Strona główna Sport Ipswich, Millwall i Boro zmierzą się w walce o awans w finale...

Ipswich, Millwall i Boro zmierzą się w walce o awans w finale Crunch Championship | Mistrzostwo

2
0


Jeśli Ipswich nie uda się w tym miesiącu awansować, obraz może na stałe utkwić w siatkówkach Jacka Clarke’a. We wtorkowy wieczór w ostatnim akcie zawrotnej sceny przebił się slalomem przez obronę Southampton i z lewego rogu niemal bezbłędnie uderzył w Daniela Peretza. Powtórki ledwo oddają sprawiedliwość lewą obroną gospodarzy nr 1, ale kluczowym szczegółem jest to, że jakimś cudem dotknął on piłki i spojrzał na nią na milimetry, a Clarke przygotowywał się do odjechania w stronę kibiców przyjezdnych. W 94. minucie było 2:2 i Ipswich byłoby na własnym boisku i wygrałoby na sucho, gdyby nie choćby jedno dotknięcie krawędzi stroju bramkarskiego Pereca.

Oznacza to, że rękawiczki zostaną zdjęte w sobotę w porze lunchu na Portman Road, New Den i daleko poza nią. Finał ligi zapowiada się wyśmienicie i nawet jeśli zwycięzcy mistrzostw, Coventry, już dawno odeszli, nikt nie zamierza spokojnie czekać na drugie miejsce. Czy Ipswich, doświadczony w takich scenariuszach pod wodzą Kierana McKenny, wykorzysta jakość i pamięć mięśniową, aby utrzymać drugie miejsce? Czy nieubłagany Millwall Alexa Neila mógłby opowiedzieć historię sezonu, powracając do wielkich momentów po 36 latach nieobecności? A może Kim Hellberg i Middlesbrough, pozornie czołowy zespół, który czeka na większą część kampanii, zanim odpadnie, zorganizują ostatni zwrot akcji?

Jedno jest pewne: Ipswich podniesie górę, jeśli pokona na wyczekującym Portman Road zajmującego 14. miejsce QPR, na papierze idealnego przeciwnika. W ciągu ostatniego miesiąca przebrnęli przez wyczerpujący harmonogram siedmiu meczów, ponosząc samotną porażkę, ale nie zapewniając sobie do końca zwycięstw, które oznaczałyby natychmiastowy powrót do Premier League. Zespół McKenny przegrał tylko raz na 14 meczów; Wygląda na to, że drużyna, która potrzebowała czasu na aklimatyzację, wypracowała sobie stalową odporność we właściwym czasie, co mówi wiele, że mając znacznie przekształconą grupę, menedżer jest o krok od trzeciego wzniesienia się w ciągu swojej czterech i pół roku dowodzenia.

Jeśli Kieran McKenna pomyślnie poprowadzi Ipswich do awansu, będzie to jego trzeci występ w klubie w ciągu czterech i pół roku. Zdjęcie: MDI/Shutterstock

„Z pewnością są faworytami” – powiedział w tym tygodniu Neil w wywiadzie dla Sky Sports. „Nie zastanawialiśmy się, co może wydarzyć się gdzie indziej”. Druga część tego stwierdzenia może nie odnosić się do wszystkich wyznawców Millwall. Jeśli Ipswich straci punkty, co może wymagać jedynie chwili magii ze strony Ilias Chair lub Harveya Vale’a, zwycięstwo Lions nad zdegradowanym Oksfordem wywoła wrzask ogłuszający południowo-wschodni Londyn.

„Myślę, że musimy dodać tutaj trochę kontekstu” – powiedział Neil, wskazując, że Millwall ostatni raz dotarł do drugiej ligi play-off w 2002 roku. „To niezwykłe osiągnięcie, biorąc pod uwagę to, czego dokonali gracze.

„Jako fan masz licencję, aby marzyć i mieć nadzieję, że możemy być zespołem, który być może w końcu uda nam się odnieść sukces. A jeśli nie, nadal mamy świetną okazję w play-offach. Chłopaki spisali się znakomicie, ale zawsze chcesz na koniec czymś się pochwalić. „

Niezależnie od tego kibice wrócą na sezon 2026–2027: ponad 12 000 kibiców kupiło już bilety okresowe, bijąc klubowe rekordy, a było co lubić. Millwall, który znakomicie pozyskał zawodników, aby wzmocnić drużynę, która w maju zeszłego roku boleśnie opuściła play-offy, spędził rok łącząc swoją uświęconą tradycją siłę ataku z przewagą ataku. Femi Azeez oferuje styl, bramki Josha Coburna stają się coraz ważniejsze, a produkt Brentford B, Tristan Crama, jest rewelacją na prawym obrońcy.

Josh Coburn i Tristan Crama wystąpili dla drużyny Millwall w staraniach o awans do Premier League. Zdjęcie: Nick Potts/PA

Te aspekty powinny przenieść ich poza Oksford, chociaż menadżer opozycji dodał zainteresowanie postępowaniem. Matt Bloomfield, kibic Ipswich z dzieciństwa i produkt akademii, przewodzi drużynie, która czasami przekraczała swoją wagę i obiecał wybrać mocny zespół. W tym sezonie dywizja ogólnie nie wyróżniała się błyskotliwą piłką nożną, a plagi marnowania czasu i polegania na stałych fragmentach gry spadały z wyższego poziomu, ale od góry do dołu jej składy są lepiej wytrenowane, przygotowane i skonfigurowane niż kiedykolwiek.

Na czwartym miejscu czai się Boro, który będzie się zastanawiał, czy wysportowany Hayden Hackney mógłby zdobyć dodatkowe trzy punkty, które zapewniłyby mu miejsce za kierownicą. Zawodnik sezonu Championship opuścił ostatnie siedem meczów i ponownie będzie nieobecny we Wrexham. „Wydaje się, że to bardziej możliwość niż coś innego” – powiedział Hellberg o swoich dwóch największych szansach. Boro musi wygrać, mając nadzieję, że pozostali pretendenci tego nie zrobią, a jeśli Ipswich zremisuje, odrobi stratę bramek wynoszącą pięć.

W tym kapryśnym, fascynującym oddziale działy się dziwniejsze rzeczy. Jednak prawdopodobnym celem Boro są play-offy i być może ostateczne spotkanie z sobotnimi przeciwnikami. Ze względu na napięcie i ciągle zmieniające się permutacje walka o szóste miejsce może spowodować, że miejsca w tabeli przestaną walczyć o drugie miejsce, a Wrexham obecnie jednym golem przegrywa z siódmym w tabeli Hull. Derby County ma punkt straty; będą gospodarzem Sheffield United, a Norwich odwiedzi Tygrysy, a ostateczny porządek rzeczy wydaje się niczym więcej niż tylko rzutem karnym.

McKenna ma nadzieję uniknąć właśnie redukowania wyników do przypadku. Dwa ostatnie awanse Ipswich, gwałtowny wzrost awansu z League One na sam szczyt, wiązały się z tym, że leżące na wznak zespoły Exeter i Huddersfield zostały odepchnięte na bok przed szaloną publicznością z Suffolk. „Wszystko pozostaje bez zmian, jeśli chodzi o przygotowania do meczu i nasze rutyny” – powiedział przed wizytą QPR. „Akceptujesz dodatkowe napięcie i adrenalinę wokół gry, ale starasz się też czerpać z tego przyjemność. Nie umknęło nam, że są to wyjątkowe czasy. ” Być może kolejny rozkwit Clarke’a zapisze się na kartach historii jako nowy wpis.