Strona główna Sport George Costanza z drużyny Cricket: McCullum sprawia wrażenie ważnego, nie pojawiając się...

George Costanza z drużyny Cricket: McCullum sprawia wrażenie ważnego, nie pojawiając się | Brendona McCulluma

3
0


George: W tej chwili po prostu siedzę i udaję, że jestem zajęty. Jerry: Jak to robisz? George: Wyglądam na zirytowanego. Pomyśl o tym. Kiedy cały czas wyglądasz na zirytowanego, ludzie myślą, że jesteś zajęty. (Przewraca oczami, uderza się w czoło, wygląda na zajętego.)

Czy ktoś pamięta Brendona McCulluma? Wiesz, że. Baz. To była rzecz. W parlamencie ludzie powiedzieli „Bazball”. Prawdopodobnie znajdowało się w słowniku jedno z tych nowych, duchowych słów, jak rofl. Znaki wyróżniające? Kapelusz. Linia szczęki. Sposób stania. Skarpetki sportowe prowokacyjnie rozwieszone na ozdobnym balkonie. Słuchaj, to naprawdę nie ma znaczenia. Ale czy ktoś go rzeczywiście… widział?

Odpowiedź na to pytanie prawdopodobnie brzmi „nie”, jeśli przebywasz w Anglii lub Walii, ponieważ McCulluma nie ma obecnie w tym kraju. Będzie pełnił tę funkcję dopiero 24 maja, mimo że jest głównym trenerem angielskiej drużyny krykieta, która właśnie została rzucona w popiół, i mimo że obecnie trwa prawdziwy sezon angielskiego krykieta.

Zamiast tego McCullum zdecydował, że to idealny moment na nieobecność, w związku z czym opuszcza 54 pierwsze mecze w mistrzostwach hrabstwa, czyli 43% sezonu w pierwszej klasie, i wraca do Loughborough przed pierwszym testem przeciwko Nowej Zelandii w czerwcu.

I tak, jesteśmy już tak przesiąknięci fajnymi facetami robiącymi fajne rzeczy, że wydaje się to w porządku, normalne, czy cokolwiek. Praktyka Slack została zinternalizowana. Wydaje się, że jest to powód do dumy. Wszyscy jesteśmy tu teraz dżentelmenami-amatorami bez skarpetek. Ale nadal. Nie udawajmy przez chwilę. To nadal jest zachowanie szokujące.

Najwyraźniej jest to skandaliczne zaniedbanie. W sporcie międzynarodowym chodzi o pobudzanie systemu. Przywództwo jest realne. Dwa miliony funtów rocznie to realna kwota. W każdej innej pracy zostaniesz za to wyrzucony. Odkładanie na śmieci przez prawie połowę sezonu? Nie, Thomasie Tuchelu. Nie o to chodzi.

A jednak jest też w jakiś sposób całkowicie wciągający, nawet dziwnie fajny. W czasach przeciętności i kompromisów naprawdę trzeba podziwiać bezkompromisowość niestawienia się McCulluma. To, co tu mamy, to najlepsze sportowe szaleństwo.

Brendon McCullum utrzymał posadę pomimo porażki 4:1 w Ashes. Zdjęcie: Gareth Copley/Getty Images

Mój własny pogląd na McCulluma zatoczył koło. Na początku go kochałam. Wszyscy to zrobili. Zespół robił skandaliczne rzeczy na płaskich boiskach. Najlepsze w tym wszystkim było to, że nie osiągnięto tego poprzez nudne, stare szczegóły, ale poprzez magię i sztuczki umysłowe, jakąś nieokreśloną cechę posiadania nieokreślonej jakości.

McCullum wydawał się być tą zanikającą rasą, Człowiekiem Przeznaczenia. Siedział cicho na balkonach. Rozmyślał w kamizelce. Nigdy nie widziałaś, żeby zmywał naczynia albo porządkował rachunki. Stało się tak, ponieważ był Człowiekiem Przeznaczenia dążącym do realizacji wizji. Być może nie jest to jasna i łatwa do zdefiniowania wizja. Ale na pewno wizja.

Następna była jesień. Spadające wyniki. Złe planowanie. Brak szczegółów. Reprezentację Anglii rutynowo opisuje się jako osobę, która poprawiła się, ale prawie wszystko, co ważne, uległo pogorszeniu. Co jest w porządku. Zawsze będziemy się świetnie bawić. Sport to cykle. Mamy tu do czynienia z charyzmatycznym, dużym facetem z jednym pomysłem.

A teraz wrócił, kochanie! A McCullum 3.0 już sprawia wrażenie czegoś nowego. Zasadniczo ten facet jest niesamowity. Jest jak woda. Po prostu nie można na niego nałożyć rękawicy. Odmowa przebywania na wsi podczas wielkiego ponownego połączenia się z meczem okręgowym to nie tylko zapalenie gazu, to wyrwanie lampy ze ściany i machanie nią po pokoju. I jakimś cudem nadal tam jest, udaje mu się wyrwać zatrudnienie i stale rozciągającą się smycz, nie od piłki nożnej, która pływa w idiotycznych pieniądzach, ale od kurczącej się letniej drużyny.

Okazuje się, że taka jest prawdziwa natura geniusza Baza – nie krykieta, ale grania w swoją własną pracę. McCullum to George Costanza sportu, postać Seinfelda, której życie polegało na wykonywaniu niekończących się zawodów i szukaniu sposobów, aby stać się niezastąpionym. Chociaż w przypadku McCulluma oznacza to mniej wyglądania na zajętego, a częściej nie pojawianie się w ogóle.

Jason Alexander (z prawej) jako George Costanza z Seinfelda w klipie promocyjnym z głównym właścicielem drużyny New York Yankees, Georgem Steinbrennerem. Zdjęcie: NBC/Universal/Getty Images

Warto przypomnieć sobie jak tu trafiliśmy. Preludium sezonu obejmowało recenzję Anglii i Walii Cricket Board na temat katastrofy Ashes, w której dominowały zmiękczające, ratujące pracę odgłosy na temat ponownego nawiązania więzi z krajowym krykietem.

„Poprawa powiązań z rozgrywkami hrabstwa… większa odpowiedzialność zarządu”. To są aktualne cytaty z raportu. Rob Key, dyrektor zarządzający zespołu, mówił płynnie, z duchem i nieprzekonująco o tym, jak błędem było odwracanie się od hrabstw, jak początek lata był szansą, „dla ludzi, aby spróbowali pokazać, że są tymi jedynymi”.

McCullum otrzymuje wynagrodzenie za identyfikowanie, wybieranie i rozwijanie talentów. A jednak, gdy naprawdę nie ma już nic innego do roboty, nawet w imię pokazania twarzy i dopingowania wszystkich, decyduje się pominąć pierwsze siedem rund gier. A co najlepsze, McCullum zrobił to, gdy kapitan był wykluczony z walki i gdy Anglia nie miała pełnoetatowego selekcjonera, a Luke Wright zdecydował się „spędzić więcej czasu z rodziną”, co zwykle jest zarezerwowane dla posła przyłapanego nago w zbiorniku pełnym żółwi z cebulą w ustach.

Tymczasem toczy się pełna nadziei debata publiczna na temat tego, kto będzie kolejnym otwierającym mecz, jeśli zdobędzie wystarczającą liczbę runów. Czy możemy ufać jakiejkolwiek ostatecznej decyzji, która zostanie podjęta, skoro selekcjoner, który naprawdę mógłby dokonywać selekcji, nie chce przynajmniej pokazać, że zwraca uwagę?

Możesz spróbować to zracjonalizować. Są dobrze poinformowani ludzie, którzy uważają, że to w porządku. To nie jest piłka nożna. Anglia miała w Australii ogromną drużynę zawodników. Wiedzą, kogo lubią. Czy rzeczywiście widziałeś je tej zimy? Czy było dobrze? Tymczasem plemię Asa ma nowy mechanizm spustowy! Nie chcesz przynajmniej zobaczyć, jak to wygląda?

Początek sezonu drużyny Asa Tribe umykał jak dotąd bezpośredniemu spojrzeniu głównego trenera Anglii. Zdjęcie: Steve Poole/ProSports/Shutterstock

Co kilka miesięcy odbywa się także nowe, czteroosobowe spotkanie „grupy wglądu” w hrabstwie, choć oczywiście Baz nie będzie obecny (przyznaj: jest zabawny!). Z drugiej strony nikt w sporcie nigdy tak bardzo nie przejmował się komitetami. Nie ma szans, że McCullum ulegnie wpływowi tego, co powszechnie szanowany Dave Sandwich ma do powiedzenia na temat obiecujących występów 28-letniego otwieracza Martina Spama-Frittera na początku sezonu.

W tym wszystkim warto powiedzieć dwie rzeczy. Najpierw o podstawowym procesie. Kluczową ideą jest poleganie na elitarnym identyfikatorze talentów, a nie na liczbach na niższych poziomach. Możesz zobaczyć, o co chodzi. Krykiet hrabstwa jest inny. Ci, którzy żyli na elitarnym poziomie, naprawdę coś wiedzą.

Ale czy to zadziałało? Anglia McCulluma zaliczyła 16 debiutów testowych. Wiele z nich było doskonałym wyborem: Brook-Tongue-Atkinson-Smith-Jacks-Bethell-Carse-Duckett 2.0. Ale siedem z nich miało solidne rekordy hrabstwa. Jacob Bethell to jedyny udany selekcjoner zapachów od czterech lat. A Bethell jest odstający, tak dobry, że naprawdę trzeba by się bardzo postarać – a oni to zrobili – aby go zrujnować.

Natomiast wybory uczuć, te bez dorobku pierwszej klasy, były słabsze: Livingstone-Ahmed-Overton-Hull-Bashir. Dowód własnego eksperymentu Baza jest taki, że działa on lepiej, jeśli wybierasz liczby hrabstw. Oglądaj więcej krykieta. Nie zgaduj. Nie przegap 54 meczów, gdy próbujesz odbudować drużynę.

Lub alternatywnie, zrób dokładnie to. Bo to jest EBC, miejsce, w którym wszystko uchodzi na sucho. Pamiętacie, jak Giles Clarke zaprosił nas wszystkich do łóżka z Allenem Stanfordem, który następnie trafił do więzienia na 110 lat za oszustwo? Uszło mi to na sucho. Pamiętacie Toma Harrisona? Dostałem premię przy wyjściu.

Na mecze okręgowe w Oval przychodziły tłumy, ale nie było wśród nich Brendona McCulluma. Zdjęcie: Alex Davidson/Getty Images dla Surrey CCC

Pamiętacie, jak McCullum faktycznie dostał rolę Testa, pojawiając się na rozmowie kwalifikacyjnej w sprawie tej z białą bilą, tak jak Costanza przypadkowo dostał pracę przy tajemniczych aktach Penske, a potem spędzał czas na przenoszeniu ich do elastycznego segregatora w stylu harmonijki („Wygląda na to, że włożyłeś dużo pracy w tego George’a”). Ostatnią kwestią jest to, że to wszystko jest po prostu smutne. Baz będzie pozostawiony Bazowi, dopóki ten w końcu nie odpłynie. Reprezentacja Anglii, która nie ma żadnego innego zadania poza dodawaniem energii tym, którzy kochają, śledzą i uprawiają ten zabawny, stary letni sport, będzie nadal otaczać się własnym prywatnym ogrodem.

Dziwaczny pomysł, że jeśli krykiet w hrabstwie jest słaby, powinien zostać zniszczony, a nie ulepszony, będzie nadal akceptowany przez jego władze. A McCullum powróci na balkon w czerwcu, wciąż owiany przeznaczeniem, wciąż sprzedając swoje wielkie, błyszczące, puste pudełko pomysłów.