Strona główna Sport João Palhinha podtrzymuje nadzieje Spurs na przetrwanie dzięki późnemu zwycięzcy meczu z...

João Palhinha podtrzymuje nadzieje Spurs na przetrwanie dzięki późnemu zwycięzcy meczu z Wolves | Pierwsza liga

6
0


Roberto De Zerbi powiedział, że nie chce płakać na swoim obozie po tym, jak w zeszłym tygodniu Brighton strzelił wyrównującego gola w końcówce meczu i właśnie wtedy, gdy kibice Wolves zaczęli skandować „Za minutę będziesz płakać”, rezerwowy João Palhinha strzelił gola, który na krótko pomógł Tottenhamowi wydostać się ze strefy spadkowej i uniknąć klubowego rekordu 16 meczów ligowych z rzędu bez zwycięstwa.

Menedżer Spurs wbiegł na boisko, zaciskając pięści, po tym jak portugalski pomocnik, grany na spalonym przez byłego obrońcę Spurs Matta Doherty’ego, wśliznął się i zdobył bramkę po strzale Richarlisona, gdy Pedro Porro wpadł mu w oko w 82. minucie.

Kiedy rozeszła się wieść o wyrównaniu Evertonu w West Ham, kibice Spurs świętowali, jakby zapewniono im zbawienie ostatniego dnia. Ich radość była krótkotrwała, gdy West Ham wrócił na prowadzenie i wysunął się na prowadzenie o dwa punkty w tej dwustronnej walce, aby uniknąć ostatniego spadku, ale przynajmniej menadżer Spurs ma na swoim koncie pierwsze z pięciu zwycięstw, na które liczy, aby utrzymać swój zespół w Premier League.

Nawet utrata Dominica Solanke i Xaviego Simonsa z powodu kontuzji oraz zwiększenie liczby nieobecności do 11 nie przeszkodziło De Zerbi w świętowaniu swojego pierwszego zwycięstwa w roli menedżera Spurs i pierwszego zwycięstwa klubu w Premier League od 28 grudnia.

Być może gracze Spurs pokrzepili się psychicznie, gdy miesiąc po zakończeniu sezonu na ich kanałach LinkedIn pojawiło się ogłoszenie o zatrudnieniu psychologa wydajności. Z pewnością podbudowani występem, jeśli nie wynikiem w meczu z Brighton, byli lepszą drużyną w pierwszych fazach meczu przeciwko drużynie Wolves, której spadek został potwierdzony na początku tygodnia.

De Zerbi musiał jedynie dokonać wymuszonej zmiany – Djed Spence zastąpił kontuzjowanego Destiny Udogie na lewym obrońcy – budując pozytywne nastawienie, które zamierza zaszczepić. Nawet James Maddison, który ponownie siedział na ławce rezerwowych ze względu na swoją charyzmę, jeśli nie kondycję, pozostał w składzie. Nigdy nie pozwól, aby drobna kwestia pełnego powrotu do zdrowia po zerwaniu więzadła krzyżowego przedniego (ACL) stanęła na przeszkodzie dobrej atmosferze.

João Palhinha zdobywa kluczowego zwycięzcę Tottenhamu w 82. minucie. Fotografia: Michael Steele/Getty Images

Wilki przez większą część drugiej połowy sezonu wyglądały jak przyzwoity zespół ze środka tabeli, ale ich katastrofalny start sprawił, że spadek z ligi na jakiś czas stał się formalnością. Po świetnych wynikach u siebie z Arsenalem, Aston Villą i Liverpoolem, długa przerwa w połowie marca zdawała się wysysać z nich życie, mając tak mało powodów do gry w tabeli. Po pokonaniu rekordowo niskiego wyniku Derby w Premier League wynoszącego 11 punktów, przesunięcie Burnley na 19. miejsce ma w sobie tylko tyle blasku. Od tego czasu przegrali trzy mecze z rzędu z zespołami z dolnej szóstki tabeli – West Ham, Leeds, a teraz Spurs grają z przewagą drużyn, które mają o wiele więcej do zaoferowania.

Wilki z opóźnieniem zdały sobie sprawę, że muszą wykazać się w tym meczu duchem walki, a João Gomes pokazał klasę przy piłce w ciasnych przestrzeniach, co wzbudziło duże zainteresowanie ze strony Atletico Madryt. Zespół South Bank cieszył się z perspektywy zagrania z „(West Bromwich) Albionem na wyjeździe, ole ole”. Później zmienili to na „Tottenham na wyjeździe”, gdy Spurs wrócił do pierwszej trójki po zwycięstwie West Ham.

Do przerwy Solanke musiał zejść z boiska, prawdopodobnie z powodu kontuzji ścięgna podkolanowego, a Randal Kolo Muani został z wyboru zastąpiony przez Randala Kolo Muaniego, zanim Simons upadł, gdy Hugo Bueno zobaczył piłkę do wybicia od bramki, a nawet gracze Wilków wzywali pomocy medycznej.

Życzę powodzenia Sebastianowi Kehlowi, byłemu dyrektorowi sportowemu Borussii Dortmund lub komukolwiek, kto pełni funkcję nowego dyrektora sportowego Spurs, którego zadaniem jest pomoc w odbudowaniu składu.

Tymczasem Wilki zaczęły stwarzać zagrożenie bramkowe: Mateus Mane głową; Adam Armstrong prawie zdobył bramkę, gdy Kevin Danso wahał się po trudnej piłce do Antonina Kinsky’ego. Hugo Bueno podkręcił jeden rzut wolny tuż obok, a Kinsky znakomicie obronił strzał João Gomesa w 98. minucie. Mimo że Wolves nie słynęli z wielkich wstrząsów, wydawało się, że przed szarżą w końcówce Spurs było coraz gorzej.

Rodrigo Bentancur jak nikt inny był blisko zdobycia bramki, kiedy uderzył potężną główką po rzucie wolnym Porro. José Sá znakomicie obronił, po czym Doherty wyrzucił piłkę w chwili, gdy Richarlison miał już wracać do domu. Potem nastąpiła zdecydowana interwencja Palhinhy.