Strona główna Sport Enzo Fernández eliminuje Leeds i organizuje finał Pucharu Anglii przeciwko Manchesterowi City...

Enzo Fernández eliminuje Leeds i organizuje finał Pucharu Anglii przeciwko Manchesterowi City | Puchar Anglii

6
0


Co o tym musiał myśleć Liam Rosenior? Po zwolnieniu w środę z funkcji głównego trenera Chelsea, jego byli zawodnicy pokazali całe zaangażowanie, jakiego brakowało podczas jego czterech miesięcy na stanowisku trenera, aby wywalczyć sobie drogę do wyprzedzenia Leeds dzięki zwycięskiemu golowi – niespodzianka, niespodzianka – Enzo Fernándeza.

Zaledwie osiem lat temu tymczasowy następca Roseniora, Calum McFarlane, był asystentem trenera drużyny Whyteleafe z Ligi Isthmian. Nawet jeśli nie posiada jeszcze licencji zawodowej, co oznacza, że ​​jego drugi okres na stanowisku trenera Chelsea w tym sezonie będzie ograniczony do zaledwie 12 tygodni, McFarlane stał się pierwszym angielskim menadżerem od czasów niejakiego Franka Lamparda, który dotarł do finału Pucharu Anglii, gdzie w przyszłym miesiącu zmierzy się z pogonią za potrójną koroną Manchesterem City. Ironia losu polegająca na tym, że to Fernández – po tym, jak Rosenior wypadł z gry w dwóch meczach za trzepotanie powiekami podczas ostatniej przerwy w meczu z Realem Madryt – strzelił decydującego gola w 23. minucie, z pewnością nie umknęła jego poprzednikowi.

Leeds, wspierane przez armię kibiców, które przybyły z West Yorkshire w nadziei zemsty za porażkę z Chelsea w powtórce finału Pucharu Anglii w 1970 roku, dzielnie próbowało odpowiedzieć. Zespół Daniela Farke stwierdził jednak, że Robert Sánchez jest w doskonałej formie, gdy ten wykonał serię obron, co położyło kres ich nadziei na dotarcie do pierwszego finału Pucharu od 1973 roku i sprawiło, że podczas czterech ostatnich wizyt na Wembley nie strzelili żadnej bramki. Dla przypomnienia, ich najnowszym osiągnięciem jest Eric Cantona, który wystąpił w Tarczy Wspólnoty w 1992 r. Pomimo słabych wyników w tym meczu, wśród kibiców Leeds było mnóstwo optymizmu, gdy wspięli się na Olympic Way po serii siedmiu meczów bez porażki, która zbliżyła ich do bezpiecznego miejsca. W końcówce za bramką Lucasa Perriego przed rozpoczęciem meczu odsłonięto baner nawiązujący do ich piosenki Marching on Together. „Przynajmniej do czasu, aż świat przestanie się kręcić” – brzmiało, podczas gdy kibice Chelsea, którzy skandowali w metrze powrót Franka Lamparda, ukłonili się na cześć ich niesławnego spotkania tutaj 56 lat temu, po drugiej stronie wersem z piosenki Suggsa „Blue Day”. „Mamy trochę wspomnień, choć z lat 70.”.

To może być dzisiaj nieco nieaktualne, choć lawina trofeów, które zdobyli za czasów Romana Abramowicza, również musi wydawać się odległym wspomnieniem po ostatnich czterech latach bycia własnością BlueCo. McFarlane, którego debiut menadżerski zakończył się godnym uwagi remisem z City na stadionie Etihad w styczniu, był w stanie przypomnieć sobie króla strzelców João Pedro w ataku po tym, jak przegapił porażkę z Brighton w środku tygodnia, która oznaczała koniec dla Roseniora, a Cole Palmer wrócił na ławkę rezerwowych.

Robert Sánchez powstrzymuje strzał Antona Stacha z Leeds. Zdjęcie: Alastair Grant/AP

Zawodnicy Leeds na początku wyglądali na równie podekscytowanych jak ich kibice, a ton Ao Tanaki w końcówce sprawił, że Malo Gusto wił się z bólu w pierwszej minucie i nie został ukarany, nadał ton. Brenden Aaronson po raz pierwszy zobaczył bramkę, gdy w jego miejsce wpisał Dominic Calvert-Lewin po tym, jak Trevoh Chalobah tanio oddał piłkę. Jednak Sánchez fenomenalnie obronił piłkę, po czym piłka przekroczyła poprzeczkę, co okazało się punktem zwrotnym, gdy Chelsea przejęła inicjatywę.

João Pedro znalazł miejsce w polu karnym i uderzył w najbliższy słupek po sprytnym podaniu Fernándeza. Leeds nie posłuchało ostrzeżenia. Pascal Struijk nie poradził sobie z długą piłką do przodu, a Pedro Neto kazał mu zapłacić, wbiegając na linię bramkową, po czym perfekcyjnie podał Fernándezowi i skierował go do domu. Po czterech porażkach z rzędu bez zdobycia bramki pod wodzą Roseniora, był to pierwszy gol Chelsea od czasu, gdy 4 kwietnia pokonała Port Vale 7:0 w ćwierćfinale.

Cokolwiek Farke powiedział w przerwie, wydawało się, że odniosło pożądany skutek, gdy Leeds wyszło na boisko z odnowioną intencją. W ciągu pierwszych 60 sekund Sánchezowi jakimś cudem udało się przewrócić piledrivera prowadzonego przez rezerwowego Joe Rodona, który leciał w górny róg, a podczas schodzenia w dół prawie wpadł pod poprzeczkę.

Chelsea zareagowała natychmiast, gdy sprytne uderzenie Fernándeza w pole karne umieściło João Pedro w polu karnym, ale Brazylijczyk nie był w stanie oddać jego strzału. Następnie Sánchez odmówił Calvertowi-Lewinowi, po czym nastroje opadły po tym, jak Moisés Caicedo otrzymał pierwszą kartkę tego popołudnia po godzinie gry, a Roméo Lavia i Ethan Ampadu zamienili kilka wybranych słów. Do końca liczba żółtych kartek wynosiła pięć, ale Chelsea ugryzła swoich przeciwników dzięki jakiejś marnującej czas taktyce, która wzbudziła gniew fanów Leeds, którzy z pewnością zastanawiają się, czy ich szczęście na Wembley kiedykolwiek się odmieni.