Strona główna Sport Szczekające psy i agent nieruchomości: jak farsowy trybunał AFL może skłonić do...

Szczekające psy i agent nieruchomości: jak farsowy trybunał AFL może skłonić do zmian | AFL

4
0


Słowami, których nikt nie mógł przewidzieć dwa tygodnie temu, w końcu to agent nieruchomości rzekomo przegrał sprawę AFL przeciwko Zakowi Buttersowi. Zawodnik Port Adelaide został oczyszczony z zarzutów nadużycia sędziego w poniedziałkowy wieczór po tym, jak komisja apelacyjna AFL uchyliła werdykt trybunału w oparciu o „naruszenie prawa” w wyniku „pomyłki sądowej”. Zakończyło to farsowy rozdział, który zaczął się od braku dowodów, a zakończył szczekaniem psów. A pomiędzy tymi niezwykłymi podpórkami sprawa Buttersa przybrała kilka innych nieoczekiwanie komicznych zwrotów.

Nadużycia sędziów to poważny problem – przenikający każdy poziom sportu, od amatorskiego po elitarny – a rozprawienie się z nim na najwyższym poziomie wysyła ważny komunikat. Jednak kiedy sędzia terenowy Nick Foot stwierdził, że Butters zapytał: „Ile ci płacą?” po tym, jak przyznał St. Kildzie rzut wolny, to nie te słowa wywołały szok i potępienie. Zamiast tego było to przypomnienie, że sędzia AFL może pracować w agencji bukmacherskiej.

Od stycznia 2025 r. Foot jest gospodarzem transmisji i analitykiem wyścigów w firmie Sportsbet, która jest także wyłącznym partnerem hazardowym AFL. Sportsbet i AFL łączą bliskie relacje. Niebiesko-żółty branding firmy bukmacherskiej nachalnie migocze wokół stadionów, jej reklamy zagłuszają transmisję meczów w telewizji ogólnodostępnej, a kursy należy ręcznie wyłączyć, jeśli nie chcesz być przez nie nieustannie bombardowany w aplikacji AFL. W obliczu rosnącej pogardy publicznej dla powszechności hazardu w sporcie, w jaki sposób AFL może pozwolić sędziemu na pracę również przy zakładach sportowych?

W meczu przeciwko St Kilda w piątej rundzie Butters został zgłoszony przez Foot natychmiast po rzekomym incydencie i zaraz po meczu zaprzeczył, jakoby udzielił komentarza. Jednak w normalnym przypadku znęcania się nad sędzią sytuacja natychmiast przybrała absurdalny obrót, gdy okazało się, że komentarz Buttersa nie był odtwarzany, mimo że mikrofon Foota wyraźnie wychwytywał dźwięk z obu stron. W ten sposób zeszłotygodniowa rozprawa przed trybunałem nieuchronnie przekształciła się w sprawę „powiedział, powiedział”, w której Butters stanowczo zaprzeczył, jakoby powiedział takie słowa, a Foot równie nieugięcie to powiedział. Trybunał ostatecznie stanął po stronie sędziego, a Butters został ukarany grzywną w wysokości 1500 dolarów, co stanowiło uderzenie w nadgarstek za coś, co należy uznać za poważne wykroczenie.

Sędzia AFL Nick Foot. Zdjęcie: Michael Willson/AFL Photos/Getty Images

A teraz weźcie głęboki oddech i zapomnijcie o tym wszystkim, ponieważ sednem apelacji Portu od wyroku trybunału nie była praca sędziego w niepełnym wymiarze godzin w zakładach sportowych, ale cudzy zawód. Podczas poniedziałkowej apelacji o incydencie na boisku nie było prawie mowy. Zamiast tego w centrum uwagi znalazło się zachowanie byłego gracza z Essendon, który został agentem nieruchomości.

W połowie rozprawy w zeszłym tygodniu członek panelu Jason Johnson na krótko odłączył się od przesłuchania internetowego, aby przełączyć się z komputera stacjonarnego na telefon. To niewielka przerwa sama w sobie, ale to, co zrobił później, „było niewytłumaczalne i stanowiło pomyłkę sądową” – argumentował Port w swoim apelacji. Johnson wsiadł do samochodu i pojechał na kontrolę w dniu otwartym.

Prowadzenie pojazdu może czasami wydawać się procesem automatycznym, zwłaszcza jeśli odbywa się po dobrze znanej trasie. Jednak nadal wymaga to znacznej uwagi, co oznacza, że ​​nie można poświęcić pełnej uwagi jakimkolwiek innym zadaniom podejmowanym w tym samym czasie. Port podkreślił tę kwestię, wnioskując, że Johnson był rozproszony. „Zarząd nie może być przekonany, że pan Johnson w tych okolicznościach zwracał należytą uwagę na swoje obowiązki i właściwie orzekał”.

Dopiero po 14 minutach komisja odwoławcza zgodziła się z Portem i odrzuciła zarzut. Rada stwierdziła, że ​​zachowanie Johnsona „stanowiło pomyłkę sądową” i było „wyraźnym naruszeniem prawa, które miało istotny wpływ na decyzję trybunału”. I tak, prawdopodobnie po raz pierwszy w historii AFL, proces przed trybunałem został unieważniony przez agenta nieruchomości.

Przerwy nie ograniczały się jednak do początkowej rozprawy przed trybunałem. Prawie pasowało, że w trakcie dręczenia Johnsona za jego zachowanie radca prawny Port, wywody apelacyjne Paula Ehrlicha KC, zostały przerwane przez szczekanie psów. Prawnik musiał się wyciszyć, żeby kazać im się zamknąć. Na szczęście dla Portu rozproszenie uwagi Ehrlicha nie miało wpływu na wynik apelacji.

Saga, choć z natury śmieszna, kończy się w momencie, gdy liga AFL jest zmuszona przeprosić Buttersa, Foota i Port Adelaide i stawić czoła dwóm poważnym problemom: pytaniom dotyczącym procesu przed trybunałem oraz tego, czy sędzia powinien pracować dla firmy bukmacherskiej. Fakt, że decyzja trybunału została odrzucona ze względu na podzieloną uwagę członków panelu, sugeruje, że system nie działa zgodnie z oczekiwaniami, argumentował Port.

Sprawa Buttersa spowodowała ponowne zbadanie roli Foot’s Sportsbet, a według doniesień AFL ponownie rozważa jej stosowność. Nic nie sugeruje, że Foot był lub był kiedykolwiek narażony na szwank, ale trudno sobie wyobrazić, w jaki sposób sędzia pracujący w zakładach sportowych mógł oznaczać coś innego niż katastrofę związaną z uczciwością czekającą na AFL. Chyba jednak nie spodziewali się, że to się tak rozwinie.