuacjach. W wyścigach krok za krokiem pod wodzą Guardioli, gdy nie było marginesu błędu, zawsze wygrywali – w sezonach 2018-19 i 2021-22 przeciwko Liverpoolowi, a w latach 2023-24 przeciwko Arsenalowi.

„Po meczu z West Hamem (gdzie City zremisowało 14 marca) wszyscy pisali, że to koniec” – powiedział Haaland. „To było uczucie. Ale musisz skupiać się mecz po meczu. Taka jest rzeczywistość tego klubu w wyścigu o tytuł, ponieważ ostatnie tygodnie decydują o wszystkim. „