Kiedy Vancouver Whitecaps wystawiono na sprzedaż, klub był już posiniaczony i zakrwawiony. Był grudzień 2024 r., a Vancouver właśnie dosięgło ósmego miejsca w Konferencji Zachodniej MLS, co kosztowało ukochanego trenera Vanniego Sartiniego utratę pracy. W obliczu niepewności co do nowej własności dokonano namaszczenia ostatniego, wydano sygnał pogrzebowy i sporządzono nekrolog klubu.
Axel Schuster, dyrektor generalny klubu i dyrektor sportowy, przybrał odważną minę, rozmawiając z reporterami podczas ponurej konferencji prasowej. Zespół Whitecaps był pozbawiony trenera i steru, a poza tym pojawiały się pytania dotyczące problematycznej transakcji na stadionie BC Place, co z pewnością zniechęciło każdego potencjalnego oferenta. Pojawiły się pytania o potencjalną relokację. Jednak Schuster skupił się na możliwościach, jakie przyniesie nowa inwestycja i swojej szerszej wierze w talent drużyny.
„Jest dla nas lepsze miejsce” – powiedział. „Nie powinniśmy rezygnować z ambicji”.
Ta ambicja w krótkim czasie doprowadziła ich na zawrotne wyżyny. Najpierw był awans do finału Pucharu Mistrzów Concacaf, a potem spektakularna kampania w kraju, której zwieńczeniem był pierwszy występ klubu w Pucharze MLS. Zmagający się z walką Caps zmartwychwstali. Wyróżnienia ligowe na koniec roku słusznie zdobył skromny duński trener Jesper Sørensen i obrońca Tristan Blackmon, a Schuster został wybrany dyrektorem sportowym roku MLS. Sukces miał zaowocować lawiną okazji, a Whitecaps mieli wybierać potencjalnych zalotników.
Zamiast tego problemy się nasiliły.
Pod koniec stycznia Schuster upublicznił swoją wypowiedź i ujawnił skalę problemów: mimo że w 2025 roku zajął drugie miejsce w lidze MLS, klub zarobił najmniej pieniędzy. W porównaniu z niektórymi zespołami ze środka tabeli, ich przychody były niższe o 40 milionów dolarów. Układ stadionu klubu, którego właścicielami i operatorami jest prowincja Kolumbia Brytyjska, pozostaje w dużej mierze nieruchomą przeszkodą. Występują skromne przychody z dni meczowych i konflikty w harmonogramach. W 2024 roku zespół był zmuszony rozegrać u siebie mecz play-off z Portland w Timbers 'Providence Park, ponieważ BC Place było gospodarzem imprezy supercrossowej.
Przed bieżącym sezonem podpisano ulepszoną umowę na stadion i choć Schuster jest za nią wdzięczny, twierdzi, że ledwo poruszy ona szalę, jeśli chodzi o dochody.
„Bardzo doceniamy tę transakcję, ale nie jest to umowa, która rozwiąże nasze problemy” – mówi. „Przyjmuję każdego dolara, który może poprawić naszą sytuację, ale nie jest to dla nas zmiana zasad gry”.
W 2026 r. konieczne będą dodatkowe remonty w BC Place przed organizacją siedmiu meczów Pucharu Świata. Ponieważ od początku maja własne boisko będzie niedostępne, Whitecaps rozegrają osiem kolejnych meczów ligowych na wyjeździe i będą musieli znaleźć alternatywne miejsce na mecz o mistrzostwo Kanady z Pacific FC lub Cavalry FC.
Surowa rzeczywistość jest taka, że wyczerpujący rozwój MLS pozostawia Vancouver Whitecaps w tyle. To znaczy wszędzie, z wyjątkiem tabeli ligowej.
BC Place to obiekt, w którym odbędą się Mistrzostwa Świata w 2026 r. i który będzie niedostępny przez kilka tygodni w maju ze względu na prace remontowe. Zdjęcie: Elizabeth Ruiz Ruiz/Getty Images
Dzięki sześciu zwycięstwom w pierwszych siedmiu meczach Whitecaps są jak dotąd najlepszą drużyną w lidze w 2026 roku. Trzy razy pokonywali Toronto FC, cztery pokonywali Portland i sześć pokonywali Minnesotę. Zwycięstwo 3:0 ze Sporting Kansas City w ubiegły weekend było ich piątym czystym kontem z rzędu, przedłużając najlepszy start drużyny w historii o kampanię MLS. Być może najważniejsze jest to, że trzeci mecz z rzędu obejrzało ponad 20 000 fanów.
Schuster był mile zaskoczony.
„Obawiałem się, że po zeszłorocznym szczycie może będziemy mieli nieco wolniejszy start i że trudno będzie nam odzyskać ten sam głód i chciwość, jakie mieliśmy wcześniej” – mówi. „Ale od graczy płynęła energia, jakby mówili: «To nie był cud jednego przeboju i chcemy zagrać jeszcze raz». Nikt nie myślał: «Muszę się z tego teraz wydostać, bo inaczej moja wartość rynkowa spadnie». Było silne przekonanie. A to był bardzo ważny element. Bo wyobraźcie sobie, że przejdziemy przez to wszystko bez powodzenia? Wtedy jedna rzecz spada po drugiej”.
Sygnałami tymi było przedłużenie kontraktu Sørensena do końca 2028 roku i utrzymanie usług wpływowego Blackmona pomimo oferty Inter Miami. Pomocnik Sebastian Berhalter, wybrany zawodnikiem roku klubu w 2025 roku i który dołączył do Blackmon w MLS Best XI, również pozostał na rynku. Jak dotąd spisał się znakomicie, strzelając trzy gole, w tym zwycięskiego gola w ostatnim tchnieniu przeciwko Timbers.
„Wierzymy w siebie nawzajem, wierzymy w sztab” – powiedział po pamiętnym zwycięstwie 3:2. „To świadectwo kultury, świadectwo chłopaków, w które wszyscy wciąż wierzą i nikt nie wpada w panikę”.
Ale czy przy tak dużej liczbie zarzutów przeciwko organizacji jest to po prostu ostatnie hurra?
„Nie będziemy tu siedzieć i czekać” – mówi Schuster. „Wierzymy w znajdowanie rozwiązań. Przejdziemy przez alfabet: rozwiązania A, B, C… od początku. Ale pewnego dnia – a może to nie być ten lub przyszły rok – być może skończymy z alfabetem. A wtedy może będziemy musieli przyjrzeć się innym opcjom. Koncentrujemy się na sezonie, dajemy z siebie wszystko. Ale to, co stanie się po sezonie, tak naprawdę jest czymś, czego nikt tak naprawdę nie wie. Ale nie jest to dobre uczucie. „
Pod koniec ubiegłego roku drużyna Whitecaps podpisała protokół ustaleń z miastem Vancouver w sprawie zbadania projektu śródmiejskiego stadionu na terenie Pacific National Exhibition (PNE) w Hastings Park. Zgodnie z warunkami klub miałby finansować budowę obiektu, a następnie równoważyć koszty, rozwijając się wokół niego. Miasto zażądałoby „uczciwej ceny rynkowej” za dzierżawę gruntu, biorąc pod uwagę, że w zeszłym roku Vancouver zostało opisane w artykule badawczym Uniwersytetu Chapman jako „niemożliwie niedostępne”. Cała koncepcja wydaje się fantazyjna, zwłaszcza że wybory na burmistrza odbędą się jeszcze w tym roku. Jeden z kandydatów wyraził już poważne wątpliwości co do proponowanej lokalizacji stadionu.
„PNE to wymagający kawałek ziemi” – przyznaje Schuster. „Aby spełnić to marzenie, potrzeba czegoś więcej niż tylko samych Vancouver Whitecaps próbujących to rozgryźć”.
A poza tym, ze wszystkimi swoimi słabościami, pozostaje BC Place. W tej kwestii nastąpił co najmniej jeden pozytywny rozwój sytuacji; w związku z zmianą kalendarza MLS na rok 2027 drużyna Whitecaps powinna mieć znacznie większą elastyczność w zakresie harmonogramu.
„Czy wolałbym mieć piękny mały stadion, jak St Louis, Austin czy LFC? Tak, ale nigdy nie wykluczałem opcji ani możliwości, że BC Place będzie rozwiązaniem i domem na dłuższą metę” – mówi Schuster. „Wiele rzeczy musiałoby się zmienić. I może to nie jest niczyja wina. Tak po prostu jest. Nowa struktura kalendarza może coś zmienić. Nagle grasz w różnych miesiącach. Jest więc wiele warstw. To złożona dyskusja. „
Pomimo zwycięstw, trofeów i mistrzowskiego posunięcia podpisanie prawdziwego nazwiska w postaci Thomasa Müllera, wygląda na to, że Whitecaps znów są podtrzymani przy życiu. Schuster, sztab i zawodnicy zrobili wszystko, o co ich poproszono. Opcje się wyczerpują. Jednak nastąpił postęp.
„Kiedy przybyłem, klub był naprawdę na dnie” – mówi Schuster. „Byliśmy ostatni w Konferencji Zachodniej. Ludzie wychodzili ze stadionu. Klub przeżywał kilka skandali. Liczba biletów okresowych znacznie spadła. Ludzie mówili, że gdybyśmy mieli ekscytujący produkt na boisku, wszystko wyglądałoby inaczej. Innym odczuciem było to, że tak naprawdę nie wydaliśmy pieniędzy, że nigdy nie próbowaliśmy sprowadzić supergwiazdy.
„Więc co jeszcze możemy zrobić, aby poprawić naszą sytuację? Nie można mieć bardziej ekscytującego produktu na boisku. Wszyscy kochają (Müllera). Jeśli to nadal stawia nas na samym dnie wszystkiego w każdej kategorii przychodów, oznacza to, że istnieje większy problem, którego nie możemy już sami rozwiązać. Musimy znaleźć rozwiązania. W przeciwnym razie myślę, że wszyscy powinni martwić się długoterminową opcją Whitecaps w Vancouver.”