Kluczowe wydarzenia
Trump mówi, że JD Vance i amerykańska delegacja udają się do Islamabadu na rozmowy. Iran twierdzi, że musi jeszcze zdecydować, czy weźmie udział w kolejnej rundzie rozmów z USA; spiker parlamentu podkreśla brak zaufania do Waszyngtonu. Dokładne bezpieczeństwo w Islamabadzie w związku z przyjazdem zagranicznych delegacji; Czerwona Strefa zamknięta, a transport publiczny w miastach partnerskich zawieszony
W poniedziałek panowała niepewność co do tego, czy Stany Zjednoczone i Iran przeprowadzą drugą rundę bezpośrednich rozmów, ponieważ z Teheranu napływały mieszane sygnały w obliczu narastających napięć z Waszyngtonem, mimo że Islamabad przygotowywał się do przyjęcia obu stron.
Tymczasem prezydent USA Donald Trump powiedział dziennikowi The New York Post, że wiceprezydent USA JD Vance wraz z delegacją amerykańską byli w drodze do Pakistanu i spodziewali się wylądować w ciągu kilku godzin na rozmowy pokojowe z Iranem.
Dodał, że jest skłonny spotkać się z wyższymi przywódcami irańskimi, jeśli osiągnięty zostanie przełom.
„Rozmowy powinniśmy przeprowadzić” – powiedział Trump w krótkim wywiadzie, rozwiewając wątpliwości co do tego, czy negocjacje się rozpadną. „Zakładam więc, że w tym momencie nikt nie gra w żadne gierki”.
„Już jadą” – powiedział Trump wkrótce po godzinie 9:00 czasu wschodniego (18:00 PKT). „Będą tam dziś wieczorem czasu (Islamabadu).”
Iran niezdecydowany o udziale
Wcześniej tego dnia rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Iranu Esmaeil Baqaei powiedział, że Teheran nie podjął jeszcze decyzji, czy weźmie udział w kolejnej rundzie rozmów z USA.
Jego oświadczenie pojawiło się po tym, jak przewodniczący parlamentu Iranu Mohammad Bagher Ghalibaf powiedział wcześniej tego dnia, że Teheran kontynuuje negocjacje z USA, ale pozostaje gotowy do podjęcia „niezbędnych środków” w obliczu obaw przed ponowną eskalacją.
Oświadczenia napływające z Iranu przypominają stanowisko Teheranu przed pierwszą rundą rozmów w Islamabadzie, kiedy Iran żądał spełnienia „warunków wstępnych” umożliwiających kontynuację dialogu.
Przywódcy Iranu powtarzali to stanowisko nawet na kilka godzin przed wylądowaniem irańskiej delegacji w Pakistanie, gdy w ostatniej chwili złagodzono przeszkodę związaną z izraelskimi atakami w Libanie.
Możliwość rozmów stanęła pod znakiem zapytania po tym, jak Trump oznajmił, że marynarka wojenna USA obrała za cel irański statek próbujący ominąć blokadę Cieśniny Ormuz, chociaż obie strony przedstawiły odmienne relacje na temat incydentu.
Iran ponownie zamknął cieśninę w sobotę, twierdząc, że nie otworzy ponownie morskiego szlaku handlowego, dopóki Stany Zjednoczone nie zakończą blokady irańskich portów.
Na cotygodniowej konferencji prasowej w Teheranie w poniedziałek Baqaei powiedział: „Na razie, kiedy jestem do Państwa dyspozycji, nie mamy planów co do kolejnej rundy negocjacji i żadna decyzja w tej kwestii nie została podjęta”.
Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych wyjaśnił, że Stany Zjednoczone nie traktowały poważnie kontynuowania działań dyplomatycznych, powołując się na „naruszenie” dwutygodniowego zawieszenia broni.
„Stany Zjednoczone deklarują dyplomację i gotowość do negocjacji, zachowując się w żaden sposób nie wskazującym na powagę prowadzenia procesu dyplomatycznego” – stwierdził.
Podkreślił, że atak USA na irański statek towarowy w poniedziałek wcześnie rano, blokada morska USA w irańskich portach oraz opóźnienia we wprowadzeniu zawieszenia broni w Libanie stanowią „wyraźne naruszenie zawieszenia broni”.
„Jeśli chodzi o kwestię transferu wzbogaconego uranu, ani w tym okresie negocjacji, ani wcześniej nie było mowy o jego transferze do Stanów Zjednoczonych” – powiedział Baqaei.
„Nigdy nie rozważano takiej opcji dla nas” – dodał.
Osobno Ghalibaf, który przewodził irańskiej delegacji podczas rozmów w Islamabadzie, które odbyły się 11 i 12 kwietnia, ponownie podkreślił brak zaufania Teheranu do Waszyngtonu.
„Nie ufamy wrogowi. W każdej chwili może on eskalować wojnę” – powiedział Ghalibaf w uwagach telewizyjnych, według półoficjalnej irańskiej agencji informacyjnej Mehr.
„Negocjujemy, ale jesteśmy przygotowani na podjęcie niezbędnych środków” – powiedział Ghalibaf.
Zapewnił, że trwający konflikt z USA i Izraelem rozpoczął się „w wyniku amerykańskiego oszustwa w trakcie negocjacji” i dodał, że Iran wyciągnął wnioski z wojny 12-dniowej w czerwcu 2025 r. i pozostaje przygotowany na każdą przyszłą konfrontację.
Przygotowania pełną parą w Islamabadzie
Tymczasem Islamabad był świadkiem wzmożonej aktywności. W poniedziałek w stolicy federalnej i mieście garnizonowym zastosowano nadzwyczajne środki bezpieczeństwa, a według doniesień w niedzielę do Islamabadu przybyły zespoły z USA zajmujące się ustaleniami dotyczącymi bezpieczeństwa.
Następnie minister spraw wewnętrznych Mohsin Naqvi spotkał się dziś z amerykańską Charge d’Affaires Natalie Baker, aby omówić ustalenia dotyczące bezpieczeństwa.
Samolot Boeing C-17A Globemaster III Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych przygotowuje się do lądowania w bazie lotniczej Nur Khan w Rawalpindi 20 kwietnia 2026 r. — AFP
Oprócz oddzielnych ustaleń na międzynarodowym lotnisku w Islamabadzie rozmieszczono ponad 10 000 pracowników ochrony, w tym komandosów i snajperów, w Islamabadzie i Rawalpindi.
Władze zamknęły Czerwoną Strefę o zaostrzonym rygorze w stolicy i innych kluczowych szlakach, a także zawiesiły transport publiczny w miastach partnerskich. Dla oczekiwanych gości zwolniły się także dwa luksusowe hotele.
„Bezpieczeństwo cieśniny Ormuz nie jest darmowe”
Pierwszy wiceprezydent Iranu Mohammad Reza Aref również ostrzegł wcześniej tego dnia, że nie można zagwarantować bezpieczeństwa w Cieśninie Ormuz, jeśli eksport ropy z Teheranu pozostanie ograniczony, powołując się na blokadę morską portów irańskich przez USA.
„Nikt nie może ograniczać irańskiego eksportu ropy, oczekując darmowego bezpieczeństwa dla innych” – powiedział Aref w programie X.
„Bezpieczeństwo cieśniny Ormuz nie jest darmowe” – dodał.
Aref powiedział, że świat stoi przed wyborem między „wolnym rynkiem ropy dla wszystkich” a „znacznymi kosztami dla wszystkich”.
Podkreślił, że stabilność światowych cen paliw zależy od „gwarantowanego i trwałego zakończenia presji gospodarczej i militarnej na Iran i jego sojuszników”.